sobota, 7 lutego 2026 03:54
Reklama
Reklama

„Oddałam oszustowi serce i pieniądze”

Ile cierpienia wyrządzi niewinnym ludziom ten człowiek – pytają osoby, które uważają się za ofiary przedsiębiorcy, tajemniczego pana B. Według niezależnych relacji co najmniej kilku osób na Kociewiu grasuje „zawodowy” oszust, który ma wyłudzać duże pieniądze, a nawet całe majątki. Problem w tym, że nikt nie ma dowodów, które potwierdzałyby te oskarżenia. Mieszkańcy podający się za poszkodowanych apelują o czujność oraz  zwrócenie uwagi na charakterystyczny i powtarzający się sposób działania szarmanckiego pana B. Liczą, że wspólna walka przed sądem zakończy ich gehennę.  
„Oddałam oszustowi serce i pieniądze”

Za ofiary B. podaje się co najmniej kilkanaście osób. Sprawy szeroko opisywaliśmy na naszych łamach.  Najgłośniejsza z nich to ta z Małego Bukowca, gdzie schorowany mężczyzna „oddał” przedsiębiorcy za bezcen dorobek swojego życia (i spadek swoich dzieci). Praktycznie żadna z osób nie ma bezpośrednich dowodów, które świadczyłyby, że padły ofiarą oszusta. Dlatego nie podajemy nazwiska przedsiębiorcy ani miejscowości, w której do niedawna prowadził swoją działalność. Tymczasem zgłosiła się do nas kolejna osoba, która miała do czynienia z tajemniczym biznesmenem. Kilka lat temu pożyczyła mężczyźnie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ślad po B. i pieniądzach zaginął.

Tysiące bez pokwitowania
- Pieniądze dałam mu bez pokwitowania, świadków, bez niczego – dziś Teresa, mieszkanka gminy Skarszewy dziwi się, że tak łatwo przychodziło jej obdarowywanie znajomego mężczyzny. - Mówił, że ma problemy finansowe, a nie bardzo chce iść po pieniądze do byłej żony. Nie chciał też ruszać środków na lokacie.
Kobieta opowiada, że pod pretekstem problemów w firmie, B. miał przyjeżdżać kilkukrotnie po kolejne „transze”. Tłumaczył, że brakowało mu na zakup towaru do firmy. Po kilku miesiącach uzbierało się już kilkadziesiąt tysięcy złotych tej nie spisanej pożyczki.
- Było mu mało. Kiedy następnym razem pojawił się u mnie i poprosił o 10 tys. zł, zaczęłam przeczuwać, że jest coś nie tak. Do tej pory nie miałam żadnego pokwitowania. Tym razem poprosiłam B. o spisanie umowy. Przyjechał po dwóch dniach z tekstem, że umowę dał księgowej do sprawdzenia, a ta powiedziała, że jest źle spisana. Poprosił także o moją wersję i ostentacyjnie podarł mi ją na oczach. Zapytałam co robi, ale zapewniał, że przyjedzie następnego dnia z właściwą wersją. Nic takiego się nie wydarzyło. Kiedy prosiłam telefonicznie, żeby przyjechał do mnie z umową usłyszałam tylko: Co się martwisz? Dla mnie słowo więcej warte od pieniądze. Zapamiętam te słowa do końca życia.

„Jego tembr głosu wzbudza w zaufanie”
Naiwność, głupota, zwykła lekkomyślność? Co kierowało Teresą, gdy oddawała majątek mężczyźnie, który znienacka pojawił się w jej życiu?
- Może byłam głupia, ale dziś przynajmniej wiem, że nie byłam jedyna – mówi mieszkanka gminy Skarszewy.
B. pojawił się w życiu Teresy, po tym jak bliski znajomy kobiety polecił biznesmena, jako potencjalnego kupca jej domu i działki. Lokalny przedsiębiorca, z dużymi pieniędzmi, wydał się idealnym kandydatem na nowego właściciela. W tym czasie goiła ciągle świeże rany po utracie męża. B. jako klient nie unikał osobistych tematów. Z relacji wynika, że dla samotnej kobiety, był idealnym kompanem do rozmów.  
- Sprawiał bardzo dobre wrażenie – przypomina Teresa. - Ciepły, miły, słodki. Ten tembr głosu, niski ton, wzbudzał w człowieku bardzo duże zaufanie. Na pierwszy rzut oka nie można było mu nic zarzucić. Wszystko co robił, było bardzo wiarygodne.  

Lokaty nie do ruszenia
Po czasie doszło zaangażowanie emocjonalne. Z opowiadań Teresy wynika, że B. bardzo interesował się domem, ale jeszcze wtedy nie wspominał o pieniądzach. Czas miał nie grać dla niego roli.
- Myślał co tu można otworzyć, gdybyśmy doszli do spółki. Zastanawiał się, czy nie otworzyć jakiejś restauracji, albo rodzinnego domu dziecka. Mnie to nie interesowało. Ja chciałam za wszelką cenę to sprzedać – mówi Teresa. Jak tłumaczy, gdy zaczęły się kolejne pożyczki, oboje znali się już bardzo dobrze. Od poznania minął rok. Poza tym, prośby o pieniądze nie wydały się jej czymś nadzwyczajnym. Nic nie wskazywało późniejszego finału tej znajomości.
- Rozumiałam jego chwilowe problemy. Prowadziłam interesy z mężem i pamiętam różne sytuacje. Wiadomo jak czasami trzeba sobie pomagać. Jest moment, gdy płatności się „nie zazębiają”. Pożyczaliśmy z mężem pieniądze, ale nigdy tak bardzo się nie zawiedliśmy. B. mówił, że ma środki na lokacie. We wrześniu miał je wybrać i wszystko spłacić. Gdy przyszedł termin powiedział, że nie może tego zrobić, bo źle zerknął na datę. Tym razem kazał czekać do marca. W marcu powiedział, że jest na lokacie razem z córką i środków nie może ruszyć.

Mogą być kolejne ofiary
W tym samym czasie, gdy B. przyjeżdża do Teresy po „transze”, media informują o kolejnych domniemanych oszustwach. Jako pierwsi ujawniliśmy kulisy sprawy „przekrętu” w Małym Bukowcu, gdzie gospodarz-wdowiec z dziećmi, traci swój dom na rzecz lokalnego biznesmena. Następnie do Redakcji „Gazety Kociewskiej” zgłaszają się osoby podające się za byłych pracowników B., które chcą odzyskać pieniądze. Z kolei zakochana w szarmanckim biznesmenie gdańszczanka opowiada nam historię przepisania na mężczyznę całego domu, za który miała nie zobaczyć nawet grosza. Co łączy te wszystkie sprawy? Jak łatwo się domyślić, wszystkie te osoby wskazują jako oszusta przedsiębiorcę B. Sprawy dotyczą okresu między 2008 a 2012 r. Jeśli te historie są prawdziwe, to z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że w tym samym czasie B. jeździł do Teresy oraz innych osób podających się za poszkodowanych. Czy po „przejęciu” majątku z Małego Bukowca, tego samego dnia był u kobiety po kolejną „wypłatę”. Być może. Jednak jak twierdzi nasza czytelniczka, to nie koniec. Mogą być kolejne ofiary oszusta.

Więcej na ten temat w Gazecie Kociewskiej, która w każdą środę wraz z Dziennikiem Pomorza ukazuje się na terenie powiatu starogardzkiego.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu portalpomorza.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Komentarze

stachu 19.02.2013 11:05
głupich nie sieją, sami się rodzą. obym kiedyś nie uległ podobnym namowom. a ciekawy jestem jaki jest najlepszy sposób na zapłacenie faktury za wykonane usługi. oprócz procesowania się w sądzie.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu portalpomorza.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
STRZELEC 18.02.2013 22:18
To chyba tym bardziej powinno być podane jego dane. i jaką ma działalność ten facet prowadził czy prowadzi.Bo w tym momencie to jest na jego korzyść,przecież nie wszyscy go znają

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu portalpomorza.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Reklama
Reklama
zamglenia

Temperatura: -1°C Miasto: Gdańsk

Ciśnienie: 1004 hPa
Wiatr: 9 km/h

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: rolTreść komentarza: Ryś - król kociewskich lasów. Oby się mnożył.Źródło komentarza: Jeden z dwustu: Wyjątkowy gość w Bukowinach uchwycony na nagraniuAutor komentarza: Bob sandersTreść komentarza: A Pan M.Morawiecki dawał w takiej sytuacji dotacje do opału. ale Tusk lepszy co?Źródło komentarza: Pellet drogi i praktycznie nie do zdobycia. „Jak tylko się pojawi, znika od razu”Autor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogachTreść komentarza: A to terza będą jeździć do Gdyni do kinaŹródło komentarza: Multikino w Sopocie ogłosiło zamknięcie!Autor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogachTreść komentarza: To szkoda że zamykają kinoŹródło komentarza: Multikino w Sopocie ogłosiło zamknięcie!Autor komentarza: AgnieszkaTreść komentarza: Bardzo inspirujący artykuł 👍 Urządzanie małego salonu fryzjerskiego to spore wyzwanie, ale dobrze zaplanowana przestrzeń, ergonomiczne meble i jasna kolorystyka naprawdę potrafią zdziałać cuda. Świetnie, że zwrócono uwagę na funkcjonalność i komfort pracy – w małym salonie to podstawa. Przy kompletowaniu wyposażenia warto stawiać na sprawdzone rozwiązania i dobrej jakości meble, które nie tylko ładnie wyglądają, ale też są praktyczne na co dzień. Ciekawą bazą inspiracji i zakupów jest również 👉 https://getfull.pl, gdzie można znaleźć wyposażenie dobrze dopasowane także do niewielkich salonów.Źródło komentarza: Jak zaaranżować mały salon fryzjerski? Inspiracje i gotowe rozwiązania od polskiej marki Ayala
Reklama