Sąsiad na sąsiada czyli donosy do skarbówki

  • 22.05.2009, 00:10
  • Michał Rytlewski (Czas Chojnic)
Sąsiad na sąsiada czyli donosy do skarbówki

Podziel się:

Oceń:

CHOJNICE. „Proszę o skontrolowanie tej rodziny. Wiem, że dorobili się na czarnej pracy w Niemczech. Dorabiali się też na nielegalnym handlu papierosami” – to tylko jeden z cytatów z donosów, które trafiają do chojnickiego Urzędu Skarbowego. Czy powinniśmy się ich obawiać?
To jest nasza cecha narodowa. Polak nie lubi, jak sąsiadowi się powodzi. Niektórzy są tak zazdrośni, że obserwują posesję obok, biorą do ręki kartkę papieru i piszą donosy do urzędu skarbowego. Każdy z nich jest przez pracowników skarbówki sprawdzany.

Na co donosimy?
W zeszłym roku do chojnickiego urzędu wpłynęło szesnaście donosów. W tym już dziesięć. Zdecydowana większość z nich to anonimy. Co donoszą mieszkańcy naszego regionu? Głównie, że ktoś dorobił się jakiegoś majątku nielegalnie. „Wyjechał do Niemiec na czarno, bez umowy o pracę”, „Państwo... posiadają dwa domy z nielegalnie zarobionych pieniędzy”, „Pobierają emeryturę i pracują na czarno w Niemczech”, „Sprzedaje alkohol młodocianym i nie wiadomo czym jeszcze handluje”, „Państwo x wynajmują mieszkanie za 1 200 zł miesięcznie, nie płacąc podatku od wynajmu”, „Kombinacje tego pana x wymagają sprawdzenia, aby doprowadzić, żeby uczciwie wykazywał dochody”, „Moim zdaniem wydaje on (tu długa lista wydatków) więcej niż zarabia”– to tylko niektóre cytaty z donosów.

Ma lepiej, musiał oszukiwać
Ludzie piszą w donosach najczęściej, że ktoś właśnie pracuje na czarno. Są też doniesienia, że pracodawcy płacą swoim pracownikom więcej niż wynika to z umowy o pracę i nie płacą odpowiednich podatków. W donosach można poczytać też o wynajmowaniu mieszkań bez umów i niepłaceniu z tego tytułu podatku dochodowego. Zdarza się, że pracownik sam donosi na swojego pracodawcę, bo ten nie chce zatrudnić go na umowę o pracę i wciąż jest zatrudniony w czarnej strefie.

Bardzo dokładne opisy
Donoszący wcześniej bardzo dokładnie zbierają informacje o podmiocie swojego zainteresowania. Zdarza się, że w pismach do skarbówki bardzo dokładnie opisują wnętrze mieszkania osoby, na którą donoszą. Jakie meble stoją w pokoju, czy ktoś ma dobry telewizor. Donoszący dokładnie wie, jakie jest źródło dochodu osoby, którą się interesuje i ile może zarobić.

O mężu alkoholiku w skarbówce
Zdarza się, że ludzie donoszą na sąsiada, bo im po prostu przeszkadza. „Sprawdźcie, czy ten zakład nie działa na czarno” – ktoś doniósł na sąsiada, bo ten całe dni puka i stuka w swoim garażu, a to przeszkadza mieszkającemu obok. Do skarbówki trafiają też pisma, które w ogóle nie powinny tu się znaleźć. O tym, że ktoś sprzedał alkohol nieletniemu, albo żona pisze, że mąż nadużywa alkoholu.

Sprawdzają każdy
Co urzędnicy z Urzędu Skarbowego w Chojnicach robią z donosami? – Każdy sprawdzamy. Tak się przyjęło w naszej administracji skarbowej – mówi zastępca naczelnika skarbówki Maria Lipińska. Jednak urząd wcale nie cieszy się z donosów. – Posiadamy bazy danych o podmiotach i zdarzeniach, pozwalające na ujawnienie wykroczeń skarbowych. – tłumaczy Lipińska. Donoszący jednak wymagają od urzędników skarbowych dokładnego sprawdzenia swoich doniesień. Często w pismach pojawia się zdanie, że autor donosu będzie dokładnie obserwował, co urząd zrobi w tej sprawie.

Wiedzą, kto donosi
Często jest tak, że kiedy urzędnik ze skarbówki pojawia się u bohatera donosu, ten dokładnie wie, kto na niego doniósł. Wie, z kim ma konflikt. – On już na mnie inspekcję pracy nasłał, ZUS, sanepid – wylicza kontrolowany urzędnikowi ze skarbówki.
Jeszcze kilka lat temu urzędnicy ze skarbówki odbierali rocznie dwa razy więcej donosów niż teraz.


Michał Rytlewski (Czas Chojnic)

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe