Polacy z sukcesami. Puchar Świata pod znakiem żałoby w Rumi.

  • 20.11.2018, 11:51 (aktualizacja 20.11.2018 12:00)
  • informacja prasowa
Polacy z sukcesami. Puchar Świata pod znakiem żałoby w Rumi. mat. prasowe Aleks Kurdecha vs Scot Mendelsonmat. prasowe
Podziel się:
Oceń:
RUMIA Spektakularne sukcesy Polaków w armwrestlingowych zawodach Pucharu Świata! Marlena Wawrzyniak (Arm Fanatic Sport Grudziądz) i Aleks Kurdecha (ArmFight Piaseczno) wygrali swoje debiutanckie pojedynki w super zawodowym cyklu Vendetta All Stars, natomiast Dawid Bartosiewicz (Złoty tur Gdynia) zdobył srebrny medal w zawodach Złoty Tur World Cup. Brązowe medale wywalczyli zaś Lucjan Fudała (MCKiS Tytan Jaworzno) i Katarzyna Zaniewska (Złoty Tur Gdynia). Impreza zakończyła się późną nocą w Rumi.

W Rumi w województwie pomorskim startowało 230 armwrestlerów z 34 krajów, w tym 20-osobowa reprezentacja Polski. Złoty Tur Cup to najsilniej obsadzone zawody w armwrestlingu i najbardziej prestiżowy turniej na świecie. Przyjeżdżają na niego najlepsi zawodowcy, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, którzy walczą na lewą i prawą rękę w kilkunastu kategoriach wagowych. Po raz drugi z rzędu zawodom Pucharu Świata towarzyszą super zawodowe walki cyklu Vendetta All Stars. To creme de la creme światowego armwrestlingu – tutaj walczą najlepsi z najlepszych, liderzy światowych rankingów i legendy tego sportu, którzy przyjeżdżają na specjalne zaproszenie organizatorów.

Ogłoszenie lokalne Pomorze
Ogłoszenie lokalne Pomorze
Ogłoszenie lokalne Pomorze

- W odróżnieniu od tradycyjnej walki trwającej jedną rundę w systemie każdy z każdym, w formule ArmFight mamy dwóch gladiatorów toczących sześciorundowy pojedynek. W armwrestlingu 6 rund to niewiarygodny wręcz wysiłek, przeciążenia na ręce są ogromne, to kilkanaście ton. Są to pojedynki zarezerwowane tylko dla elity armwrestlingu – mówi Igor Mazurenko, prezydent Professional Armwrestling League.
 

W tej elicie w końcu zadebiutowała Marlena Wawrzyniak. Utytułowana zawodniczka z Grudziądza, medalistka mistrzostw Europy i świata, zmierzyła się w sześciorundowym pojedynku z Malin Kleinsmith ze Szwecji, legendą tego sportu i wielokrotną uczestniczką cyklu Vendetta All Stars. Polka pokazała doskonałe przygotowanie oraz opanowanie, co często w przeszłości przeszkadzało jej w postawieniu kropki nad i. W walce ze Szwedką imponowała szybkością i łatwo wygrała wszystkie sześć rund zdobywając pas zawodowej organizacji Professional Armwrestling League.

Wyczyn Marleny powtórzył Aleks Kurdecha. Zawodnik z Warszawy, trenujący na co dzień w klubie ArmFight Piaseczno w swoim debiucie w cyklu Vendetta All Stars zmierzył się ze Scotem Mendelsonem. Amerykanin to legenda sportów siłowych, wielokrotny mistrz świata w trójboju siłowym, rekordzista świata w wyciskaniu sztangi leżąc. W armwrestlingu startuje od 3 lat. Przy armwrestlingowym stole okazało się, że zwierzęca wręcz siła nie ma dużego znaczenia w starciu z techniką i doświadczeniem. Aleks Kurdecha wygrał 6:0 i już czeka na zakontraktowanie kolejnego przeciwnika.

- Mimo, że jestem młodszy od Scota, to mam jednak dużo większe doświadczenie. Przygotowałem się specjalnie pod niego, oglądałem jego walki, analizowałem jego najmocniejsze techniki. Wiedziałem, że kluczem do sukcesu jest szybkość, bo to pozwalało narzucić mi moje warunki gry i ograniczało jego atuty. Dobry start do walki dawał mi przewagę, a Scot w defensywie jest zdecydowanie słabszy niż w ataku, co potwierdziło się przy stole. Wielki jednak szacunek dla niego, że przyjechał z tak daleka, po to by tu w Polsce ze mną walczyć. Dla mnie to zaszczyt móc skrzyżować dłonie z tak wielką legendą sportów siłowych – mówi Aleks Kurdecha.

W innych walkach cyklu Vendetta All Stars nie brakowało emocji. I tych sportowych, jak i czysto ludzkich. Rustam Babayev (Ukraina) po pasjonującym pojedynku wygrał 5:1 z Timem Bresnanem (USA). Ta walka to dowód na to, że w armwrestlingu Dawid często wygrywa z Goliatem. Babyev jest od swojego rywala niższy o głowę i lżejszy o 37 kg! Świetną walkę dali Dave Chaffee (USA) i Genadi Kvikvinia (Gruzja) – 4:2 wygrał Amerykanin. W Rumi dwa razy miał walczyć Denis Cyplenkov, największa gwiazda światowego armwrestlingu ostatnich lat.

W walce na lewą rękę gigant z Rosji bez problemów pokonał Devona Larratta (Kanada). Cyplenkov był jak ściana, ale można się było tego spodziewać, on od lat walczy jakby w innej, stworzonej dla niego kategorii, w której nie ma niestety godnego rywala. Jedynym, który mógłby mu się przeciwstawić był Andrey Pushkar i ta walka była w Rumi zaplanowana. Niestety, w drodze do Polski, zdarzył się wypadek samochodowy, w którym zginął Andrey Pushkar, a Oleg Żoch, inny zawodnik z Ukrainy, w stanie ciężkim trafił do szpitala.

Nic zatem dziwnego, że zawody Pucharu Świata upłynęły pod znakiem tej wielkiej tragedii. Zawodnicy startowali z czarnymi opaskami na rękach, a do ostatniej walki, przy zgaszonych światłach wyszli Denis Cyplenkov oraz team Andreya Pushkara. Kibice, którzy wypełnili po brzegi halę sportową w Rumi, uczcili pamięć zmarłego mistrza minutą ciszy, a Denis Cyplenkov symbolicznie ustawił się do walki. Z oczu wielkiego mistrza, legendy tego sportu popłynęły łzy.

Wcześniej emocji nie brakowało w walkach eliminacyjnych i finałowych w poszczególnych kategoriach wagowych turnieju Złoty Tur World Cup Rumia 2018. Na lewą rękę w kat. do 95 kg świetnie walczył Lucjan Fudała (MCKiS Tytan Jaworzno), który stanął na najniższym stopniu podium i musiał uznać wyższość tylko dwóch absolutnych mistrzów tej kategorii, Evegnija Prudnyka (Ukraina) i Krasimira Kostadinova (Bułgaria). Brąz w kategorii do 65 kg na prawą rękę wywalczyła też Katarzyna Zaniewska (Złoty Tur Gdynia). To największy sukces w karierze młodej Polki, która uważana jest za jeden z największych talentów w armwrestlingu.

Ugruntowaną pozycję w tym świecie ma już inny gdynianin, Dawid Bartosiewicz, który w Rumi walczył na prawą rękę w kategorii 78 kg. Polak toczył porywające pojedynki, które dostarczyły kibicom wielu emocji i wręcz podrywały ich z krzeseł. Przy stole pokazał hart ducha iwyrafinowane techniki walki, co pozwoliło mu awansować do finału. Tam już zabrakło mocy – Davit Samushia (Gruzja) okazał się za mocny.

- Jestem bardzo zadowolony, miałem 30 rywali, wśród których naliczyłem 10 medalistów mistrzostw świata i Europy. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się nie tyle tak dobrego wyniku, ale przede wszystkim tak dobrych walk w moim wykonaniu. Nie mam aktualnie szczytu formy, ale Złoty Tur to największy i najlepszy turniej na świecie, więc ta świadomość wyzwala najgłębsze rezerwy. Dodatkowo walka przy pełnej hali, przy kibicach, którzy dopingują, dodaje skrzydeł. Jestem bardzo szczęśliwy – powiedział Dawid Bartosiewicz.

Innych miejsc na podium Polska nie miała, niemniej z bardzo dobrej strony zaprezentowali się również: Piotr Bartosiewicz (brat Dawida, Złoty Tur Gdynia) – 4 miejsce w kat. 86 kg. prawa ręka, Patryk Bugaj (SteelArm Wrocław) – 4 miejsce w kat. 63 kg prawa ręka, Sławomir Malas (Arm Fanatic Sport Grudziądz) – 5 miejsce kat. 70 kg lewa ręka.

informacja prasowa

Zdjęcia (1)

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe