W wieku 75 lat odszedł prof. Mirosław Handke. Pro memoria...

  • 27.04.2021, 08:47
  • Wawrzyniec Mocny
W wieku 75 lat odszedł prof. Mirosław Handke. Pro memoria... Kolegium MEN (część) – 1997: Andrzej Karwacki, ś.p. Irena Dzierzgowska, Mirosław Handke, W.K.

Podziel się:

Oceń:

Mówi się, że śmierć, szczególnie osoby bliskiej, zawsze przychodzi za wcześnie. Jest we mnie to poczucie po odejściu, w wieku 75 lat, prof. Mirosława Handke. Chociaż mieliśmy okazję współpracować ze sobą 3 lata w MEN, to piszę przed nazwiskiem „profesor”, nie „minister”, bo chyba ten pierwszy tytuł był dla M. Handke ważniejszy. Z funkcją Ministra Edukacji Narodowej wiązało się sporo wyzwań, ale i goryczy odejścia, obserwowania odwracania części zmian w oświacie, których był głównym autorem.

Z wykształcenia był chemikiem, który po studiach na UJ związał się z AG-H, tam też piastując funkcję rektora w latach 1993-1998. Autor wielu publikacji naukowych i podręczników akademickich. W międzyczasie wykładał także na uczelniach zagranicznych, w tym w USA. Ta orientacja w różnych systemach edukacyjnych pozwoliła mu łatwiej podjąć się zmiany systemu edukacyjnego w Polsce, gdy został szefem MEN w latach 1997-2000.

 

Dlaczego podjęliśmy to wyzwanie, którego głównym autorem był minister M. Handke?

Wśród argumentów był m. in. fakt wstępowania dużej dysproporcji w poziomie wykształcenia między mieszkańcami wsi a miast (skala 1 do 3 jeżeli chodzi o wykształcenie średnie i jeszcze większa, przy wyższym), czy wysokiego bezrobocia absolwentów szkół i uczelni - roczników wyżu demograficznego - nawet do 40% w grupie młodych ludzi do 26 roku życia.

 

Wprowadzenie trójstopniowego ustroju szkolnego (z trzyletnimi gimnazjami), zewnętrznego systemu egzaminowania (i powrotu obowiązkowej matematyki na maturze), znaczących zmian w podstawach programowych i programach wychowawczych, zasadach finansowania, czy systemie awansu zawodowego nauczycieli było bardzo dużym wyzwaniem. Tym większym, że od 2000 roku pojawił się kryzys finansowy, który nie służył wprowadzanym zmianom. Pojawiły się problemy z zapewnieniem środków na znaczące podniesienie wynagrodzeń nauczycieli. W 2002 roku wycofano się z reformy szkół ponadpodstawowych, a w 2016 roku wycofano się z gimnazjów, przywracając dwustopniowy model szkolnictwa. Mirosław Handke oceniał to jako duży błąd. Uważał, że wprowadzane przez nas zmiany są lepsze na trudne czasy, problemy na rynku pracy, bezrobocie absolwentów. Sytuacja w drugim roku epidemii pokazuje, że nie są to oceny bezzasadne. Ale też starałem się go pocieszać, że pewne zmiany weszły na stałe do polskiej szkoły XXI wieku.

 

W kolegium ministerialnym prof. M. Handke był szanowany jako osoba mądra, konsekwentna, zarazem bardzo taktowna, przyjazna ludziom. Był człowiekiem zawierzenia, znał doskonale Pismo Święte, interesował się historią i filozofią. Był patriotą, ale w takim głębszym znaczeniu. Stąd tak akcentował znaczenie dobrego nauczania historii w szkołach, łączenia jej z wychowaniem młodych ludzi. Zajmując się opracowaniem materiałów o Zbrodni Katyńskiej miałem w nim pełne wsparcie, pomoc w szukaniu dodatkowego finansowania ogólnopolskiego konkursu dla uczniów, publikacji metodycznej dla nauczycieli. Podobnie podzielaliśmy przekonanie o znaczeniu dobrej edukacji regionalnej, on, zakochany w Tatrach, ja, w Kaszubach. Odbyliśmy wtedy kilka wspaniałych spotkań, szkoleń z nauczycielami - pasjonatami kultury swego regionu, tego wszystkiego, co w języku kaszubskim nazywamy „tatczezną”. Do dzisiaj dźwięczą mi w uszach, a był bardzo przekonującym mówcą, jego uwagi o kręgach poznania i kształtowania osobowości w naszym życiu, począwszy od domu i rodziców, potem podwórka i boiska szkolnego, gminy, regionu, Polski. I że to są owe skały – podstawy patriotyzmu, miłości do ojczyny.

 

Co też ważne i nas zbliżało do siebie, to wielka sympatia dla NSZZ „Solidarność” jako ruchu, który od 1980 r. starał się przywrócić Polsce niepodległy blask. Był jednym ze współzałożycieli i przewodniczącym „Solidarności” na AG-H. Z okresu ministerialnego bardzo dobrze wspominał współpracę z Krajową Sekcją Oświaty i Wychowania NSZZ „S”, a w sposób szczególny z jej przewodniczącym Stefanem Kubowiczem, którego dwa lata temu razem żegnaliśmy na górskim cmentarzu w Kasinie Wielkiej.

Cóż dodać, by nie popaść w nastrój zbyt pompatyczny, a „Profesor od krzemianów”, jak go czasami nazywaliśmy, miał w sobie dużo autoironii, dystansu, co przydawało mu uroku osobistego. W mej ocenie, patrząc na życie prof. Mirosława Handke można w pełni przekonania jako rodzaj motta powtórzyć słowa z II Listu do Tymoteusza: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”. Tak. Nasze spotkanie pozostaje dla mnie zaszczytem ale i zobowiązaniem.

 

 

Wojciech Książek

(wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001,

przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w regionie gdańskim)

 

 

PS.

Odnośnie owego zobowiązania, którego mam od lat poczucie, dodam jeszcze, że minister M. Handke:

był wdzięczny swemu następcy – prof. Edmundowi Wittbrodtowi za to, że w latach 2000-2001 kontynuował zmiany zapoczątkowane formalnie od 1 września 1999 r.

bardzo szanował za lojalną, intensywną w czasie przygotowania projektów reformy współpracę nieżyjące już dr Annę Radziwiłł, min. Irenę Dzierzgowską, a także innych członków kolegium ministerialnego: dr Andrzeja Karwackiego, prof. Jerzego Zdradę, ś.p prof. Wilibalda Winklera, dr Krzysztofa Kawęckiego.

z późniejszych ministrów edukacji jakoś starał się współpracować z prof. Michałem Seweryńskim i minister Katarzyną Hall. Miał duży żal do ś.p. minister Krystyny Łybackiej m. in. za zgodę na odwołanie obowiązkowej matematyki na maturze (ostatecznie weszła w życie nie w 2002, a w 2010 r.), zgodę na dalszą możliwość tworzenia zespołów: szkoła podstawowa + gimnazjum a jeszcze bardziej za wstrzymanie reformy szkolnictwa ponadgimnazjalnego. Tak naprawdę nigdy nie wszedł w życie pełen projekt zmian. Być może dlatego cała uwaga skupiła się na gimnazjach, pewnych problemach wychowawczych. Stąd też zapisy w programach wyborczych dwóch ugrupowań w 2015 r. o ich likwidacji (PiS i SLD).

Bardzo lubił kontakty z ludźmi samorządów terytorialnych, kuratoriów, dyrektorów i nauczycieli szkół za ich czasami krytyczną, ale jednak wolę współpracy na rzecz mądrych zmian polskiej szkoły. Czuło się wtedy wiele takiej pozytywnej energii.

 

Tak się złożyło, że przez upływ czasu, odejścia, stałem się swoistym depozytariuszem wiedzy, materiałów o szczegółach reformy z przełomu wieków, meandrów jej wdrażania, zmieniania, likwidacji. Stąd też, a może i przez upór charakteru, od kilku lat, co cieszyło ministra M. Handke, na swej stronie internetowej zacząłem zamieszczać różne materiały związane z reformą z przełomu wieków, aby było miejsce, gdzie można do nich dotrzeć, poznać (www.wojciechksiazek.wordpress.com podstrona: Teksty o edukacji). Są wśród nich:

 

  • Książka: „Rzecz o reformie edukacji 1997-2001” - 2001 r.,
  • Książka: „Rzecz o reformowaniu edukacji, czyli a to Polska właśnie” – 2005 r.,
  • Cykl artykułów, w tym: „Powrót do starego ustroju szkolnego z lekkimi modyfikacjami” (X 2016),
  • Materiały źródłowe dotyczące reformy edukacji, w tym prezentacja na dwudziestolecie od początku reformy z 2019 r.,
  • Omówienie 13 oświadczeń ministrów (podejmowaliśmy różne tematy już po odejściu z MEN),
  • Wykaz tytułów biblioteczki reformy (40 publikacji).

Zainteresowanym – polecam. Tyle mogłem i mogę zrobić, z dumą i wzruszeniem myśląc o spotkaniu w swym życiu takiej osoby jak minister Mirosław Handke. I wyzwań, do których realizacji mnie zaprosił. A chyba się też po ludzku polubiliśmy czując się trochę nieswojo w politycznym klimacie „warszawki” (jest też wielka Warszawa), on związany z Krakowem, a „krakówek” czasami mu lekko wypominałem, ja znad morza.

 

Nie chcę umniejszać zasług kogokolwiek, ale patrząc na ewolucję polityki wydaje mi się, że w kadencji 1997-2001 byliśmy jednymi z ostatnich zespołów, włączając w to n. in. premiera Jerzego Buzka, którym tak intensywnie chodziło o przemiany w Rzeczpospolitej. Może tych reform jednocześnie było za wiele (samorządowa, zdrowotna, edukacyjna, emerytalna), może zmiany w szkolnictwie należało zacząć w 1999 r. począwszy tylko od I klasy szkoły podstawowej... Trudno powiedzieć. Ale był w tym swoisty idealizm, działania „pro publico bono”, bardzo intensywna praca.

 

Stąd też wyrażam cichą nadzieję, że będzie to policzone w bilansie życia Mirosława Handke, człowieka wiedzy z duża klasą i kulturą osobistą. Stanie się możliwością spotkania na drugim brzegu z Żoną, której śmierć kilka miesięcy temu przeżył bardzo głęboko. Nie wiedziałem, jak go pocieszyć, gdy po raz ostatni rozmawialiśmy telefonicznie w dniach Wielkiej Nocy. Wtedy nie wiedziałem, że za kilkanaście dni będę już tylko mógł powiedzieć: „Żegnaj drogi Mirosławie, bardzo Ci dziękuję”.

 

Gdańsk-Żarnowiec, kwiecień 2021 r.

 

*Pogrzeb odbędzie się 29 kwietnia br. w Krakowie

Wawrzyniec Mocny

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe