Czeska turystka w namiocie odkryła ... dwumetrowego węża boa.

  • 30.07.2019, 14:52
  • Straż Miejska w Gdańsku
Czeska turystka w namiocie odkryła ... dwumetrowego węża boa. fot. Straż Miejska w Gdańsku W namiocie czeskiej rodziny z dwójką dzieci leżał duży wąż.
Podziel się:
Oceń:
GDAŃSK STOGI Było upalne letnie popołudnie. Na kempingu na Stogach zmęczeni słońcem turyści krzątali się wokół swoich namiotów. Nagle w jednym z nich zapanowało przerażenie. Czeska turystka odkryła bowiem, że pośród jej dobytku odpoczywa niemal dwumetrowy egzotyczny wąż!

Poniedziałek, 29 lipca. Około godziny 18:20 strażnicy miejscy, którzy patrolowali okolice kempingu przy ul. Wydmy zostali zaalarmowani przez turystów, że w jednym z namiotów jest wielki, egzotyczny wąż. Funkcjonariusze ruszyli do działania.

W namiocie czeskiej rodziny z dwójką dzieci faktycznie leżał duży wąż. Mógł mieć prawie dwa metry. Gad znalazł sobie miejsce pomiędzy torbami turystów. Wydawał się być osowiały. Nie byliśmy pewni, czy jest to jadowity gatunek, dlatego natychmiast zabezpieczyliśmy teren. Trzeba było zminimalizować zagrożenie i nie dopuścić do tego, by wąż uciekł, co mogłoby skutkować wybuchem paniki – mówi st. insp. Rafał Przęczek z Referatu VI.

O znalezisku poinformowani zostali: Stanowisko Kierowania Straży Miejskiej w Gdańsku i kierownik kempingu. Dyżurny SK wezwał na miejsce straż pożarną oraz lekarza weterynarii, który na zlecenie Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku zajmuje się zwierzętami egzotycznymi.

Udało nam się ustalić, że wąż nie jest jadowity, ale najprawdopodobniej należy do dusicieli i może być niebezpieczny. Pojawiły się sugestie, że gadów jest więcej. Presja ze strony otoczenia rosła. Razem ze strażakami zabezpieczaliśmy teren i jednocześnie wraz z kierownikiem ośrodka próbowaliśmy ustalić do kogo należy wąż. Jak się okazało, był własnością mieszkańca sąsiedniego namiotu. Potwierdziły się też informacje, że nie jest jedyny – dodaje Rafał Przęczek.

Przybyły na miejsce specjalista weterynarz schwytał węża znalezionego wśród dobytku czeskich turystów. Chwilę później wraz ze strażakami i kierownikiem ośrodka sprawdził namiot domniemanego właściciela gada. Tam w drewnianej skrzynce rzeczywiście był jeszcze jeden wąż (mniejszy, o długości ok. 40 cm). Także nim zajął się weterynarz. Niedługo potem na miejscu pojawił się właściciel gadów. Przyjechał również patrol policji.

Jak informuje asp. Karina Kamińska, Oficer Prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku, policjanci przesłuchają dziś właściciela węży boa. Ustalają też, czy mężczyzna hoduje gady legalnie.

Niezachowanie ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia jest wykroczeniem zagrożonym karą ograniczenia wolności, grzywny lub nagany.

Zabezpieczone węże trafiły do kliniki weterynaryjnej.

Straż Miejska w Gdańsku

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe