Pierwsza tura pytań
Pytania redaktorów „Gazety Tczewskiej” i TV TeTka
- Jakie nowe inwestycje chcą Państwo zrealizować w przypadku wyboru na prezydenta miasta?
M. Pobłocki: – W przyszłej kadencji będą realizowane duże zadania ze środków unijnych, więc nie można liczyć na wielkie nowe inwestycje, realizowane wprost z budżetu. Dlatego mam nadzieję, że będzie można wykorzystać inne formę finansowania, jak partnerstwo publiczno - prywatne, dzięki któremu uda się zbudować parkingi wielopoziomowe (Stare Miasto i Suchostrzygi) oraz park rozrywki, w tym zadania drogowe, jak południowa obwodnica miasta.
W. Sosnowski: - Należałoby pomyśleć o budowie wiaduktów, które zapewniłyby komunikację Czyżykowa z Suchostrzygami i z Nowym Miastem, jak również parkingów wielopoziomowych. Należy rozpocząć pierwsze prace związane z planowaniem centrum rekreacyjno - sportowego. Zastanowić trzeba się również nad lokalizacjami dla szkoły i przedszkola.
W. Mroczkowski: - Trzeba rozpocząć prace nad wiaduktem na ul. Głowackiego, który połączy wschodnią część miasta z zachodnią. Bardzo istotną sprawą jest realizacja drogi zbiorczej wzdłuż byłej trasy E1, od Malinowa do Czarlina, jak również budowa kładki dla pieszych i kładki rowerowej na wiadukcie kolejowym w kierunku Bydgoszczy. Istotną sprawą jest budowa świetlic, m. in. na osiedlu Górki. Szkoła podstawowa - należałoby przynajmniej rozpocząć dokumentację i ustalić lokalizację szkoły na granicy os. Bajkowego i Górek.
- Jakie jest największe zaniechanie obecnych władz miasta? Jaką decyzję podejmą Państwo jako pierwszą po wyborze na stanowisko prezydenta Tczewa?
R. Grzenkowicz: - Pierwsza podjęta decyzja jest mało istotna. Ważne, aby wszystkie moje decyzje były trafione. Jednym z pierwszych zadań będzie na pewno zwołanie Rady Miasta i ustalenie priorytetów. Obecnym władzom mógłbym zarzucić zbyt wolno idący proces rewitalizacji Starego Miasta. Bardzo dużo jest też do zrobienia w kwestii stanu dróg. Poza tym brak żłobka, brak przedszkola, szkoły podstawowej dla os. Bajkowego i Górek.
B. Kamińska: - W pierwszej kolejności trzeba przyjrzeć się projektowi budżetu miasta na rok 2011, przygotowanym przez jeszcze urzędującego prezydenta. Nowością jest to, że do tego projektu musi być prognoza finansowa. Oprócz WPI, samorząd będzie zobowiązany do opracowania Wieloletniego Planu Finansowego. Miałam większe oczekiwania co do roku jubileuszowego. Zabrakło mi jednej, dużej imprezy, która skupiłaby na nas uwagę całej Polski.
- Rosnący deficyt budżetowy to problem wielu polskich miast, także Tczewa. Gdzie nasze miasto powinno ograniczać wydatki, gdzie szukać oszczędności, a na jakie sfery działalności wydawać więcej niż dotychczas?
W. Mroczkowski: - Środki miasta powinny być wydawane racjonalnie, w oparciu o przepisy ustawy o finansach publicznych oraz wytyczne Ministerstwa Finansów. Oszczędności szukać należy w budżecie, który będzie konstruowany na przyszły rok i na następne lata, mając na uwadze ograniczenia finansowe zw. z wytycznymi z budżetu państwa, a mianowicie subwencjami, dotacjami i tym, co możemy uzyskać z UE. Skąd ew. wziąć pieniądze? Np. nie trzymać w dzierżawie tak wielu nieruchomości, a po prostu je sprzedać.
B. Ackerman: - Osoba, która zostanie wybrana prezydentem, na 2011 r. ma związane ręce. Budżet już praktycznie został złożony, w grudniu zostanie podjęty. Sztywnych wydatków zmienić się nie da, fakultatywne zaś - tylko w pewnych przypadkach. Jeśli mówimy o wydatkach związanych z inwestycjami, z którymi otrzymujemy dotacje z UE, wiadomo że nie można zrobić nic. Zadaniem, na którym można zaoszczędzić, jest moim zdaniem opieka społeczna, na którą przeznacza się obecnie ok 40 mln zł (czyli 1/4 budżetu) - uważam, że bardzo dużo ludzi korzysta z niej niezasłużenie.
- W jaki sposób chcą Państwo przyciągnąć do Tczewa nowych inwestorów? Z jakiej branży?
R. Grzenkowicz: - Powinniśmy być elastyczni i starać się ściągać inwestorów z każdej dziedziny stawiając na promocję miasta, np. przez sport - bardzo dobrym przykładem jest Gdynia, która ma dużo drużyn ekstraklasowych. Za dobry kierunek uważam też powstawanie inkubatora przedsiębiorczości, z którego istnienia będziemy mieli dużo małych i średnich przedsiębiorstw.
M. Pobłocki: - Zacieśnienie współpracy ze strefą ekonomiczną i wykorzystanie potencjału możliwości jej dotarcia do potencjalnych inwestorów - to jest chyba najwłaściwszy kierunek. Co do branży, myślę że firma Flextronics ją ukierunkowała. Tworzy się w ramach województwa tzw. klaster wyższych technologii, do które powinniśmy przystąpić. Ale inwestorzy to nie tylko przemysł, a – przede wszystkim – usługi, które w normalnym kraju generują największą część dochodów, np. branża hotelarska, sportowo - edukacyjna, pozyskiwanie partnerów w ramach partnerstwa publiczno - prywatnego...
- W jaki sposób można rozwiązać problemy komunikacyjne Tczewa? Jakie konkretne inwestycje drogowe są niezbędne?
A. Piłat: - Uważam, że zanim przystąpiono do remontu wiaduktu na ul. Wojska Polskiego, należało wybudować wiadukt łączący os. Czyżykowo z os. Bajkowym.
B. Kamińska: - Remont na ul. Wojska Polskiego był niezbędny. W raporcie, który na zlecenie miasta przygotowała katedra ruchu drogowego z Bydgoszczy, pojawiła się propozycja wybudowania nowego wiaduktu w okolicy I LO. Taki wiadukt odciążyłby Stare Miasto, rondo, jak również wiadukt, który powstanie w ciągu ul. Wojska Polskiego.
- Czy Tczew dobrze wykorzystuje możliwości ubiegania się o środki unijne?
W. Mroczkowski: - Dotychczas wykorzystywał je dobrze, o czym świadczą przedsięwzięcia realizowane w tej chwili. Ale pewne sprawy są nie do końca dopieszczone, a mianowicie tzw. projekty miękkie, współpraca z organizacjami pozarządowymi, wspólne pukanie do UE i wnioskowanie z nimi. Gdyby np. festiwal Zdarzenia, realizowany był przy wsparciu miasta, mógłby być wydarzeniem na skalę międzynarodową. Sprawy inwestycyjne - tak. Natomiast społeczne i miękkie projekty - słabo.
R. Grzenkowicz: - Nie jest źle, ale można lepiej. Mam tu na myśli przede wszystkim modernizację i budowę dróg - wiemy, że UE dofinansowuje do 75 proc. takich inwestycji. Uważam też, że można pokusić się o dofinansowanie budowy centrum sportowego, niedużej (na 3 tys. osób) hali widowiskowo - sportowej, która to inwestycja, promowałaby nasze miasto. Warto również brać przykład od lepszych, np. od Sopotu.
- Czy w Tczewie brakuje terenów pod budownictwo mieszkaniowe i inwestycje? Czy miasto powinno się rozszerzyć i wchłonąć sąsiednie gminy wiejskie?
A. Piłat: - Wydaje mi się, że w Tczewie nie brakuje terenów pod takie inwestycje. Zastanowiłbym się nad koncepcją zagospodarowania terenów i budynków po jednostce wojskowej, np. pod budownictwo socjalne, bo takiego nam brakuje. Jeżeli Tczew nie będzie wykorzystywał swoich możliwości, mechanizmów, to nie my wchłoniemy gminy sąsiednie, tylko te gminy wchłoną nas.
B. Ackerman: - Tych terenów jest wystarczająco dużo. Wystarczy zerknąć w ogłoszenia prasowe, gdzie wszyscy sprzedają, a nikt nie chce kupować. Rozszerzenie granicy miasta nie jest takie proste - żeby przyłączyć gminę, niezbędne referendum jej mieszkańców. Liczba mieszkańców Tczewa od kilku lat oscyluje w okolicach 60 tys., czyli nie wzrasta.
- W Tczewie co roku brakuje miejsc w przedszkolach. Mówi się też o potrzebie budowy żłobka i nowej szkoły podstawowej dla osiedla Bajkowego i Górek. Który z tych problemów jest najważniejszy, czy może trzeba rozwiązać je jednocześnie?
B. Kamińska: - Miejsc w przedszkolach brakuje od kilku lat, co jest wynikiem tzw. echa demograficznego - rodzą się dzieci osób, które urodziły się w latach 80. Nie będzie to jednak trwało długo, ponieważ wiemy, że w latach 90 nastąpił gwałtowny spadek liczby urodzin. Ale nie możemy tego przeczekać, bo mamy obecnie dzieci, które tych miejsc potrzebują. Wolny rynek wszystkiego nie załatwił (punkty przedszkolne i przedszkola prywatne powstają zbyt wolno). Przedszkole - jestem na tak, przede wszystkim tam, gdzie tych przedszkoli nie ma, czyli os. Bajkowe i Górki. Nowa szkoła podstawowa - na pewno by się przydała, również dla tych dwóch osiedli. Żłobek - o tym, że musi powstać, mówi się już od dawna.
W. Sosnowski: - Należy rozpocząć od przedszkoli. Na każde dziecko w przedszkolu publicznym dokładamy kwotę ok 500 zł, proporcjonalnie pomniejszoną - na dziecko w przedszkolu niepublicznym. Musimy tylko ustalić, czy jest chętna osoba prywatna, która takie przedszkole zbuduje i czy miasto będzie chciało tą kwotę do dziecka dopłacić. Żłobek - musimy znaleźć inwestora, a jeżeli takiego nie ma, inwestycję musi przeprowadzić miasto. Szkoła - nie jest to inwestycja na rok czy na dwa. Jeżeli chodzi o miejsce - trzeba spojrzeć perspektywicznie: miasta rozwija się w kierunku os. Bajkowe, Bałdowo i Górki. Tam też powinna pojawić się szkoła. Środki na taką szkołę, czyli ok 25 mln zł, pozyskać trzeba z zewnątrz, bo z własnego budżetu tych środków nie będzie.
- Długi lokatorów mieszkań komunalnych wynoszą już ponad 6 mln złotych. Sporo dłużników nie płaci notorycznie, czują się bezkarni. W jaki sposób chcą Państwo rozwiązać ten problem?
M. Pobłocki: - Odpowiedź na to pytanie dał specjalny zespół ds. zmiany programu gospodarowania komunalnym zasobem mieszkaniowym, który pracował przez cztery lata obecnej kadencji. Ustaliliśmy m. in., że przydział nowo wybudowanego lokalu socjalnego nie może być „nagrodą”, dla osób nie płacących czynszu. Należy więc pozyskać takie zasoby poza granicami miasta. Problem ten jest również problemem ustawowym - zapisy chronią lokatora, a nie właściciela, w tym przypadku miasto. To co my możemy robić, to albo uruchamiać pomoc w ramach MOPS (czyli dodatki mieszkaniowe), albo skutecznie egzekwować wyroki eksmisyjne. Jednak aby przeprowadzić eksmisję, trzeba mieć najpierw lokal socjalny. Nie ma eksmisji na bruk.
A. Piłat: - Ja zastosowałbym trzy fazy. Pierwsza - zastanowić się na tym, czy nie zamienić dłużnikom mieszkań na mniejsze. Może wówczas poradziliby sobie z opłacaniem mniejszych czynszów. Jeśli dłużnik w dalszym ciągu nie będzie się wywiązywał z obowiązku płacenia czynszu, wprowadziłbym fazę drugą - praca interwencyjna. Jeżeli i to by nie pomogło - lokal socjalny poza granicami miasta.
- Jaki mają Państwo pomysł na promocję miasta? W jaki sposób to robić - poprzez turystykę, sport, gospodarkę (jako dobre miejsce do inwestowania), może jeszcze inaczej?
W. Sosnowski: - Ponieważ Tczew jest miastem kolejarzy, warto zastanowić się nad muzeum kolejnictwa. Punkt drugi - miasto Tczew leży nad Wisłą, który to element powinniśmy wykorzystać w stopniu maksymalnym. Kolejna sprawa - Tczew wypromować można w oparciu o nazwiska znanych w całej Polsce tczewian: prof. Kołodko czy Grzegorza Ciechowskiego. Wydajemy pieniądze na festiwal Familia, a tymczasem powinniśmy wesprzeć działania, które mają szansę na rozgłos na skalę nie tylko naszego województwa.
B. Ackerman: - Sprawą priorytetową jest znalezienie środków na remont mostu przez Wisłę, który odnowiony przyciągnie turystów.
Druga tura pytań
Pytania do kontrkandydatów
Barbara Kamińska do Witolda Sosnowskiego: – Jak widziałby pan udział miasta w przedsięwzięciu pod nazwą Tczewskie Centrum Zdrowia?
W. Sosnowski: – Planowane wejście szpitala na giełdę odbiło się echem już w całej Polsce i będzie ono skuteczne. Pozyskamy 10 mln zł, które przeznaczymy przede wszystkim na oddział wewnętrzny. Miasto powinno wziąć udział w następnych działaniach powiatu i mieć część akcji, wspierać konkretne działania zarządu spółki. Jako prezydent będę wspierał działania, aby był w Tczewie mocny szpital, odpowiednio wyposażony w sprzęt.
Mirosław Pobłocki do Witolda Sosnowskiego: – Jak widzi pan powiązanie szkolnictwa podstawowego i gimnazjalnego z zawodowym, które jest w gestii powiatu?
W. Sosnowski: – Miasto powinno współpracować w tej materii z powiatem już od gimnazjów, poprzez doradztwo zawodowe oraz pełną informację o kierunkach, które umożliwiają zdobycie pracy. Nie możemy szkolić młodzieży na „puste” zawody, gdy na rynku pracy brakuje np. do budowlańców i inżynierów.
Rafał Grzenkowicz do Witolda Sosnowskiego: – Dlaczego startuje pan w wyborach do Rady Powiatu oraz w wyborach na prezydenta Tczewa? Dlaczego nie potrafi się pan określić, w których władzach chce być?
W. Sosnowski: – Startując do Rady Powiatu mogę objąć mandat radnego, natomiast – będąc delegowanym dyrektorem Zakładu Gospodarki Komunalnym Zasobem Mieszkaniowym – moje wejście do Rady Miasta byłoby związane z odejściem z tej funkcji. Startując do Rady Powiatu również mogę dużo zrobić dla samego miasta.
Adam Piłat do Witolda Sosnowskiego: – Czy znany jest panu budżet miasta na 2010 r. i jakie jest procentowe zadłużenie?
W. Sosnowski: – Budżet miasta to rzecz płynna. Było wiele poprawek, wiele inwestycji nie zostało zrealizowanych. Dopiero w marcu będziemy mogli ocenić jego wykonanie. Budżet znam na tyle, na ile jest to możliwe. Zadłużenie wynosi ponad 50 proc.
Włodzimierz Mroczkowski do Barbary Kamińskiej: – Zdecydowała się pani startować na prezydenta Tczewa niejako w zastępstwie za Witolda Sosnowskiego – swego czasu murowanego kandydata PiS. Jak ocenia pani swoje szanse?
B. Kamińska: – Sondaż, który był robiony przez Homo Homini dwa tygodnie temu plasował mnie na czwartym miejscu, ale różnica między mną a panem Sosnowskim była w granicach błędu statystycznego. Zintensyfikowanie działań podczas kampanii wyborczej w ostatnich kilkunastu dniach mam nadzieję, że przysporzy mi jeszcze zwolenników.
Bogdan Ackerman do Barbary Kamińskiej: – Gdyby została pani prezydentem i miałaby wybrać z naszego grona dwóch wiceprezydentów, to na kogo by pani wskazała?
B. Kamińska: – Przede wszystkim chciałabym uszanować wynik wyborów. Wyznacznikiem będzie poparcie, jakie uzyska każdy z nas. Nie może być tak, że moja propozycja będzie wirtualna, niezwiązana z obdarzonym przez wyborców zaufaniem. Pod uwagę będę też brała rozkład głosów w Radzie Miasta. Nie mogę dzisiaj zadeklarować imiennie, kto zostanie wiceprezydentem.
Witold Sosnowski do Mirosława Pobłockiego: – Czy przyjmie pan propozycję Włodzimierza Mroczkowskiego i zostanie wiceprezydentem, jeśli sam nie wygra wyborów?
M. Pobłocki: – Gdybym chciał być wiceprezydentem trzecią kadencję, to po prostu dogadałbym się z jedną z silniejszych opcji politycznych i w tej chwili siedział w domu, oglądając tę debatę w telewizorze. Nie po to walczę o to stanowisko, żeby zadowolić się stanowiskiem zastępcy prezydenta. Uważam, że po ośmiu latach pełnienia tej funkcji nadszedł czas, żeby się zmierzyć z problemami miasta już z wyższej perspektywy.
Trzecia tura pytań
Pytania czytelników „GT” i widzów TV TeTka
Czy aby na pewno jest pan bacznym obserwatorem życia publicznego Tczewa? Kiedy był pan na sesji Rady Miasta? Uważa się pan za przedstawiciela ludzi młodych - skąd pan wie jakie są ich potrzeby?
R. Grzenkowicz: – Nigdy nie byłem na sesji Rady Miasta. Niestety nie pracuję w Tczewie i nie zawsze mam na to czas, także z powodów rodzinnych. Ale wiem co się dzieje w naszym mieście. Będę prezydentem wszystkich tczewiaków, nie tylko tych młodych. Spotykam się z nimi np. grając na Orlikach, wśród znajomych.
W okolicy dworca PKP pojawiły się billboardy pokazujące podpisanie umowy na galerię handlową, przedstawiające m. in. pana. Kto zapłacił za tę reklamę? Czy nieprzypadkowe jest umieszczenie wizerunku wiceprezydenta na półtora miesiąca przed wyborami? Można przecież było pokazać wizualizacje obiektu...
M. Pobłocki: –To inwestor postanowił rozpocząć w ten sposób akcję promocyjną związaną z tą budową. Reklamy powstały na jego koszt i stanęły na terenach już do niego należących. Dlaczego miałbym mieć coś przeciwko, skoro jest to podsumowanie wieloletnich starań związanych z powstaniem galerii, a przede wszystkim kina? Cieszę się, bo podkreśla to moje osobiste dokonania podjęte w tej sprawie. Inwestor mógłby pokazać wizualizacje, z tym że były one pokazywane wielokrotnie w mediach.
Czy Urząd Miasta powinien wesprzeć finansowo Tczewskie Centrum Zdrowia, mimo, że zarządzanie TCZ jest zadaniem Starostwa Powiatowego?
A. Piłat: – To właśnie Starostwo powinno przede wszystkim dbać o tczewski szpital, natomiast miasto również powinno go wspomagać, wspólnie z powiatem starając się o środki finansowe. Jako prezydent szukałbym mechanizmów wsparcia.
Czy była pani zwolenniczką powstania auli w Gimnazjum nr 1? Czy nie należało w pierwszej kolejności zbudować w tej szkole sali gimnastycznej (obecna jest mała i rozsypująca się), Orlika lub odnowić sale lekcyjne?
B. Kamińska: – Aula była potrzebna. Szkołom brakuje takich miejsc. Miejsce służy nie tylko tej szkole – przykład to Zjazd Akordeonistów. Wszystkie wymienione przez czytelnika zadania mają olbrzymi zakres. Uwaga o Orliku jest moim zdaniem nietrafiona, ponieważ w sąsiedztwie jest taki obiekt przy Zespole Szkół Rzemieślniczych i Kupieckich. Głównym argumentem przemawiającym za budową auli była potrzeba powstania szatni i zaplecza dla uczniów.
Dlaczego na stanowisku wiceprezydenta ds. gospodarczych widzi pan swojego wyborczego rywala Mirosława Pobłockiego? Nie znalazłby pan kompetentnej osoby w tczewskiej Platformie Obywatelskiej? Sam pan wskazuje wyborcom - głosujcie na Pobłockiego. To jak polityczne samobójstwo. Czy nie strzela pan sobie w kolano?
W. Mroczkowski: – Na pewno bym znalazł w PO osobę kompetentną na to stanowisko, natomiast działam racjonalnie. To nie jest tak, że nowy prezydent od razu musi urządzać wszystko po swojemu, że ma pomijać rzetelnie pracujących. Takim jawi mi się pan Pobłocki, którego znam od lat i widzę jego pracę. Nawet nie uzgadniałem tego z nikim z PO – to moja suwerenna decyzja.
Czy jest pan za wspomaganiem sportu w Tczewie? Czy sport jest dotowany na wystarczającym poziomie, rozgraniczając sport na poziomie szkolnym od wyczynowego?
W. Sosnowski: – Tych pieniędzy zawsze będzie za mało. Miasto już podjęło decyzję, jakie dyscypliny i w jakiej wysokości wspierać. Jeśli chodzi o piłkę nożną, to trzeba nadzorować wydatkowanie przeznaczanych kwot, bo problemów z Gryfem było dużo. Co do Sambora, jako powiat zmodernizowaliśmy salę, w której grają piłkarki. Jeżeli tczewski sport ma być na wysokim poziomie i przy okazji promować miasto, to środków musi być więcej, nie tylko z miasta, ale przede wszystkim od sponsorów.
Czy pana zdaniem jest jeszcze możliwość utrzymania jednostki wojskowej w Tczewie?
B. Ackerman: – To będzie bardzo trudne i z tego, co mi wiadomo, decyzja już praktycznie zapadła. Jednostka zostanie jednak z Tczewa przeniesiona, mimo to chciałbym aby z wielu względów została. Trzeba będzie pomyśleć, jak wykorzystać olbrzymie tereny po jednostce.
Dlaczego tczewianie mają na mnie oddać głos...
B. Ackerman: – Chciałbym wygrać, bo mam głowę pełną pomysłów. Nie bójmy się zmian, które są jak remont w mieszkaniu – tylko na początku wydają się straszny, a po wszystkim jest już lepiej. Mam odpowiednie predyspozycje i doświadczenie, aby zostać prezydentem. Jestem niezależny politycznie i finansowo.
R. Grzenkowicz: – Wygrywając wybory nie zrobię rewolucji w Urzędzie Miasta. Wykorzystam ogromne doświadczenie pracujących tam ludzi i myślę, że połączenie ich rutyny z moją młodością da pozytywny skutek.
B. Kamińska: – Jako jedyna kobieta, która odważyła się stanąć w szranki z grupą panów, o głos chciałabym poprosić osoby które nie mają swojego kandydata, które zastanawiają się, czy w ogóle pójść na wybory. Gwarantuję inne spojrzenie na Tczew. Do głosowania na mnie zachęcam też kobiety.
W. Mroczkowski: – Jestem osobą odpowiedzialną, doświadczoną, pracowitą. Mam ogrom kompetencji, doświadczenie samorządowe, pracowałem też w administracji państwowej. Wiem co to honor, Bóg i Ojczyzna. Już trzynaście lat temu, gdy dostawałem od czytelników „Gazety Tczewskiej” Złotego Gryfa za działalność społeczną, okazało się, że jestem – nie będąc wówczas samorządowcem – jestem miastu potrzebny.
A. Piłat: – Tczew potrzebuje bardzo dobrego menadżera, który będzie dbał o miasto, o dobro mieszkańców – tych młodszych i tych doświadczonych wiekiem.
M. Pobłocki: – Osiem lat mojej działalności na stanowisku wiceprezydenta widać gołym okiem w mieście. Posiadam największe doświadczenie spośród wszystkich moich kontrkandydatów. Wiem jak wiele rzeczy zrobić, czego dowodem jest chociażby fakt, że pozostali kandydaci wielokrotnie cytowali dokumenty i pomysły, które albo opracowywałem jako szef zespołu, albo są wręcz mojego autorstwa. Zwycięskiej drużyny się nie zmienia, a Tczew w ostatnim okresie jest miastem sukcesu.
W. Sosnowski: – Każdy z nas ma marzenia. Jestem przekonany, że jestem je w stanie zrealizować. Chcę, aby tczewianie byli dumni z mieszkania w Tczewie, że mogą tu pracować i rozwijać. Mam odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie, odnosiłem sukcesy zarówno w mieście, jak i w powiecie. Jestem przekonany, że powinno nas więcej łączyć, niż dzielić.
CV (Curriculum Vitae) kandydatów
Bogdan Ackerman – lat 55, kandydat niezależny, wykształcenie wyższe ekonomiczne. Był przez osiem lat miejskim radnym, prywatny przedsiębiorca. Żonaty, ma dwie córki. Interesuje się filatelistyką, lubi też grać w brydża.
Rafał Grzenkowicz – 29 lat. Kandydat „Alternatywy dla Tczewa”, inżynier mechanik. W Tczewie mieszka od czterech lat. Pracuje w Elblągu jako konstruktor turbin parowych, nie ma doświadczenia samorządowego. Żonaty, dwójka dzieci. Lubi zwierzęta, interesuje go technika, a jego hobby to drzewka bonsai.
Barbara Kamińska – 50 lat, startuje z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Stanu wolnego, wykształcenie wyższe pedagogiczne oraz podyplomowe w zakresie zarządzania i politologii. Obecnie sprawuje mandat radnej Rady Miasta i pracuje jako pedagog szkolny w Zespole Szkół Ekonomicznych. Działa w oświatowej „Solidarności”. Jej pasją są wycieczki górskie, historia i literatura faktu.
Włodzimierz Mroczkowski – lat 54, reprezentuje Platformę Obywatelską. Pułkownik rezerwy – były dowódca 16. Tczewskiego Batalionu Saperów. Inżynier mechanik po akademii wojskowej, gdzie ukończył również kierunek organizacja i zarządzanie. Aktualnie przewodniczący Rady Miasta, pracuje w Starostwie jako naczelnik. Żonaty, dwójka synów. Zainteresowania – budownictwo, praca na działce oraz muzyka: gra na gitarze i śpiewa w chórze.
Adam Piłat – 39 lat. Sojusz Lewicy Demokratycznej, członek władz wojewódzkich tej partii. Prywatny przedsiębiorca bez doświadczenia samorządowego. Z wykształcenia technolog żywienia oraz technik obsługi ruchu turystycznego. Żonaty, ma syna i córkę. Interesuje się giełdą, fascynują go sporty motorowe.
Mirosław Pobłocki – ma 48 lat, komitet Porozumienie na Plus. Od 2002 r. jest wiceprezydentem Tczewa ds. gospodarczych. Wykształcenie wyższe ekonomiczne i inżynierskie o kierunku elektrycznym. Żonaty, czwórka dzieci. W wolnym czasie lubi pracować w ogródku i czytać książki.
Witold Sosnowski – 46 lat. Kandydat komitetu „Razem i Odpowiedzialnie”. Od 2006 r. starosta tczewski. Wykształcenie wyższe ekonomiczne i podyplomowe na kilku kierunkach: integracji europejskiej, bankowości i finansów oraz zarządzania nieruchomościami. Żonaty, ma trójkę dzieci. Wolny czas poświęca sportowi – jest szachistą, lubi grać w tenisa, piłkę nożną i siatkówkę, jeździ na rowerze.
Reklama
Kandydaci na prezydenta Tczewa – starcie na żywo!
TCZEW. Przedwyborcza debata „Gazety Tczewskiej” i TV Tetka
- 18.11.2010 15:09 (aktualizacja 22.08.2023 21:33)

Reklama










Napisz komentarz
Komentarze