Wielu samorządowców nie ma nic do zaproponowania, idą do polityki dla kariery, wygodnego życia, z nominowania politycznego, czy po wygranym plebiscycie i często nie mając żadnych predyspozycji czy kwalifikacji do sprawowania wysokich funkcji samorządowych. I nagle w jednej chwili wielu z „gołodupców” staje się ludźmi zamożnymi i „szanowanymi”. Dla jasności nie mam nic przeciwko temu żeby ludzie dużo zarabiali, również ci opłacani z naszych podatków, ale za dobra pracę. Pewnie nie jeden samorządowiec wpadł w panikę myśląc sobie, ale jak to ten plebs może mnie odwołać? A no jak widać może. I mam nadzieję, że referendum krakowskie uruchomi proces, którego nie da się już zatrzymać i będzie to prawdziwa puszka Pandory. Jednak nie będzie to takie proste.
W Szwajcarii referendum ma decydujące znaczenie dla spraw państwa, jest jednym z podstawowych elementów systemu politycznego. Szwajcarzy traktują je nie jako wyjątkowe wydarzenie, lecz jako normalny sposób współdecydowania o państwie. Obywatele są współgospodarzami państwa, a nie tylko wyborcami raz na kilka lat. Teoretycznie nam konstytucja również daje duże możliwości korzystania z procesu referendum. Jednak w Polsce referendum jest postrzegane dużo bardziej ambiwalentnie niż w Szwajcarii. Formalnie istnieje jako narzędzie demokracji bezpośredniej, ale w praktyce ma bardzo ograniczone znaczenie polityczne i bardzo niskie zaufanie społeczne, co jest największym problemem. Jest to efekt młotkowania społeczeństwa przez pseudo „elitki” polityczne. Idea referendum wielokrotnie była marginalizowana, a wręcz obśmiewana, jako coś mało znaczącego i mało poważnego. Od lat największym zwolennikiem idei referendum i demokracji bezpośredniej jest Paweł Kukiz powtarzając, że to „naród jest suwerenem”, a referendum powinno być realnym narzędziem kontroli obywateli nad państwem”. Niestety jego glos również był mocno zagłuszany.
Dzisiaj po druzgocącej klęsce Miszalskiego (Koalicja Obywatelska) idee głoszone przez Kukiza nabierają znaczenia i pokazują głęboki sens organizowania referendum. Osobiście jestem wielkim zwolennikiem przeprowadzenia szybkich i zdecydowanych reform samorządowych, ponieważ coraz częściej niektóre samorządy zaczynają wyglądać jak lokalne księstewka ze strukturą ocierającą się o układy mafijne, czując się bezkarnie. Problem w tym jednak, że głęboka reforma samorządowa to proces skomplikowany i długi, aczkolwiek konieczny. To co wydarzyło się w Krakowie spowodowało szok i niedowierzanie wśród przeciwników referendum i tłustych samorządowych kotów. Wycie przeciwników na wielu forach powoduje, że zaczynam utwierdzać się w przekonaniu, iż szybciej i łatwiej zmienimy mentalność społeczeństwa i dążenie do decydowania o własnym kraju poprzez referendum, niż zmienimy prawo samorządowe.

Ponieważ na samorządowców padł wielki strach, więc w pierwszej kolejności należy się spodziewać ataku i marginalizowania oraz obśmiewania inicjatywy referendum. Mam nadzieję, że będzie to wycie rozpaczy, co to teraz z nami będzie, i albo zabiorą się do pracy albo będą mieli referendum na karku i taczkę przed urzędem.

Napisz komentarz
Komentarze