Józef Kraus ma 65 lat. W 1988 r. dołączył do grona wyjeżdżających w trudnych latach z Polski na Zachód. Zakotwiczył w NRD, mieszka w Cottbus. Marzy o powrocie, lecz rodzina nie chce…
- Dlaczego wyjechał pan ze Starogardu w latach, gdy był on prężnie funkcjonującym miastem?
- Pracowałem przez ponad 20 lat w starogardzkich „alkoholach”. Wraz z żoną mieliśmy 2 dzieci, mieszkanie, samochód, ale nie widzieliśmy perspektyw. Marzyliśmy o zamieszkaniu w kraju, gdzie półki na sklepach uginały się od bogactwa produktów. Chcieliśmy, aby nasze dzieci uczęszczały do szkół, które zapewnią im dobry start na wyższe uczelnie.
- I jak podobała się panu ta nagła zmiana otoczenia? Łatwo było to wszystko rozpocząć od początku?
- Znałem język niemiecki bowiem ojciec podczas II wojny światowej pracował przymusowo w Berlinie. Bariera językowa nie była zatem dla nas utrudnieniem. Pracę znalazłem w sklepie spożywczym, gdzie pracowałem do emerytury. Żona zajęła się wychowaniem dzieci oraz obowiązkami domowymi. Sąsiedzi traktowali nas na samym początku jak intruzów. Później to się zmieniło. Mogę powiedzieć, że mam dobrych sąsiadów.
- Mimo wszystko raz do roku przyjeżdża pan do Starogardu, aby odwiedzić znajome miejsca?
- Przeżyłem tu 40 lat. Nigdy nie straciłem poczucia, iż jestem rodowitym Kociewiakiem. W Polsce mamy wielu znajomych, którzy odwiedzają nas w Cottbus. Ze Starogardem wiąże się wiele moich wspomnień, tych miłych i smutnych. Często pijemy kawę w mieszkaniu, w którym mieszkaliśmy kilka lat przed wyjazdem. Sprzedaliśmy kamienicę młodemu małżeństwu.
- Jak ocenia pan Polskę i Starogard po upadku komunizmu?
- Powiem szczerze, że gdybym wiedział, że rok po wyjeździe wszystko zacznie się tutaj zmieniać na lepsze, to nie popełniłbym tego błędu i nie wyjechałbym stąd. Polska zmieniła się nie do poznania. W Starogardzie przybyło wiele mieszkań oraz galerii, ludzie stali się jakby bardziej radośni i optymistycznie nastawieni do życia.
- Nie myślał o powrocie na stałe?
- Nasze dzieci nie chcą wracać. Tam się wychowały, pokochały nowy kraj i powrót do Polski nie wchodzi w grę. Mają tam dobrą pracę oraz dzieci, które wychowują w kulturze i historii niemieckiej. Jesteśmy już z małżonką starszymi ludźmi i takie przewroty w naszym życiu są niepotrzebne. Zawsze jeśli chcemy, przyjeżdżamy do Starogardu i zwiedzamy miejsca, których nie udało nam się poznać przed rokiem 89.
- Uczycie wnuków języka polskiego?
- Nasze dzieci są temu przeciwne. Wiedzą jak było ciężko w dzieciństwie pogodzić obie kultury, drzemiące w ich wnętrzach, dlatego nie chcą narażać na to własnego potomstwa. Jesteśmy temu przeciwni, ale nie chcemy się wtrącać w wychowanie wnuków. Spotykając się w okresie świąt lub urodzin rozmawiamy wyłącznie po niemiecku.
- Jak porównuje pan jakość życia Niemczech i Polsce?
- Życie w Polsce jest spokojniejsze. Niemcy ciągle się gdzieś śpieszą i walczą o wszystko. Niemcy mają łatwiej. Służba zdrowia działa bezbłędnie, pomoc społeczna sama się do ciebie zwraca z zapytaniem o pomoc. Na naszej ulicy mieszka kilka rodzin polskich, dzięki czemu staramy się żyć w obcym dla nas kraju tak samo jak przed wyjazdem.
- Starogard w latach 80. był miastem przemysłowym. Teraz jest to miasteczko otwarte na handel i kupiectwo. To dobrze?
- Pracując w „alkoholach”, myślałem o Starogardzie jako o szanowanym i liczącym się na Pomorzu mieście przemysłowym. Powinniście się cieszyć, że powstają nowe galerie handlowe oraz dyskonty spożywcze. Dzięki temu ludzie mają pracę, a zarobione pieniądze można wydać na produkty, których nie brakuje na półkach, tak jak 20 lat temu.
- Jakie jest pana największe marzenie?
- Chciałbym zabrać żonę, dzieci oraz wnuczęta i wrócić na stałe do Starogardu. Spędzałbym wówczas każdy dzień na nauczaniu wnucząt mojego ojczystego języka, historii oraz pokazałbym im najciekawsze miejsca na Kociewiu i w Polsce.
- Pozostaje zatem poważna rozmowa z dziećmi oraz żoną i powrót do rodzinnego kraju?
- To nie jest takie proste. Do takich rozmów dochodziło już między nami niejednokrotnie. Niestety, za każdym razem kończyły się one kłótniami i łzami. Syn jest bardzo uparty, córka chciałaby wrócić, ale wyszła za rodowitego Niemca, który grozi jej rozwodem w przypadku, gdyby ta zdecydowałaby się na powrót do Polski.
Reklama
Trudne powroty. Emigrował ku „lepszemu”, teraz odzywa się nostalgia
STAROGARD GD. - Córka chciałaby wrócić, ale wyszła za rodowitego Niemca, który grozi jej rozwodem w przypadku, gdyby ta zdecydowałaby się na powrót do Polski - mówi Józef Kraus, który w 1988 r. dołączył do grona wyjeżdżających w trudnych latach z Polski na Zachód. Zakotwiczył w NRD. Marzy o powrocie, lecz rodzina nie chce…
- Rozmawiał: Kuba Gajkowski
- 01.08.2009 00:53 (aktualizacja 01.04.2023 12:14)
Data dodania:
01.08.2009 00:53
Reklama
PRZECZYTAJ!
Przejdź do kategorii
Edukacja Wypad do miasta Atrakcje Ekologia Wiadomości Społeczeństwo Sport Kultura Gospodarka Inwestycje Ogłoszenia Video Turystyka Felieton Rolnictwo Na sygnale Historia Zdrowie COVID-19 Gdzie się zbadać na COVID-19 #PomagaMY Historia Pomorza Trójmiasto i okolice Pomorze Norda Kaszuby Kociewie Żuławy i mierzeja Powiśle Elbląg i okolice Blogi Polityka Artykuł Sponsorowany PLANUJĘ DŁUGIE ŻYCIE ZOBACZ! POLECANE Muzea Izby Pamięci Wystawy Rozrywka Ważne w kalendarzu Dobre rady Wybory Parlamentarne '2023
Reklama
Reklama
Temperatura: 24°C Miasto: Gdańsk
Ciśnienie: 1022 hPa
Wiatr: 10 km/h
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: rol
Treść komentarza: Ryś - król kociewskich lasów. Oby się mnożył.
Źródło komentarza: Jeden z dwustu: Wyjątkowy gość w Bukowinach uchwycony na nagraniu
Autor komentarza: Bob sanders
Treść komentarza: A Pan M.Morawiecki dawał w takiej sytuacji dotacje do opału. ale Tusk lepszy co?
Źródło komentarza: Pellet drogi i praktycznie nie do zdobycia. „Jak tylko się pojawi, znika od razu”
Autor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogach
Treść komentarza: A to terza będą jeździć do Gdyni do kina
Źródło komentarza: Multikino w Sopocie ogłosiło zamknięcie!
Autor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogach
Treść komentarza: To szkoda że zamykają kino
Źródło komentarza: Multikino w Sopocie ogłosiło zamknięcie!
Autor komentarza: Agnieszka
Treść komentarza: Bardzo inspirujący artykuł 👍 Urządzanie małego salonu fryzjerskiego to spore wyzwanie, ale dobrze zaplanowana przestrzeń, ergonomiczne meble i jasna kolorystyka naprawdę potrafią zdziałać cuda. Świetnie, że zwrócono uwagę na funkcjonalność i komfort pracy – w małym salonie to podstawa.
Przy kompletowaniu wyposażenia warto stawiać na sprawdzone rozwiązania i dobrej jakości meble, które nie tylko ładnie wyglądają, ale też są praktyczne na co dzień. Ciekawą bazą inspiracji i zakupów jest również 👉 https://getfull.pl, gdzie można znaleźć wyposażenie dobrze dopasowane także do niewielkich salonów.
Źródło komentarza: Jak zaaranżować mały salon fryzjerski? Inspiracje i gotowe rozwiązania od polskiej marki Ayala
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze