Reklama
Siedmiomiesięczny chłopczyk zmarł - miał "tylko" gorączkę
SŁUPSK. Tragedia rodzinna w Siemianicach koło Słupska. W sobotę zmarł nagle siedmiomiesięczny chłopczyk. Z gorączkującym dzieckiem rodzice byli u lekarza, podano mu lek na obniżenie temperatury. Wieczorem chłopczyk stracił przytomność i zmarł. Prokuratura wyjaśnia przyczyny śmierci.
- 31.10.2011 07:06 (aktualizacja 01.04.2023 12:41)
Siedmiomiesięczny chłopczyk z Siemianic miał gorączkę. Rodzice byli z dzieckiem u miejscowego lekarza, który zalecił podanie leku na obniżenie temperatury. Jednakże wieczorem chłopczyk stracił przytomność. Wezwano pogotowie ze Słupska. Niestety, nie udało się uratować życia chłopczyka. Nie wiadomo co było przyczyną jego śmierci. Podejrzewa się, że mógł mieć sepsę. Sprawę bada Prokuratura Rejonowa w Słupsku.
Reklama





Napisz komentarz
Komentarze