Wojenny czas w Miłobądzu.

  • 10.09.2019, 09:34
  • tj
Wojenny czas w Miłobądzu. fot. nadesłane do redakcji
Podziel się:
Oceń:
MIŁOBĄDZ 80. rocznica wybuchu II wojny światowej to dobry czas na refleksję i przemyślenia o tych trudnych czasach. Każda polska rodzina ucierpiała podczas wojennej zawieruchy. Zabici, ranni, okaleczeni ludzie, ale także miasta i wsie. Wiele bolesnych ran pozostało do dzisiaj. Czas wojennej pożogi możemy prześledzić na przykładzie wsi Miłobądz.

Ta mała kociewska osada na skraju gminy i powiatu tczewskiego. Wojenne wiatry zawitały tuż jeszcze przed 1 września 1939. Na mocy Traktatu Wersalskiego z Gdańska i okolicy utworzono Wolne Miasto Gdańsk. Granica gdańsko – polska przebiegała właśnie w Miłobądzu. Szlabany, wartownie i wartownicy strzegli jej dniem i nocą. 16 sierpnia 1939 roku jeden z jej polskich obrońców został zastrzelony. Strzelec Michał Różanowski poległą na posterunku w Miłobądzu. Było to dopiero preludium wydarzeń, które nastąpiły po 1 września. Oddziały SS- Heimwehr Danzig w sile około dwóch batalionów piechoty, dywizjonu artylerii przejechały przez wieś, by zaatakować obrońców Tczewa.

Nastał czas aresztowań, wywózek wielu mieszkańców Miłobądza. Skoordynowana akcja niszczenia Polaków, zebrała krwawe żniwo na Kociewiu, także w osadzie Miłobądz. Poznajmy listę zamordowanych przez Niemców mieszkańców wsi:

  • Konrad Bobek – robotnik, zamordowany w obozie w Sachsenhausen – Oranienburg,
  • Mieczysław Ciesielski – rolnik,
  • Brunon Doering – robotnik, zamordowany 27.10. 1939 w obozie przejściowym w tczewskich koszarach,
  • Franciszek Formela -działacz ruchu oporu, stracony 17.07.1944 roku w lecie szpęgawskim,
  • Józef Grochocki – torowy PKP, zamordowany 23.11.1939 roku w lesie szpęgawskim,
  • Izydor Górski – pompiarz, zamordowany 23.11.1939 roku w lesie szpęgawskim,
  • Jan Klein – kierownik szkoły, zamordowany 23.11.1939 roku w lesie szpęgawskim,
  • Franciszek Piechowski,
  • Leokadia Różanowska – akuszerka, matka kierownika szkoły, zamordowana 29.09.1939 roku w tczewskich koszarach,
  • Leon Ryta – kołodziej, zamordowany w lesie szpęgawskim,
  • Jan Siemiona - uczeń gimnazjum zamordowany w obozie Stutthof,
  • Paweł Solecki – oberżysta, zamordowany w lesie szpęgawskim,
  • Jan Weisner – prowadził przed wojną orkiestrę TWiP,
  • Jan Wodzikowski – rolnik – kolejarz, zamordowany 2.10.1939 roku w tczewskich koszarach.

Wojna to także straty materialne, które nie ominęły Miłobądza. Gotycki kościół z XIV wieku był przez stulecia ozdobą wsi. Największego zniszczenia kościół doznał podczas II wojny światowej. Dnia 21 marca 1945 roku, wycofujące się wojska niemieckie założyły trzy ładunki wybuchowe w oknach wieży kościoła. Wybuchy uczyniły wyrwy i pęknięcia, ale nie zburzyły wieży. Dlatego Niemcy podpalili świątynię. Tak wspomina tamte dni Anna Szynkowska:

„Moje przeżycie z czasów II wojny światowej jest związane z naszym kościołem parafialnym, z największym chyba doznanym przez niego spustoszeniem, jakie spowodowały cofające się wojska niemieckie. Było to w marcu 1945 roku, tuż przed wyzwoleniem Miłobądza przez wojska radzieckie i polskie. Miałam wówczas 15 lat. Już od 1943 roku Niemcy pod pretekstem porządków, jakie – jak twierdzili – robili w wieży kościelnej nasfosforowali ją i założyli w oknach trzy ładunki wybuchowe. Niedaleko ok kościoła leżały woje drutów, przygotowanych zapewne do wysadzenia reszty budowli. Nie wiem, jak się odważyłam na to, żeby je pociąć. Ostatnią mszę odprawiono w kościele w niedzielę na początku marca 1945 roku. Dnia pożaru nie zapomnę nigdy. Wybuch około godziny 20.00 z 6 na 7 marca. Pożar objął też pobliskie budynki stojące niedaleko kościoła, także mój dom. Został jednak w porę ugaszony. Po trzech dniach ogień zgasł całkowicie. Zniszczyło się prawie wszystko. Spaliło się wnętrze kościoła z wystrojem, stropem i dachem prezbiterium. Zdołaliśmy uratować tylko niektóre naczynia liturgiczne. Wszyscy mieszkający blisko kościoła, ukrywaliśmy się w piwnicach plebanii, bano się ją opuszczać z powodu nadchodzących Rosjan. Także dlatego, że pożar był wielki wewnątrz kościoła – paliły się ławki, konfesjonały, a na podłogę opadały palące się części dachu. Po trzech dniach stały tylko osmolone, gołe mury całej konstrukcji z wieloma wyrwami. Pęknięte mury wieży od fundamentów do jej wieńca, jednym słowem – prawie zgliszcza”.

Czas wojenny doprowadził do śmieci wielu mieszkańców Miłobądza. Zniszczona świątynia to również efekt wojennej zawieruchy. Należy o tym pamiętać pokonując samochodem polskie wsie, miasta i miasteczka. Przykład kociewskiej osady Miłobądz ukazuje, że 80. lat temu taka sytuacja występowała w wielu miejscach.

Tekst powstał na podstawie monografii Krzysztofa Kowalkowskiego „Miłołobądz – Historia miejscowości i parafii 1250 -2000”.

tj

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe