Ewa i Michał W. od momentu, kiedy ich ojcu zostały ograniczone prawa rodzicielskie, nie mają opiekuna ustawowego, a to konieczność, aby ubiegać się o prawo do spadku po zmarłej matce. Sytuacja trwała od grudnia ubiegłego roku. W ostatni poniedziałek zmieniła się o 180 stopni.
W numerze 19 GK opisywaliśmy bulwersującą sprawę transakcji sprzedaży domu przez niepełnosprawnego mieszkańca Małego Bukowca, przedsiębiorcy robiącemu na Kociewiu interesy. Grzegorz W., na tydzień przed hospitalizowaniem w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Kocborowie sprzedał dorobek całego życia za bezcen. Choć dzisiaj niczego nie pamięta, ma nadzieje, że dom i ziemia ostatecznie trafią w posiadanie jego dzieci. Droga do tego jest bardzo długa i kręta.
Pół roku bez opiekuna
Formalnie Grzegorz W. sprzedał wyłącznie swój majątek. Tak wynika z ksiąg wieczystych. Ale faktem jest, że przez długie lata żył z żoną Ireną, a za jej życia małżeństwo dorobiło się sporej hali i dobudowało większą część domu. Na łożu śmierci Irena W. zostawiła testament, który daje dzieciom, prawo spadku do jej części. Kiedy rodzina zmarłej rozpoczęła starania w sądzie o wszczęcie sprawy spadkowej natrafiła na opór. W międzyczasie z domu zaczął znikać sprzedany majątek.
- Jedną z pierwszych czynności jakie podjąłem, było zawnioskowanie zabezpieczenia znikającego majątku dzieci oraz wyjaśnienia dlaczego Starogardzki Sąd nie ustanowił dla dzieci przedstawiciela ustawowego – mówi Tadeusz Pepliński ze Stowarzyszenia Bezprawiu i Korupcji STOP. - Po interwencjach Stowarzyszenia ustanowił, ale przedstawiciel po miesiącu złożył rezygnację i znowu dzieci są w próżni. Interweniowaliśmy również w PCPR w Starogardzie Gd. w celu przyspieszenia sprawy w zakresie ustanowienia opiekuna osoby wskazanej jeszcze za życia przez matkę dzieci!
Brak opiekuna ustawowego oznaczał, że nie miał kto w imieniu dzieci walczyć o utraconą ojcowiznę. Nie mógł robić tego ojciec, ponieważ w sądzie toczyła się sprawa o odebranie mu praw rodzicielskich
- Chciałam, aby dzieci były pod moją opieką, bo wiem, że czuły się przy mnie dobrze – mówi Zdzisława Z., żona brata zmarłej Ireny W. – Jednak w sądzie zrobiono ze mnie potwora, który dzieci zostawił ojcu na pożarcie i sprzedawał maszyny Grzegorza W. Starano się robić wszystko, abym nie była to ja.
Małymi krokami po utracony majątek
Z opinii dzieci wynika, że z ciotką łączy je głęboka więź. Na wniosek Sądu Okręgowego w Gdańsku przeprowadzono badania psychologiczne, które jednoznacznie wskazują, że Zdzisława Z. jest w chwili obecnej najważniejszą osobą w ich życiu. Do niej jeździły na wakacje do Gdańska i to ona najbardziej przypomina im zmarłą matkę. Poza tym zmarła Irena W. w ostatniej woli wskazała Zdzisławę Z. jako jedyną osobą, która może zająć się dziećmi. Starogardzki Sąd Rejonowy odrzucał wnioski kobiety o ustanowienie jej opiekunem ustawowym, jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, powodem był m.in. fakt oddania dzieci choremu ojcu po zeszłorocznych wakacjach.
- Ale przecież one chciały wrócić do Małego Bukowca, bo ojciec jest dla nich ważną osobą – mówi Zdzisława Z. – Poza tym zwłaszcza Ewa chciała we wrześniu kontynuować dotychczasową szkołę.
Od śmierci matki, dzieci były w dwóch rodzinach zastępczych. Jednak, ani w jednej ani drugiej nie czuły się wystarczająco dobrze. Ostatnia rodzina sama zrezygnowała z ustanowienia ją ustawowym opiekunem, dlatego przez ostatnie pół roku nie mogły w sprawie odzyskania ojcowizny zrobić nic. Aż do momentu kiedy na łamach lokalnej prasy zaczęto opisywać nietypowe losy rodziny W. W poniedziałek 24 maja odbyła się rozprawa sądowa o pozbawienie praw rodzicielskich ojca dzieci. Na tej samej rozprawie postanowiono opiekunem ustanowić Zdzisławę Z. Formalności dopełni zaświadczenie z ZUS i o dobrym stanie zdrowia.
- To co było niemożliwe przez pół roku okazało się dzisiaj możliwe – mówi Zdzisława Z. – Do końca roku szkolnego będę mieszkała razem z nimi i Grzegorzem w Małym Bukowcu. Później dzieci wyjadą ze mną do Gdańska. Ojciec będzie mógł się z nimi kontaktować, jeśli tylko jego stan zdrowia będzie na to pozwalał.
Dlaczego GOPS wysyła ojca na leczenie?
W tym tygodniu odbędzie się kolejna sprawa o ustanowienie przymusowego leczenia Grzegorza W., ojca dzieci. Przy tej okazji powstaje pytanie o intencje Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Zblewie.
- Nigdy nie wysyłaliśmy Grzegorza W. na przymusowe leczenie, bez jego zgody – mówi kierownik GOPS Anna Wojak. – Ośrodek zawsze działał na korzyść, nigdy wbrew i na przekór rodzinie i chorego. Proponowaliśmy mu jedynie rehabilitację na terenie naszego powiatu.
Tymczasem zgodnie z dokumentem wydanym 14 kwietnia br. GOPS w Zblewie wnioskował o przymusowe umieszczenie Grzegorza W. w Zakładzie Opiekuńczo –Leczniczym Psychiatrycznym w Bytowie, z wyraźnym wskazaniem „bez jego zgody”. Stowarzyszenie BiK skierowało pismo do Sądu Rejonowego w Starogardzie Gd. o utratę zasadności wniosku, bowiem brak jest podstaw do ubezwłasnowolnienia Grzegorza W.
GOPS przesłał na adres redakcji GK pismo, w którym informuje o dotychczas podjętych przez ośrodek działaniach na rzecz chorego.
Po uzyskaniu informacji z Urzędu Gminy w Zblewie o podjęciu działań przez Pana B. w kierunku zakupu nieruchomości od Pana Grzegorza W. -osoby niepełnosprawnej, GOPS wystosował pismo w oparciu o notatki służbowe sporządzone przez pracowników urzędu w miesiącu grudniu 2009 r. do Prokuratury w Starogardzie Gd . z prośbą o podjęcie stosownych działań w związku z podejrzeniem wykorzystania przez inne osoby złego stanu zdrowia Pana Grzegorza W. oraz jego sytuacji rodzinnej do uzyskania korzyści materialnych, a tym samym pozbawienia majątku dzieci, które przebywały w rodzinie zastępczej.
Pod koniec grudnia 2009 r. Ośrodek Pomocy skierował drugie pismo do Prokuratury z informacją o prawdopodobnej dokonanej transakcji sprzedaży nieruchomości.
Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Zblewie podjął wszelkie możliwe działania na rzecz Pana Grzegorza W., innych możliwości nie miał ponieważ Pan Grzegorz W. nie jest osobą ubezwłasnowolnioną i ma pełną zdolność do czynności prawnych.
Uważamy, że w tej sprawie wszystkie instytucje, stowarzyszenia czy osoby prywatne powinny wspólnie podejmować działa na rzecz pokrzywdzonych, bo każdy w swojej dziedzinie posiada określoną wiedzę, która może przyczynić się do odzyskania majątku przez Pana Grzegorza W.
Reklama
Rodzina walczy o odzyskanie majątku. Dzieci bez prawnego opiekuna
KOCIEWIE/MAŁY BUKOWIEC. Przez pół roku dwójka nieletnich dzieci nie miała przyznawanego prawnego opiekuna. Dalszy ciąg kontrowersyjnej transakcji i losu dwójki dzieci z Małego Bukowca, które muszą toczyć prawny bój o ojcowiznę.
- Karol Uliczny
- 27.05.2010 00:00 (aktualizacja 07.04.2023 09:17)

Data dodania:
27.05.2010 00:00
Reklama
PRZECZYTAJ!
Przejdź do kategorii
Edukacja Wypad do miasta Atrakcje Ekologia Wiadomości Społeczeństwo Sport Kultura Gospodarka Inwestycje Ogłoszenia Video Turystyka Felieton Rolnictwo Na sygnale Historia Zdrowie COVID-19 Gdzie się zbadać na COVID-19 #PomagaMY Historia Pomorza Trójmiasto i okolice Pomorze Norda Kaszuby Kociewie Żuławy i mierzeja Powiśle Elbląg i okolice Blogi Polityka Artykuł Sponsorowany PLANUJĘ DŁUGIE ŻYCIE ZOBACZ! POLECANE Muzea Izby Pamięci Wystawy Rozrywka Ważne w kalendarzu Dobre rady Wybory Parlamentarne '2023
Reklama
Reklama
Temperatura: 17°C Miasto: Gdańsk
Ciśnienie: 1021 hPa
Wiatr: 13 km/h
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: rol
Treść komentarza: Ryś - król kociewskich lasów. Oby się mnożył.
Źródło komentarza: Jeden z dwustu: Wyjątkowy gość w Bukowinach uchwycony na nagraniu
Autor komentarza: Bob sanders
Treść komentarza: A Pan M.Morawiecki dawał w takiej sytuacji dotacje do opału. ale Tusk lepszy co?
Źródło komentarza: Pellet drogi i praktycznie nie do zdobycia. „Jak tylko się pojawi, znika od razu”
Autor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogach
Treść komentarza: A to terza będą jeździć do Gdyni do kina
Źródło komentarza: Multikino w Sopocie ogłosiło zamknięcie!
Autor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogach
Treść komentarza: To szkoda że zamykają kino
Źródło komentarza: Multikino w Sopocie ogłosiło zamknięcie!
Autor komentarza: Agnieszka
Treść komentarza: Bardzo inspirujący artykuł 👍 Urządzanie małego salonu fryzjerskiego to spore wyzwanie, ale dobrze zaplanowana przestrzeń, ergonomiczne meble i jasna kolorystyka naprawdę potrafią zdziałać cuda. Świetnie, że zwrócono uwagę na funkcjonalność i komfort pracy – w małym salonie to podstawa.
Przy kompletowaniu wyposażenia warto stawiać na sprawdzone rozwiązania i dobrej jakości meble, które nie tylko ładnie wyglądają, ale też są praktyczne na co dzień. Ciekawą bazą inspiracji i zakupów jest również 👉 https://getfull.pl, gdzie można znaleźć wyposażenie dobrze dopasowane także do niewielkich salonów.
Źródło komentarza: Jak zaaranżować mały salon fryzjerski? Inspiracje i gotowe rozwiązania od polskiej marki Ayala
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze