W ostatnich latach rośnie popularność cateringów wigilijnych.
Dla wielu osób to ogromne ułatwienie – gotowe dania, oszczędność czasu i mniej stresu tuż przed świętami. Zwolennicy tego rozwiązania podkreślają, że święta są po to, by spędzać je z bliskimi, a nie stać całymi dniami przy garnkach.
Jednak catering to temat, który wzbudza sporo kontrowersji. Przeciwnicy mówią wprost: to pójście na skróty, które odbiera świętom ich magię. Dla nich przygotowania są nieodłączną częścią Bożego Narodzenia – wspólne gotowanie, rodzinne przepisy, zapach wypieków unoszący się w domu i bigos, który „dochodzi” kilka dni. To właśnie te chwile budują świąteczny klimat, którego – ich zdaniem – nie da się kupić w pudełku.
Pojawia się też kwestia pieniędzy, która dodatkowo dzieli opinie. Z jednej strony catering bywa drogi i dla wielu osób jest luksusem. Z drugiej – coraz więcej osób zauważa, że samodzielne przygotowanie Wigilii również wiąże się z dużymi wydatkami. Ryby, mięsa, grzyby, mak, bakalie, masło – ceny produktów rosną, a lista zakupów potrafi solidnie obciążyć domowy budżet. W efekcie niektórzy zaczynają się zastanawiać, czy różnica w kosztach faktycznie jest tak duża, jak mogłoby się wydawać.







Napisz komentarz
Komentarze