Cyryl Polaczak jedzie w Artystyczną Podróż” do Nowego Jorku

  • 30.06.2012, 14:00
  • Katarzyna Korczak
Cyryl Polaczak jedzie w Artystyczną Podróż” do Nowego Jorku
Cyryl Polaczak z Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie przedstawił pracę „Autoportret” i został zwycięzcą XI edycji konkursu Artystyczna Podróż Hestii. W nagrodę pojedzie na miesięczne stypendium do Nowego Jorku. Druga nagroda – czek o wartości 5 tys. zł na zakup materiał

ów plastycznych – przypadła w udziale Michałowi Batorskiemu z Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku za rzeźbę „Nefenefer”.

Ogłoszenie lokalne Pomorze
Ogłoszenie lokalne Pomorze
Ogłoszenie lokalne Pomorze

 

Trzeciej nagrody nie przyznano. Nagrodę specjalną – miesięczne stypendium w Walencji - otrzymał  Daniel Cybulski z ASP w Gdańsku, za obraz „Manifest”.

 

120 kandydatów do nagrody

 

Konkurs organizowany jest od 2002 r. Jego celem jest wsparcie młodych, obiecujących artystów w zaistnieniu na międzynarodowym rynku sztuki.

O tytuł zwycięzcy walczyło w tym roku ponad 120 kandydatów - studentów akademii sztuk pięknych z całej Polski, którzy zgłosili swoje dzieła malarskie, graficzne oraz rzeźby. W skład jury weszli m.in. artyści malarze: Karen Gunderson, Adam Adach
i Jarosław Fliciński.

"Nic nie zastąpi atmosfery realnej galerii sztuki czy klimatu wielkiego miasta, będącego tyglem wielu kultur. Po takie właśnie, autentyczne inspiracje do Nowego Jorku i Walencji wyjeżdżają laureaci” - te słowa Piotra Śliwickiego, prezesa Grupy Ergo Hestia, służą jako motto do kolejnych edycji jedynego w Polsce edukacyjnego przedsięwzięcia na styku biznesu ze sztuką. Podróże młodych wybitnie uzdolnionych  artystów umożliwiają im start do światowej kariery.

 

„Autoportret” Cyryla Polaczka - portretem społeczeństwa

 

- Jak co roku otrzymujemy od kandydatów prace drogą internetową, tym razem było ich ponad 120. Z tej grupy wybieramy kilkanaście osób do ścisłego finału, a na koniec wyłaniamy 4 laureatów. - powiedział Jarosław Fliciński, artysta plastyk, członek jury konkursu. – Obraz Cyryla Polaczka przekonał wszystkich w największym stopniu, zawierał te elementy, które są potrzebne do zwycięstwa. Akurat tego dnia tak się składały nasze myśli, taki wybór sugerowało nam na doświadczenie i wiedza.

„Autoportret” Cyryla Polaczka jest stosunkowo prosty, a równocześnie wystarczająco złożony, ażeby przenosić wiele istotnych elementów naraz - tłumaczy Fliciński. - Jest to praca bardzo dobra warsztatowo, ma dość nietypową, intrygującą wielkość, nie jest ani za mała, ani bardzo duża, przypomnijmy, że w poprzednich edycjach nagrodzone obrazy były olbrzymie. Nagroda pomoże z pewnością laureatowi, choć mam wrażenie, że Cyryl Polaczek świetnie już sobie radzi w świecie . Zwycięstwo konkursu jednak zawsze dodaje skrzydeł. Co można szybko zauważyć, nie lubi on o sobie dużo mówić, natomiast cały przekaz zawiera w obrazie. Zwycięska praca to - zamalowany w kilku miejscach - portret artysty. Przez ten prosty gest zamalowania nadaje pracy znaczenia bardziej uniwersalnego. Każdy z nas zna siebie bardzo dobrze i prawie każdy coś by sobie poprawił to tu, to tam. Może to być równie dobrze portret społeczeństwa. Ta metafora zawarta w obrazie – świadoma, lub nieświadoma – jest bardzo ciekawa, trafiła do nas od razu i przekonała.

 

 

„Podróż - pewnym wykopem, wyrwaniem i przesadzeniem w inne miejsce”

 

- Nagroda w konkursie w postaci wyjazdu jest najlepszą formą pomocy młodym twórcom w ich starcie w dojrzałe artystyczne życie – kontynuuje Jarosław Fliciński. – Nie można być artystą jednego miasta, Nikifor był takim artystą, prawdopodobnie znajdziemy jeszcze kilkoro autorów, którzy mieszkali i tworzyli w jednym miejscu. Ale, we współczesnym świecie, podróż jest niesamowicie istotna.

Podczas podróży robi się najwięcej spostrzeżeń i notatek, zauważa Fliciński, który sam dużo podróżuje. Dostrzegamy to, czego tubylcy nie dostrzegają. Będąc w jednym miejscu często upieramy się przy pewnych detalach, które, być może, wcale nie są takie istotne. Podróż do Nowego Jorku jest czymś wyjątkowym, działają tam znakomici artyści, funkcjonują wielkie muzea i galerie sztuki, jest to też szansa na zawarcie nowych kontaktów. Oczywiście, nie da się wszystkiego na raz zrobić, dużo zależy od artysty, który jest wysyłany. Niektórzy widzą intensywniej i zyskują więcej kontaktów, innym udaje się to w mniejszym stopniu, ale na pewno nikt nie wraca z pustymi rękoma – podkreśla Fliciński. – Taka podróż jest pewnym wykopem, wyrwaniem i przesadzeniem w inne miejsce, gdy się wraca wszystko staje się zupełnie inne.

Zdjęcia: Arch. Ergo Hestii

Katarzyna Korczak

Zdjęcia (1)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe