Chorują i walczą o odszkodowanie. Linie energetyczne przebiegają zaledwie 5 m nad ich domem

  • 31.01.2012, 00:00
  • Anna Czyżewska, Michał M. Pełka
Chorują i walczą o odszkodowanie. Linie energetyczne przebiegają zaledwie 5 m nad ich domem
POMORZE. Mieszkańcy miejscowości Zblewo, małżeństwo wraz z dziećmi, mają poważny problem z siecią wysokiego napięcia. Nad ich domem, na wysokości 5,2 m od dachu przebiega jedna z nich. Twierdzą, że linia na tak niewielkiej wysokości stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia.
Niewykluczone także, iż oddziaływanie przebiegającej od ok. 30 lat trójdzielnej linii wysokiego napięcia o natężeniu 110 KV jest powodem pogarszającego się stanu zdrowia domowników. Według relacji właścicieli domu, przed laty samowolnie przeprowadzono linie nad dachem ich budynku bez uzyskania zgody właścicieli posesji.

– Zauważyliśmy zły wpływ sieci energetycznej, gdy zaczęły się rodzić nasze dzieci – mówi właścicielka domu. – Jedno dziecko urodziło się z całkowitym rozszczepem ust, drugie miało zanik mięśni, a trzecie to najmłodsze – 8 letnie, ma ADHD – wylicza ze smutkiem matka.
– Dzieci śpią na piętrze i mają bliżej do tych drutów. Dostrzegam w nich także apatię lub nadmierną pobudliwość nerwową. Jedno dziecko musi uczyć się w szkole specjalnej. Każde ma coś i podejrzewamy, że jest to jakieś oddziaływanie linii napięcia nad naszym domem.
Oprócz wad genetycznych, z jakimi urodziły się dzieci, zahamowanie wzrostu, rozszczep wargi górnej, zahamowanie rozwoju fizycznego i psychicznego, rodzice skarżą się również na bóle głowy, bóle płuc i serca. Od tej pory jak zaczęły dzieci się rodzić, jest po prostu tego za dużo. Dlaczego u mnie to się dzieje? – pyta zrozpaczona kobieta.

Kto był pierwszy?
Właściciele posesji stoją na stanowisku, iż linia nr 1441 została wybudowana bezprawnie. Twierdzą, iż ich dom został wybudowany kilka lat przed budową linii napięcia, a mianowicie w roku 1974. Zakład Energetyczny w Gdańsku zgodę na budowę otrzymał w lutym 1978 r.
– Prawdopodobnie ze względów oszczędnościowych, nie ominięto mojej działki, wręcz przeciwnie samowolnie poprowadzono linię bez uzyskania mojej zgody w odległości ok. 5 m nad dachem mojego budynku mieszkalnego– informuje zbulwersowany Andrzej M..
Przepisy odnośnie tego typu linii napięcia stanowią o co najmniej 15 m wysokości, na której powinny znajdować się druty. I to, obok kwestii wpływu sieci na zdrowie, stanowi drugi punkt sporny.
– Pracownicy zakładu Energa przedstawili decyzję, że mają wydane pozwolenie na linie, tyle, że w czasach komuny nikogo się nie pytano, tylko robiono tak, jak robiono – dodaje zainteresowany sprawą radny powiatowy Tadeusz Pepliński, prezes Stowarzyszenia Bezprawiu i Korupcji Stop. – Nikt nie dyskutował z człowiekiem. Ten budynek został wybudowany w 1976 r., pozwolenie na budowę jest od 1974 r. Mogę osobiście potwierdzić, że w tamtych czasach ten budynek tutaj już był, zanim ta linia powstała, bowiem ja w Zblewie mieszkam od 1973 r. – zastrzega radny powiatowy. – Jeżeli linia byłaby pierwsza, na dom w takim wypadku zgody nigdy by nie było. A po drugie, co ważne, linia energetyczna powinna omijać istniejące miejsca zamieszkania.

