Nowa opłata wyniesie od 1 do 2 proc. wartości sprzętu i zostanie doliczona m.in. do smartfonów, tabletów, komputerów, telewizorów, drukarek, dysków SSD, pendrive’ów, a nawet papieru do drukarki. Oficjalnie ma to być rekompensata dla twórców za możliwość kopiowania utworów na własny użytek.
Pieniądze nie trafią jednak do budżetu państwa, lecz do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, takich jak ZAiKS, ZPAV czy SAWP. Według rządu zmiany mają dostosować polskie przepisy do realiów cyfrowych i zapewnić artystom nawet 200 mln zł rocznie.
Przeciwnicy nowych regulacji alarmują, że to ukryty podatek, który podniesie ceny elektroniki i uderzy zarówno w konsumentów, jak i przedsiębiorców. Fundacja Wolności Gospodarczej podkreśla, że Polacy już płacą za legalny dostęp do kultury poprzez serwisy streamingowe, a współczesny sprzęt służy głównie do pracy, nauki i komunikacji, a nie piractwa.
Eksperci zwracają również uwagę na kontrowersyjny sposób wprowadzenia przepisów. Ich zdaniem nakładanie nowej daniny rozporządzeniem ministra może budzić poważne wątpliwości konstytucyjne.
Nowe opłaty mają zacząć obowiązywać po upływie sześciu miesięcy od publikacji rozporządzenia w Dzienniku Ustaw.








Napisz komentarz
Komentarze