Wspólnik zamordowanego Olewnika aresztowany. "Śmiertelne błędy" przyjaciela?

  • 14.02.2009, 00:10
  • (DEM.)
Wspólnik zamordowanego Olewnika aresztowany. "Śmiertelne błędy" przyjaciela?

Podziel się:

Oceń:

SOPOT. Wczoraj występował w filmie dokumentalnym "Śmiertelne błędy" - jako Jacek Krupiński przyjaciel i wspólnik Krzysztofa Olewnika zatroskany o jego losy po porwaniu. Dziś został w Trójmieście aresztowany - jako podejrzany w uprowadzeniu i przetrzymaniu (co zakończyło się zabójstwem). - To dla nas nic nowego - mówi obrońca rodziny Olewników. "To dopiero jedno ogniwo"...
Sąd Rejonowy w Gdańsku na wniosek Prokuratury Krajowej wydał nakaz aresztowania Jacka K., przyjaciela i współpracownika Krzysztofa Olewnika, za współudział w porwaniu biznesmena.
- To drzwi prowadzące do innych osób – powiedział pełnomocnik Olewników Ireneusz Wilk. - Jest możliwość, iż Jacek K. może wskazać zleceniodawców tej okrutnej zbrodni.
Jacek K., przyjaciel i wspólnik Krzysztofa Olewnika miał według nieoficjalnych informacji pięciokrotnie łączyć się z telefonem, który zdaniem śledczych wykorzystywali porywacze. Kontakt miał nastąpić dzień przed, i dzień po porwaniu Krzysztofa Olewnika.

Jacka K. zatrzymali w Płocku policjanci Centralnego Biura Śledczego w środę w godzinach wieczornych.
- Jacka K. został doprowadzony do prokuratury w Sopocie i usłyszał zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, mającej na celu porwanie Krzysztofa Olewnika. A także współudziału w uprowadzeniu i przetrzymywaniu Krzysztofa Olewnika jako zakładnika - powiedział w piątek prokurator Zbigniew Niemczyk, szef gdańskiego biura Prokuratury Krajowej. - Jacek K. został przesłuchany przez gdańskich prokuratorów. Wczoraj sformułowaliśmy wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania.
Dzisiaj Sąd Rejonowy w Gdańsku rozpoznał ostatecznie ten wniosek i wydał postanowienie o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec Jacka K. Sąd podzielił stanowisko prokuratury między innymi w tym zakresie, że istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, że Jacek K. dopuścił się zarzucanych mu przestępstw.
- W uzasadnieniu dla decyzji o trzymiesięcznym areszcie dla Jacka K. sąd wskazał, że górna granica kary w jego przypadku przekracza osiem lat, co może uprawdopodabniać przypuszczenie, że podejrzany będzie utrudniał postępowanie - powiedział prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku, Wojciech Andruszkiewicz.
- To dla nas nic nowego. Od 2002 roku podejrzewamy go o współudział w porwaniu - powiedział o aresztowaniu Jacka K. mecenas Wilk (TVN24)  - To mogą być drzwi prowadzące do innych osób, ale to dopiero jedno ogniwo – powiedział w TVN Ireneusz Wilk.

Jacek K. przyjaciel?
Jacek K. był przez prokuraturę wcześniej przesłuchiwany, ale w charakterze świadka. Zdaniem Olewników kluczył, a jego zeznania były nieprzekonujące, jednak prokuratura nie podjęła tego tropu. Rodzina ma nadzieję, że komisja śledcza wyjaśni, dlaczego Jacek K. został aresztowany po siedmiu latach od porwania.
Jacek K. był wspólnikiem Krzysztofa Olewnika. Był na przyjęciu w jego domu, w noc przed uprowadzeniem. Zjawił się też pierwszy na miejscu po porwaniu, o czym powiadomił telefonicznie ojca Olewnika.
W listopadzie 2007 r. Włodzimierz Olewnik, zeznając przed płockim Sądem Okręgowym podczas procesu ws. porwania i zabójstwa jego syna Krzysztofa, powiedział, że o tym, że "coś stało się" z jego synem dowiedział się rano po uprowadzeniu od Jacka K. Opowiadał, iż nie mógł dodzwonić się do syna i postanowił zadzwonić do jego wspólnika. Ten przekazał mu informacje, że także nie może skontaktować się z Krzysztofem Olewnikiem. Zaproponował, że pojedzie do jego domu. Gdy z progu zobaczył krew, zadzwonił do Włodzimierza Olewnika, który natychmiast zjawił się na miejscu.
Włodzimierz Olewnik gdy dotarł do domu syna okazało się, iż razem z synem zniknął również samochód BMW, należący do Jacka K. Przyznał, że obaj wspólnicy często wymieniali się samochodami i przed porwaniem Krzysztof Olewnik korzystał z auta pożyczonego od Jacka K.
Dziwne było, w jaki sposób sprawcy porwania uruchomili samochód, gdyż posiadał on oryginalny, skomplikowany system zabezpieczeń. Krytycznie odniósł się do wyjaśnień jednego z oskarżonych, że sprawcy sami uruchomili auto polegając na wskazówkach Krzysztofa Olewnika.
Według śledczych dzień przed porwaniem i w noc uprowadzenia Krzysztofa Olewnika, a także dzień po tym zdarzeniu ktoś dzwonił na komórkę Jacka K. z telefonu, który zdaniem policjantów i prokuratorów, był prawdopodobnie wykorzystywany przez porywaczy.

Bilingi prawdę powiedzą...
Biznesmen twierdził podczas wcześniejszych przesłuchań, że to była pomyłka i nie wiedział, co to za numer. Z bilingów do których dotarli dziennikarze TVP Info wynika jednak, że w noc porwania - 27 października 2001 r., o godz. 1.35 z tajemniczego telefonu ktoś wysłał do K. SMS-a. W sumie zarejestrowano z telefonu K. pięć kontaktów z tym numerem - dwa SMS-y i trzy rozmowy trwające ok. dwóch minut. Jacek K. zeznawał ponadto, że w czasie gdy doszło do porwania, zmożony alkoholem spał w swoim domu w Drobinie. Świadkami tego miały być jego matka i żona. Tymczasem policjanci ustalili, że telefon K. logował się w noc porwania na innym przekaźniku GSM niż ten w Drobinie. Ponadto matka mężczyzny zeznawała, że tej nocy spała w Płocku.

Śmiertelne błędy
Jacek K. został tymczasowo aresztowany. W reportażu "Śmiertelne błędy" tak mówił o swoim związku z Krzysztofem i sprawą jego porwania: nie wiem kiedy rodzina zaczęła mnie podejrzewać. Od samego początku starałem się jakoś pomóc. Stawiałem się na policji i mówiłem o naszym życiu, o znajomościach - wspominał Jacek K. w rozmowie zarejestrowanej na kilka dni przed zatrzymaniem. - Później był okres, kiedy jeździłem z okupem na specjalne żądanie porywaczy, a kiedy przestałem jeździć wówczas nasze drogi z rodziną zaczęły się rozchodzić. Zaś kiedy dowiedziałem się, że oficjalnie byłem podejrzewany przez rodzinę to już definitywnie sam odsunąłem się z pola widzenia, bo byłem zły na cała sytuację.
Przypomnijmy
Do porwania Krzysztofa Olewnika, syna przedsiębiorcy branży mięsnej z Drobina pod Płockiem (Mazowieckie) doszło w nocy z 26 na 27 października 2001 r. Sprawcy zażądali okupu. Kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną. Rodzina zapłaciła 300 tys. euro za jego uwolnienie. W lipcu 2003 r. okup przekazano porywaczom, jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany.
(DEM.)

Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Olka
Olka 31.12.2019, 18:30
Facet ma bardzo nieprzyjemną delikatnie mówiąc twarz...
szwarcenowo
szwarcenowo 23.02.2009, 11:51
o boże!!!!!!!!
cfghj
cfghj 17.02.2009, 22:23
z mordy widac ze fałszywiec.dobrze wie co sie wtedy wydarzyło
piotrek
piotrek 13.02.2009, 15:29
To niekończąca się historia...

Pozostałe