Podobna sprawa
Podobne roszczenia miały nie tak dawno miejsce przy boisku w Bytoni będącym częścią Centrum Rekreacyjno - Sportowego w sąsiedztwie Zespołu Szkół Publicznych. Tam również ta sama sieć, która przebiega nad domem państwa M., znajduje się nad boiskiem na mniejszej wysokości, niż 15 m, co uznano za niebezpieczne. Przykład ten służy jako wytyczna dla rodziny.
– Przepisy mówią wyraźnie, że nie mogą być żadne obiekty w odległości nie mniejszej niż 15 m od linii energetycznych, a tu jest przecież znacznie mniej. Zakład energetyczny jednakże pomimo naszym pism, nie widzi problemu – zastrzega ojciec rodziny, Andrzej M.
– Przywołam wystąpienie rzeczniczki w sprawie boiska w Bytomi, gdzie sieć energetyczna również była za nisko – dodaje T. Pepliński. – Rzeczniczka wyraźnie mówiła, że odległość obiektu nie może być mniejsza niż 15 m od tego typu linii. A w Zblewie to jest ta sama linia, która idzie nad boiskiem w Bytomi. Skoro tam nie może być mniejsza, to tu może być? Nie ma przypadku, że w jednej sprawie przepisy obowiązują, a w drugiej nie. To jest obiekt budowlany i w Bytoni też jest obiekt budowlany. Tam jest niezgodnie z przepisami, a tu w Zblewie jest zgodnie? Takie tłumaczenie to jest po prostu próba „spychotechniki” – komentuje krótko radny.

Walka o odszkodowanie
Mieszkańcy stwierdzają, że sieć wysokiego napięcia stanowi realne zagrożenie z powodu tak niewielkiej wysokości, na której znajdują się linie. Skarżą się również, że przy jonizacji powietrza, przy większej wilgotności może przeskoczyć iskra.
– Widać po tych liniach, jak tańczą na nich takie ogniki. Kiedy powietrze jest bardzo zawilgocone, słychać w domu jak linie trzeszczą, wszystko to pracuje – opowiada Andrzej M.
Rodzina dochodzi swoich praw już długi czas, pisma, jakie wystosowali do zakładu Energa sięgają wczesnych lat 90.
– Ta sprawa była już dwukrotnie w Nadzorze Budowlanym – dodaje radny Pepliński. – Będziemy nadal w tej sprawie interweniować do Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, bo uważamy, że Nadzór powinien zabrać głos w tej sprawie, a oni najchętniej by się z tego wyłączyli – komentuje radny powiatowy. – Sprawy budowlane należą do Nadzoru Budowlanego, a w tym momencie są to aż dwa obiekty budowlane – linia wysokiego napięcia to jest jeden obiekt, a budynek istniejący to drugi. – Uważam, że Nadzór nie powinien się absolutnie wyłączać, tylko jednoznacznie rozstrzygnąć, czy linie napięcia nad domem rodziny ze Zblewa są zgodne z prawem, czy nie.
Rodzina bezsilnie od długiego czasu stara się o zadośćuczynienie za taki obrót sprawy. Na początku stycznia bieżącego roku, miała miejsce wizja lokalna pracowników zakładu Energa i Nadzoru Budowlanego.
–    Najchętniej Energa nie ponosiłaby żadnej odpowiedzialności. Jest tutaj mowa o odszkodowaniu, bowiem zgodnie z obowiązującym prawem, operator sieci ma obowiązek nawet dokonać wykupu takiej nieruchomości, która leży w oddziaływaniu linii energetycznych – dodaje ojciec rodziny.

Sprawa budzi zastanowienie
 - Podstawowym problemem w tej sprawie jest fakt, iż ówczesny Zakład Energetyki miał pozwolenie na budowę tej linii. Zatem realizowano prace zgodnie z prawem. Znam temat, który bulwersuje państwa M., byłem na miejscu i nie ukrywam, że sprawa budzi zastanowienie – przyznaje Piotr Cychnerski, szef Powiatowego Inspektoratu Budowlanego w Starogardzie Gdańskim. - Potencjalną ścieżką prawną, która mogłaby dać szansę na usuniecie kabli jest uchylenie ówczesnego pozwolenia na budowę. W Enerdze istnieją komórki, które zajmują się odszkodowaniami. Sądzę, że państwo M. Powinni podjąć próbę mediacji, spokojnych rozmów z przedstawicielami Energi. Myślę, że pozytywne załatwienie sprawy nie jest w tym przypadku bez szans. Jako Inspektorat Nadzoru Budowlanego przeanalizujemy jeszcze ten temat i zastanowimy się, w jaki sposób możemy pomóc państwu M. Jednak nie mogę gwarantować powodzenia.
- Linia została pobudowana w 1978 r. zgodnie z ówczesnym prawem i spełnia wszelkie normy bezpieczeństwa; m.in. ma dodatkowe obostrzenia (podwójne izolatory) przewidziane przepisami dla prowadzenia przewodów nad domami mieszkalnymi. Linia w Bytonii (obiekt użytku publicznego) takich obostrzeń nie miała – tłumaczy Alina Geniusz – Siuchnińska, rzecznik prasowy Energa – Operator SA. - Państwo M. zwracali się do zakładu energetycznego z żądaniem odszkodowania w roku 1996. Instytut Energetyki w Warszawie dokonał wówczas badania pola elektromagnetycznego, które nie wykazało przekroczenia norm. Jednakże, dla poczucia komfortu mieszkańców, linię podwyższono. Ponownie przeprowadzenie badań Instytutowi Energetycznemu w Warszawie - te wyniki wykazały, że natężenia pól są znacznie poniżej wartości progowej ustalonej jako graniczna do stałego przebywania ludzi. Nie ma zatem niebezpieczeństwa wynikającego z faktu przebiegu nad domem linii elektroenergetycznych. Proszę zauważyć, że w wielu miastach linie energetyczne pobudowane są na terenach zabudowanych.
Żądanie odszkodowania spotkało się zatem z odmową ze strony ówczesnego zakładu energetycznego. Od tej pory Państwo M. nie zwracali się z żadnym pismami do naszej firmy.

Anna Czyżewska, Michał M. Pełka
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (8)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

no name
no name 23.06.2018, 18:38
Oglądałam gdzieś program dokumentalny z eksperymentami genetycznymi na karpiach i rzeczywiście od utrzymywanego stałego pola magnetycznego zarodki karpi rozwijały się w jakąś poprzednią formę z ich łańcucha ewolucji. Ale w tej chwili nie pamiętam skąd to było, żeby przytoczyć jako dowód. Co najmniej na karpiach były takie eksperymenty z polem elektromagnetycznym o określonym napięciu w czasie inkubacji. To może być mało zbadane zjawisko i projekt zdaje się był w fazie początkowej badania.
ona
ona 6.02.2012, 12:25
Sprawa jest jasna
Wydaje mi się, że obecnie prawo budowlane czy energetyczne zabrania prowadzenia lini wys. napięcia bezpośrednio nad domem (a przynajmniej powinno). Firma, do tkórej obecnie należą przewody powinna to rozmontować i poprowadzić obwody inaczej. Czysta logika. Ale oczywiście polskie komunistyczne przyzwyczajenia na to nie pozwolą...
.............
............. 31.01.2012, 18:08
tak trzymac
kombinujcie, jak sie da to wszedzie i za wszystko brac odszkodowanie.
Pepe
Pepe 31.01.2012, 14:20
1 przewód
od kiedy jeden kabelek to linia wysokiego napięcia? na zdjeciu widac ze sa to przewody z osłoną pcv a nie gołe druty, pod ziemią tez idą setki żył wodnych które mają zły wpływ i jakoś nikt wodociągów nie skarży
Marita
Marita 31.01.2012, 13:21
energia !!!
a czy ktoś słyszał że z zakładem energetycznym się wygrywa??? nie ma takiej opcji bo mają wykręty na wszystko i na wszystkich znajdą sposób by udupić kogo chcą
vasyl
vasyl 31.01.2012, 09:04
do pepe
Sekator Pepe a nie Sękator to chyba ty wymysliłes do wyjmowanie sęków z desek hehehe
Pepe
Pepe 31.01.2012, 00:03
wyjscie
nie wiecie co zrobić? drabina sękator i po problemie a kabelek na złom
lolek
lolek 30.01.2012, 21:51
kasa kasa kasa
gdyby zależało im na dobru dzieci, dawno by się wyprowadzili.

Pozostałe