Trzech Króli, nie sześciu… Felieton red. Piotra Szubarczyka z cyklu 100-lecie Niepodległości – Starogard – Pomorze – Polska (111)

  • 07.01.2021, 14:54 (aktualizacja 07.01.2021, 15:08)
  • PSz/RedJ
Trzech Króli, nie sześciu… Felieton red. Piotra Szubarczyka z cyklu 100-lecie Niepodległości – Starogard – Pomorze – Polska (111) Reprodukcja Rzeź niewiniątek na obrazie Rubensa (1611-12).

Podziel się:

Trzech Króli - tak pospolicie mówimy w Polsce o święcie Objawienia Pańskiego. W czasach komunistycznych był to dzień powszedni. Nie od razu! Komuniści zdecydowali się na „zniesienie” święta dopiero w roku 1960. Chcieli, byśmy je lekceważyli, uznając je bardziej za folklor niż za święto. Nie udało im się to, choć po roku 1990 musieliśmy długo czekać, by Objawienie Pańskie – zakotwiczone głęboko nie tylko w liturgii Kościoła katolickiego, ale i w polskiej tradycji – stało się świętem prawdziwym i dniem wolnym od pracy.

Pewien „polityk” wsławił się niedawno swoimi kompetencjami w zakresie tradycji chrześcijańskiej, ogłaszając święto „sześciu króli”... No cóż, im więcej króli, tym większa chwała Pana, ale cokolwiek więcej w tym temacie warto jednak wiedzieć, jeśli ma się ambicje reprezentowania Polaków…
Był rok 2010. Pamiętny rok… Od początku tego roku trwała zawzięta debata w Sejmie, czy „możemy sobie pozwolić” [!] na „jeszcze jedno święto”. Czułem się upokorzony – tak jak pewnie większość Polaków – tymi „dylematami”. Przecież nie chodziło o jakieś szczególne prawa dla Kościoła katolickiego, tylko o przywrócenie tego, co było przed rokiem 1960. Na dodatek w półpogańskich Niemczech jest to święto i dzień wolny od pracy. Czy my jesteśmy bardziej „postępowi” od Niemców? Czego dotyczy ta jałowa dyskusja?
Któregoś dnia jechałem samochodem, w radio była relacja z obrad sejmowych. Wystąpił poseł, mój były kolega z Ruchu Młodej Polski i Studenckiego Komitetu Solidarności na Uniwersytecie w Gdańsku (lata 70.). Przekonywał, że dzień wolny 6 stycznia może „załamać polską gospodarkę”. Normalnie roześmiałbym się z tych bredni, ale pamiętałem go jako ministranta w duszpasterstwie akademickim na Świętojańskiej u dominikanów w Gdańsku i rozpłakałem się. Nie powiem nazwiska, zginął pamiętnego 10 kwietnia. Niech mu ziemia lekką będzie.

Wieki tradycji
Trudno sobie wyobrazić polski rok obrzędowy bez Trzech Króli i związanej z tym dniem tradycją, sięgającą w świecie zachodniego chrześcijaństwa IV wieku po narodzeniu Chrystusa. Sejm polski uznał wreszcie nasze prawo – zabrane ongiś przez sowieckich komunistów – do dnia wolnego w święto Objawienia Pańskiego, byśmy mogli wypełnić obowiązki wobec Boga i cieszyć się z powrotu do polskiego rytmu życia, który wyznaczają nie tylko pory roku, ale i kalendarz liturgiczny. Pozostał niesmak po wcześniejszych wywodach przedstawicieli ówczesnej partii rządzącej, jakie to wywoła spustoszenie w gospodarce polskiej! Niesmak po „analizach” pseudobiznesmenów, używających podobnych, faryzejskich argumentów. 

W tradycji polskiej 
w czasie Objawienia Pańskiego kapłan święci kadzidło, mirrę i kredę. Poświęconym kadzidłem okadzano kiedyś domy, nawet budynki gospodarskie, by zwierzęta też były zdrowe. Prawdziwa mirra to żywica z egzotycznych dla nas drzew afrykańskich czy arabskich. Kadzidło to żywica z różnych drzew, wzbogacona zapachem ziół. Dzisiejsze symboliczne kadzidło to garstka ziół. Przy pomocy święconej kredy wypisujemy na drzwiach naszych domów: K + M + B + 2012. Litery oznaczają imiona trzech króli: Kasper (Kacper), Melchior i Baltazar. W polskich szopkach tego dnia dostawiano ich figurki. Gwiazda przywiodła Mędrców do Chrystusowego żłobka. Wszystko odbyło się w prostocie, wbrew ich ludzkim wyobrażeniom o królewskim majestacie, a jednak starczyło im wiary, by dostrzec w Nowo Narodzonym Bożego Syna. Upadli na twarz i oddali mu pokłon. Objawienie Pańskie oznaczało przyjęcie do rodziny chrześcijańskiej wszystkich narodów świata, obwieszczenie im Dobrej Nowiny.

Więcej w najnowszym (1/1602) numerze Gazety Kociewskiej.

PSz/RedJ

Komentarze (0)


Pozostałe