wtorek, 3 lutego 2026 01:21
Reklama
Reklama

„Wyspa niczyja. Mapping” w Teatrze Wybrzeże, Uniwersalnie, płasko, bez nadziei. Quo vadis reżyserze?

Jarosław Tumidajski w rozmowie przed premierą „Wyspa niczyja. Mapping” powiedział: „Wydaje mi się, że przyszedł najwyższy czas, żebyśmy się zastanowili nad światem, w jakim żyjemy, ponieważ, myślę, że dzieje się źle. (…) powstaje spektakl - mam nadzieję, że tak będzie, jesteśmy jeszcze w próbach – ciemny, agresywny, w pewien sposób po prostu pesymistyczny.”
„Wyspa niczyja. Mapping” w Teatrze Wybrzeże, Uniwersalnie, płasko, bez nadziei. Quo vadis reżyserze?

Dowiedzieliśmy się jeszcze, że ma to być: „To jest opowieść, że w bajce już nie żyjemy.” i że reżyser zamierza wstrząsnąć widzem.

Wszędzie i nigdzie

Zapowiadał się więc spektakl ważny, osadzony w realiach współczesnych, nakłaniający do myślenia i szukania nowych dróg do szczęścia w – pełnej zagrożeń – cywilizacji.  Jaki świat pokaże reprezentant pokolenia – rocznik 1980? Co nam wytknie, jakie wskaże kierunki działania? Scenariusz i realizacja powstały z inspiracji powieścią „Władca much” Williama Goldinga oraz filmem „Battle Royale” Kinji Fukasaku, serialem „Lost” oraz fabularną grą komputerową „Fallout, które – zaznaczono w tytule - „zmappowano”. I już użycie obcego wyrazu, jakbyśmy nie mieli swojego języka, przynajmniej mnie – na początku razi. Poprzednia – skandaliczna - realizacja na naszej scenie – „Pana Tadeusza” na kanwie dzieła – świętości narodowej – pozwoliła przypuszczać, że i teraz materiał wyjściowy potraktowany zostanie dowolnie i „na luzie”, ważniejsze było więc się przekonać, co i jak twórca ma widzom do powiedzenia.

Niestety, to, co w trakcie osiemdziesięciu minut bez przerwy na scenie się zdarzyło, nie pozwala sformułować choć jednego pochlebnego zdania na temat przedstawienia! Akcja – opowiedziana nieciekawie, niejasno i powierzchownie - dzieje się wszędzie i nigdzie, w bliżej nie określonym czasie. Z pewnością mamy do czynienia z jakąś katastrofą i spotykamy się z ocalałymi w jej wyniku ludźmi. Grupka rozbitków wysypuje się z samolotu, rakiety, czy pociągu i prawie rozbija się o skały. Z początku dzieci, a potem niepostrzeżenie, nie wiadomo jakim cudem, dorośli – zostawieni sami sobie, próbują walczyć o przetrwanie.

Potrzask, z którego nie ma wyjścia

Zachowania ludzi w ekstremalnych warunkach - opisywane, opowiadane, filmowane setki razy, lepiej lub gorzej – tutaj przedstawia reżyser – nie są winni aktorzy! - nieudolnie. Oczywistością jest, że w takich warunkach wychodzą pierwotne, złowrogie wobec bliźniego, instynkty, ale także nieoczekiwanie zagrożenie wyzwala – czego w sztuce nie widać - dobro. U Tumidajskiego schyłkowość i pesymizm, brak wiary w bliźniego, a chyba przede wszystkim w siebie samego, powoduje, że postaci są jednoznaczne i płaskie, wszyscy są źli. Reżyser nie potrafi wejść w głąb psychiki bohaterów, za to każe im się miotać, wrzeszczeć, gwałcić się nawzajem i zabijać. Dialogi napisał językiem nijakim, ani to dziecięcy szczebiot, ani młodzieżowy slang, nawet parę swojskich k…nie poprawia sytuacji. Wyspa, na którą wsadził reżyser bohaterów, pewnie alegoria naszej planety – cóż za daleko posunięty uniwersalizm! I po co?! - to potrzask, z którego nie ma wyjścia. Wszystko zmierza ku zagładzie. Nic dobrego się już nie zdarzy. Nie ma nadziei. Nie ma wyjścia. Tylko palnąć sobie w łeb!

„Ciekawe” są w trakcie scenicznego dziania się efekty. Na przykład zupełnie gaśnie światło i zapadają ciemności egipskie na scenie i widowni, albo podkręca się dźwięk, że ściany drżą w posadach i uszy pękają od przekraczającej wytrzymałość liczby decybeli. Z pewnością chodziło o podniesienie w ten sposób dramatyzmu zdarzeń, ale to nie wszystko. Kulminacją jest kiczowate, kolorowe kłębowisko wewnątrz skały, ktoś tam – żywy, czy umarły – płynie; bohaterowie - i widzowie też? – powinni się bać, ale to wyzwala żałosny śmiech. Są też wyświechtane znaki – spadające z góry (nieba?) manekiny i lalki destrukty, które jedna z bohaterek nadziewa na pale. I pod koniec wtacza się model srebrnego jednorożca…

Krzysztof Gordon – na szczęście to perfekcyjna gra - strzelił sobie w skroń

Żal zdolnych, mądrych aktorów, którzy czynili wszystko, aby spełnić intencje reżysera. Najpierw powiem o Krzysztofie Gordonie - aktorze najwybitniejszym i najbardziej doświadczonym w tym gronie, mającym na swoim koncie wiele wspaniałych ról. Otóż Krzysztof Gordon otrzymał epizodyczną rolę Kurta. I uważam, że i tak wypadł najlepiej, a moment, w którym, już na samym początku przedstawienia, strzelił sobie w skroń i padł „martwy” na podłogę był tak naturalistyczny, że można było się przestraszyć, że uczynił to naprawdę, w imię protestu przeciwko temu, co się wyrabia na scenie!

Magdalena Boć w roli Zoli, aktorka niezwykle utalentowana, wrażliwa, inteligentna, potrafiąca wcielić się w najbardziej zawiłe, zróżnicowane, postacie, dwoiła się i troiła, aby ukazać dziewczyno – kobietę przechodzącą metamorfozę – oczywiście ku destrukcji i złu, ale ona również nie mogła przeskoczyć reżysera, który ją wstawił w żelazny, ciaśniutki, kojec. Sylwia Góra – Weber gra postać skrajnie okrutną i bezwzględną, idącą po trupach do osiągnięcia celu. Na uwagę zasługuje wchodząca na naszą scenę Katarzyna Z. Michalska (Magdalena), wczuwająca się w nie przystosowaną do trudności życia postać, od razu skazana „do odstrzału”, świetnie przygotowana do roli. Michał Jaros (Trent) ma spośród panów najwięcej do zagrania – tworzy postać bezkompromisowego lidera walczącego o miejsce wyłącznie dla siebie i swojej partnerki. Krzysztof Matuszewski (Ben) pragnie zostać przywódcą, ale ma za mało siły. Robert Ninkiewicz (Gruby) to chłopczyk – mężczyzna mający w każdej sytuacji kompleksy na punkcie nadwagi. Piotr Chys (Aphex) gra epizod chłopca, który w rozpaczy szuka brata.  Występują też Jarosław Tyrański (Ariel) i Jacek Labijak (Lee). Wszyscy aktorzy - błąkający się, jak widma po wyspie, uciekający przed „demonami”, czyhającymi z zaświatów albo we wnętrzach ich dusz, zasługują na uznanie za oddanie i wytrwałość w budowaniu powierzonych im – niestety w schematycznych pod względem psychologicznym, prostych i jednoznacznych - ról.

Quo vadis reżyserze?

Po zakończeniu przedstawienia premierowego oklaski były grzecznościowe, publiczność odetchnęła i szybko opuściła widownię. Pozostaje pytanie: po co powstał spektakl?

Zły scenariusz, fatalna reżyseria, brak indywidualnego spojrzenia na postawione problemy. Jakie wartości ma do przekazania reżyser prócz pesymizmu, przekonania o niechybnym końcu świata, beznadziei i wszechobecności zła? Kolejne nieudane, niepotrzebne przedstawienie Jarosława Tumidajskiego. Zmarnowane społeczne pieniądze. Roztrwonienie sił i talentu aktorów. Reżyserowi radziłabym mieć choć trochę: samokrytycyzmu, szacunku dla tradycji i twórców mu współczesnych.

Przedstawienia zdecydowanie nie polecam!

 

WYSPA NICZYJA. MAPPING
Scenariusz, reżyseria, opracowanie muzyczne: Jarosław Tumidajski
Scenografia, światło, wideo: Mirek Kaczmarek

W spektaklu występują: Magdalena Boć (Zola), Piotr Chys (Aphex), Krzysztof Gordon (Kurt), Sylwia Góra-Weber (PJ), Michał Jaros (Trent), Jacek Labijak (Lee), Krzysztof Matuszewski (Ben), Katarzyna Z. Michalska (Magdalena), Robert Ninkiewicz (Gruby), Jarosław Tyrański (Ariel).

Polska prapremiera: 30 sierpnia 2012 roku na Dużej Scenie
Kolejne spektakle: 31 sierpnia oraz 1 i 2 września

Czas: 1 godzina 20 minut (bez przerw)

Jarosław Tumidajski (ur. 1980) - reżyser. Studiował teatrologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, jest absolwentem Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST. Debiutował w 2005 roku w Starym Teatrze w Krakowie NOCNYM AUTOBUSEM Michała Walczaka. W Teatrze Wybrzeże zrealizował G®UPĘ LAOKOONA wg Tadeusza Różewicza (2007), ONYCH Stanisława Ignacego Witkiewicza (2008), PANA TADEUSZA wg Adama Mickiewicza (2011). Ponadto wyreżyserował między innymi: ŚWIĘTĄ JOANNĘ SZLACHTUZÓW Bertolta Brechta (Teatr Miejski w Gdyni, 2008, Teatr Nowy w Łodzi, 2011), DISNEYLAND wg Stanisława Dygata (Teatr Ludowy w Krakowie, 2009), TRANS-ATLANTYK wg Witolda Gombrowicza (Wrocławski Teatr Współczesny, 2010), SOLARIS wg Stanisława Lema (Teatr Śląski w Katowicach, 2011). Dwukrotny laureat Nagrody Teatralnej Marszałka Województwa Pomorskiego (2008 i 2009).

Zdjęcia Dominik Werner. Materiały promocyjne Teatru Wybrzeże



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu portalpomorza.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Komentarze

Reklama
Reklama
bezchmurnie

Temperatura: -14°C Miasto: Gdańsk

Ciśnienie: 1024 hPa
Wiatr: 15 km/h

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: rolTreść komentarza: Ryś - król kociewskich lasów. Oby się mnożył.Źródło komentarza: Jeden z dwustu: Wyjątkowy gość w Bukowinach uchwycony na nagraniuAutor komentarza: Bob sandersTreść komentarza: A Pan M.Morawiecki dawał w takiej sytuacji dotacje do opału. ale Tusk lepszy co?Źródło komentarza: Pellet drogi i praktycznie nie do zdobycia. „Jak tylko się pojawi, znika od razu”Autor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogachTreść komentarza: A to terza będą jeździć do Gdyni do kinaŹródło komentarza: Multikino w Sopocie ogłosiło zamknięcie!Autor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogachTreść komentarza: To szkoda że zamykają kinoŹródło komentarza: Multikino w Sopocie ogłosiło zamknięcie!Autor komentarza: AgnieszkaTreść komentarza: Bardzo inspirujący artykuł 👍 Urządzanie małego salonu fryzjerskiego to spore wyzwanie, ale dobrze zaplanowana przestrzeń, ergonomiczne meble i jasna kolorystyka naprawdę potrafią zdziałać cuda. Świetnie, że zwrócono uwagę na funkcjonalność i komfort pracy – w małym salonie to podstawa. Przy kompletowaniu wyposażenia warto stawiać na sprawdzone rozwiązania i dobrej jakości meble, które nie tylko ładnie wyglądają, ale też są praktyczne na co dzień. Ciekawą bazą inspiracji i zakupów jest również 👉 https://getfull.pl, gdzie można znaleźć wyposażenie dobrze dopasowane także do niewielkich salonów.Źródło komentarza: Jak zaaranżować mały salon fryzjerski? Inspiracje i gotowe rozwiązania od polskiej marki Ayala
Reklama