„Najważniejsza jest bliskość ludzi i fakt, że można z sobą przebywać...”

  • 09.04.2021, 16:00
  • Wawrzyniec Mocny
„Najważniejsza jest bliskość ludzi i fakt, że można z sobą przebywać...” wikipedia.pl

Podziel się:

Oceń:

Publikujemy wywiad z Krzysztofem Krawczykiem z 30 kwietnia 2010 r., jakiego udzielił Gazecie Tczewskiej przy okazji koncertu, który odbył się podczas gali wręczenia nagród „Włodarz Roku 2009 Gazety Tczewskiej”. Po koncercie artysta zgodził się na krótką rozmowę o muzyce, rodzinie i o tym, czym jest dla niego wiara.

Ks. Ireneusz Smagaliński: Elementy religijne, które pojawiły się dzisiejszego wieczoru to rzeczy, które leżą Panu głęboko na sercu…

 

-Ma to dwa wymiary: jeden bardzo ludzki- po prostu mając swoje lata czuję wewnętrzną potrzebę przekazania swego rodzaju świadectwa wiary. Wielkim, prawdziwym faktem jest to, że wiara stanowi dar. Pochodzę z religijnej rodziny. Utkwiła mi w pamięci zwłaszcza postawa mojej matki chrzestnej, która zawsze modliła się za księży, aby mogli sprostać swojemu ciężkiemu powołaniu…. Cieszę się, że mając tyle lat, to co robię ludziom wciąż się podoba. Tym większy jest mój wysiłek i odpowiedzialność.

 

(...)

 

WM: Dla starszego pokolenia Pana przeboje kojarzą się głównie z dokonaniami „Trubadurów”, dla mojego- młodszego- to przede wszystkim dwa utwory: „Mój przyjacielu”, nagrany we współpracy z Goranem Bregovicem i „Zatańcz ze mną” w duecie z Edytą Bartosiewicz.

 

-To piosenka pochodzenia serbskiego. Wymyślona przez bułgarskiego kompozytowa. Zyskała wielką popularność w dawnej Jugosławii, a ponieważ wytwórnią płytową BMG Rekord, w której nagrywaliśmy kierowała amerykańska Serbka, wymyśliła, że zaśpiewam w duecie. Nawet nie pamiętam czemu, ale byłem temu przeciwny. Potem okazało się, że powstał bardzo trwały przebój.

 

WM: A jak wspomina Pan współpracę z Goranem Bregovicem. Jakim człowiekiem był na co dzień?

 

-Gdy zaczęliśmy współpracę on miał 51 lat, a ja byłem w wieku 56 lat. Pamiętam, że bardzo dobrze wyglądał. Różne sympatie przyjeżdżały do niego nawet z Finlandii. Myślę, że dzięki niemu otarłem się o coś wartościowego w sensie artystycznym. Z drugiej strony odebrałem Goranem Bregovicem, jako typowego przedstawiciela showbiznesu. Zachowywał się gwiazdorsko. Miał bardzo wrażliwe, artystyczne ego. Ja już nie jestem taki. Z wiekiem spoważniałem…ale pewnie gdyby nie on, ciągle jeszcze kopałbym w drzwi, które były dla mnie pozamykane w związku moją nieobecnością w Polsce.

 

WM: Ale to chyba nie było Pana pierwsze zetknięcie z bałkańskimi rytmami?

 

-Wręcz przeciwnie- pierwsze. Wcześniej, ani później nie próbowałem czegoś podobnego…

 

Ks. IS: Pana koncerty wydają się rodzinne. Zwłaszcza przez obecność żony na scenie… Myślę też, że takie śpiewanie- rodzinne- leży Panu na sercu.

 

-Tyle lat razem… Z jednej strony patrzę na to z :przerażeniem”, ale z drugiej wiem, że trzeba być szczęściarzem, żeby spotkać kobietę z którą można „płynąć” tyle czasu i nie mieć przy tym problemów z wiernością. Wiem, że na świecie jest z tym kłopot. Dzięki niej przekonałem się... (…)

 

 

Cały wywiad przypominamy w najnowszym 14 numerze Gazety Tczewskiej.

Wawrzyniec Mocny

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe