Choć żył w odległych czasach, był ówczesnym Polakom bliski, ponieważ jego życie ilustrowało problemy narodowościowe i religijne na Kresach, które przetrwały do XX w. Jako apostoł Pińszczyzny i Polesia zwracał uwagę całej Polski na ziemie związane od pokoleń z Polską, zaniedbane przez rosyjskich zaborców i ciężko przez nich doświadczone. Św. Andrzej Bobola okazał się patronem na nadchodzące ciężkie czasy dla Polski. Tak ciężkie, że bledły przy nich wszystkie nieszczęścia, jakie spadły na Rzeczpospolitą w poprzednich wiekach. Zbliżała się II wojna światowa.
14 maja 1939 roku
w Starogardzie odbyła się piękna uroczystość. „Gazeta Gdańska” informowała: „Pomnik św. Andrzeja Boboli odsłonięty zostanie na Działkach, przy ulicy Magazynowej. Jest dziełem mistrza rzeźbiarskiego, pana Czyżewskiego […] Odsłonięcie i poświęcenie według programu: śpiew chóru św. Cecylii, przemówienie, poświęcenie pomnika przez księdza prałata Szumana, ogólny śpiew <Boże, coś Polskę>, potem na boisku zabawa ludowa ”.
Pomnik powstał ze składek starogardzian, choć czasy były trudne. Poświęcił go ksiądz Antoni Henryk Szuman, którego Niemcy wkrótce zamordują (2 X 1939), który proroczo przewidział swą śmierć „w nadchodzących katastrofach”. Atmosfera uroczystości była poważna. Minęło zaledwie 16 dni od chamskiego, wrzaskliwego przemówienia Hitlera w Reichstagu, które było ultimatum dla Polski i zapowiedzią wojny. Minęło 11 dni od godnej odpowiedzi polskiego ministra spraw zagranicznych Józefa Becka – najpiękniejszego przemówienia w historii Polski.
Dziś pomnik św. Andrzeja i jego otoczenie wymagają renowacji. Zróbmy to! Przez pamięć na tych starogardzian, którzy ten pomnik wznieśli i którzy umierali z ręki agresorów w tej strasznej wojnie.
Szczegółowe informacje i archiwalne zdjęcia pomnika są na stronie internetowej parafii św. Mateusza. Adres do wpłat: Parafia św. Mateusza w Starogardzie, nr konta: 55 8340 0001 2002 0001 2065 0001, z dopiskiem „Darowizna – św. Andrzej Bobola”. Dodatkowych informacji na temat zbiórki udziela radna, pani Dorota Glanert (tel. 782024475).
Spotkajmy się 16 maja – dniu poświęconym w kalendarzu liturgicznym św. Andrzejowi Boboli – na nabożeństwie pod jego pomnikiem przy ulicy Piaskowej – o godzinie 19.00.
Wojenne pośmiewisko
Pomnik św. Andrzeja Boboli to właściwe miejsce na modlitwę za starogardzkie ofiary II wojny światowej, za naszych męczenników i bohaterów. Nie jest takim miejscem postsowiecki pomnik „dziewięciu z nieba”, czyli sowieckich spadochroniarzy z grupy „Wołga” (u zbiegu ulic 2 Pułku i Piłsudskiego), pod którym dobywają się co roku jakieś bezmyślne egzekwie i który jest rzekomo „pomnikiem walk i męczeństwa”. Chyba raczej głupoty… Wybudowano go w czasach PRL dla sowieckich spadochroniarzy, po 1990 nieco poszminkowano. Jest tam napisane (prawie nieczytelnie), że to pomnik „bojowników”, którzy walczyli z „faszyzmem”. „Bojownicy” od faszyzmu to byli komuniści, którzy zalali krwią Hiszpanię, to były ruskie sołdaty. My, Polacy, w latach 1939-1945 walczyliśmy z agresją niemiecką i sowiecką o zachowanie naszego państwa, a nie z jakimiś mitycznymi „faszystami”. Na tym żałosnym „pomniku” nie ma ani Orła polskiego, ani znaku Armii Krajowej, ani emblematu TOW Gryf Pomorski. Są za to miniaturki sowieckich spadochronów! Precz z tym straszydłem! Przestrzeń publiczna w Starogardzie to nie jest muzeum komunizmu!
Św. Andrzej Bobola
urodził się 30 listopada 1591 w Strachocinie koło Sanoka. Pochodził z rodziny szlacheckiej, przywiązanej do wiary świętej katolickiej. Uczył się w szkole jezuickiej w Wilnie. Szkoły ojców jezuitów stały na wysokim poziomie, formowały młodzież w duchu katolickim, co miało szczególne znaczenie w czasach rozbuchanej herezji. Wstąpił do jezuitów w Wilnie. Studiował filozofię na Akademii Wileńskiej. Podjął pracę pedagogiczną w kolegiach jezuickich w Braniewie i w Pułtusku. Wrócił na Akademię Wileńską i pogłębił studia teologiczne, zakończone święceniami kapłańskimi (1622). Był rektorem kościoła, kaznodzieją, spowiednikiem, misjonarzem ludowym i prefektem bursy dla ubogiej młodzieży w Nieświeżu. Jako misjonarz obchodził zaniedbane wioski, chrzcił, łączył pary małżeńskie, skłaniał do spowiedzi, pokuty i przebaczenia. Kierował Sodalicją Mariańską.
Został rektorem kościoła św. Kazimierza w Wilnie. Był przełożonym domu zakonnego w Bobrujsku i moderatorem Sodalicji Mariańskiej wśród młodzieży kolegium w Połocku. W roku 1636 był kaznodzieją w Warszawie, potem wrócił do Połocka. W Łomży pełnił urząd kaznodziei i dyrektora w szkole przy kolegiacie. Ponownie w Wilnie – był moderatorem Sodalicji Mariańskiej i kaznodzieją. Miał niespożyte siły, które dawała mu szczera wiara i świadomość misji. Podobno był skłonny do gniewu i niecierpliwy w swej gorliwości, jakby rozumiał, że pracy jest za dużo, ponad jego siły. Był porywającym kaznodzieją. Otaczała go aura świętości. Bolał nad ciemnotą, zabobonami i pijaństwem. Chodził po wsiach i nauczał. Nazwano go apostołem Pińszczyzny i Polesia. Nawrócił też wielu prawosławnych, co budziło nienawiść. W czasie wojen kozackich przerodziła się ona w zbrodnię.
W maju 1657 Pińsk zajął oddział kozacki. Zagrożeni misjonarze – ks. Szymon Maffon i ks. Andrzej Bobola – opuszczają miasto. 15 maja ks. Maffon zostaje ujęty w Horodcu i ponosi śmierć męczeńską. Kozacy dopadli ks. Andrzeja Bobolę we wsi Peredił. Opisy jego męki budzą do dziś grozę i przypominają męczeństwo Polaków z rąk zbrodniarzy ukraińskich w latach 40. Na pół obnażonego przywiązano do słupa, bito nahajami. Nie wyrzekł się wiary. Oprawcy upletli z gałęzi szyderczą koronę i włożyli na jego głowę. Wybili mu zęby, wyrwali paznokcie i zdarli skórę z ręki. Okręcili sznurem, a jego końce przymocowali do siodeł. Kazali biec za końmi, kłuli lancami, przypalali ogniem. Kiedy z bólu i w jęku wzywał imienia Jezus, wyrwano mu język. Umierał w nieludzkich męczarniach l6 maja 1657 roku.
Jezuici pochowali ciało w podziemiach kościoła klasztornego. W roku 1702 Andrzej ukazał się rektorowi kolegium pińskiego i wskazał grób w krypcie kościoła. Zaczęły się mnożyć łaski i cuda. Podjęto starania o beatyfikację, ale kasata zakonu jezuitów i rozbiory kraju przerwały je. Do beatyfikacji doszło 30 października 1853. Jezuici zostali usunięci z Rosji (1820), więc opiekę nad trumną Andrzeja przejęli pijarzy. Potem relikwie przeniesiono do kościoła dominikanów.
W okresie bolszewickim, w roku 1922, trumnę przewieziono do Moskwy, do… muzeum medycznego! Na prośbę Stolicy Apostolskiej Bolszewia zdecydowała się oddać śmiertelne szczątki bł. Andrzeja. Przewieziono je do Watykanu, do kaplicy św. Matyldy, a w roku 1924 do kościoła jezuitów Al Gesu w Rzymie. 17 kwietnia 1938, w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, papież Pius XI dokonał uroczystej kanonizacji bł. Andrzeja Boboli. Starogardzianie zareagowali natychmiast…
Relikwie św. Andrzeja zostały uroczyście przewiezione do Warszawy, gdzie spoczęły w srebrno-kryształowej trumnie-relikwiarzu w kaplicy przy Rakowieckiej. W roku 1939 zostały przeniesione do kościoła jezuitów na Starym Mieście, w czasie pożaru kościoła, podczas Powstania Warszawskiego, przeniesione do dominikańskiego kościoła św. Jacka, w roku 1945 wróciły na Rakowiecką. Papież Pius XII wydał osobną encyklikę (16 V 1957), poświęconą św. Andrzejowi Boboli, co miało wielkie znaczenie moralne dla prześladowanego Kościoła w Polsce.
W kwietniu 2002 Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, na prośbę prymasa Polski kardynała Józefa Glempa, nadała św. Andrzejowi Boboli tytuł patrona Polski. Obchody ku jego czci (16 maja) podniesiono w całym kraju do rangi święta.







Napisz komentarz
Komentarze