Od Wilii po Uklę. Książka biograficzna Heleny Zawistowskiej. Promocja i 90. urodziny autorki.
Pani dr med. i pisarka w jednej osobie – Helena Zawistowska, z domu Hajdukiewicz - promowała swoją biograficzną książkę "Od Wilii po Uklę". Niezapomniany czas letnich wakacji w Wilnie i na Wileńszczyźnie w latach dwudziestych i trzydziestych dwudziestego wieku, która właśnie ukazała się na rynku księgarskim nakładem oficyny słowo/obraz terytoria.
Spotkanie - połączone z 90. rocznicą urodzin Autorki odbyło się 2 stycznia 2012 r. w sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku i miało niecodzienny klimat.
Mama często i pięknie opowiadała o szczęśliwych latach dzieciństwa i wczesnej młodości
Tego wieczoru Helena Zawistowska otrzymała Nagrodę w Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury. Tak wielu bliskich sobie ludzi w jednym miejscu, mnogości wzruszeń i serdeczności, trudno przywołać z pamięci. Przy stole – obok Autorki – Jubilatki zasiadł – prowadzący spotkanie - Władysław Zawistowski, syn, redaktor książki, który trafnie zauważył, że łączy nas, przybyłych, jak i zapewne wszystkich potencjalnych czytelników książki „Nasza zbiorowa tęsknota”. Wśród obecnych byli: znani pisarze, aktorzy, artyści malarze, lekarze, wydawcy – jednym słowem, zaprzyjaźniona z Autorką i jej synem, elita kulturalna Trójmiasta. Jak żywe srebro kręciła się po sali półtoraroczna Zoja Zawistowska, prawnuczka pani Heleny, to jej Autorka książkę zadedykowała.
Rozmowom towarzyszyła prezentacja zdjęć zamieszczonych w książce autorstwa znanego wileńskiego fotografa, sąsiada państwa Hajdukiewiczów, Feliksa Zaniewskiego oraz starszego brata autorki, obecnego na sali! - Jerzego Hajdukiewicza. Fragmenty książki czytała aktorka, Halina Winiarska.
- Książka powstała z inspiracji rodzinnej – mówił Władysław Zawistowski. – Mama tak często i pięknie opowiadała o szczęśliwych latach dzieciństwa i wczesnej młodości spędzonych w Wilnie i na Wileńszczyźnie w kontraście do późniejszych wspomnień, dramatycznych, które nagrał w 1998 roku na taśmę, a potem spisał mój Ojciec, Stanisław. Tak powstała książka Na Saratowskim Szlaku. Wspomnienia z czasów wojny i obozów sowieckich (1939 – 1948). W 1990 roku Stanisław Zawistowski przedwcześnie zmarł. Książka ukazała się w 2010 roku nakładem wydawnictwa Polnord – Oskar”.
- Los ojca mama dzieliła, rodzice się na „saratowskim szlaku” spotkali i poznali – kontynuował Władysław Zawistowski.
(…) „Wojenne, a właściwie już powojenne losy całej rodziny Hjdukiewiczów, układały się dramatycznie. Na „saratowskim szlaku” więziona była nie tylko Mama, ale także jej brat, Jerzy, a mój dziadek, Władysław, z wieloletnim wyrokiem, trafił do łagru na dalekiej północy Rosji, w okolicach Solwyczegodska, skąd wrócił dopiero w 1955 roku. Na Łubiance w Wilnie więziono także moją babkę i zaprzyjaźnioną rodzinę Zaniewskich”. (…) – napisał w „Posłowiu” książki Od Wilii po Uklę... Władysław Zawistowski.
Przy ulicy Połockiej 45 w Wilnie. W dworkach, pensjonatach, resztówkach szlacheckich, ciekawe kontakty. Pierwszy raz za granicą - w Wolnym Mieście Gdańsku. Był świat i przestał istnieć
- Namówiliśmy więc Mamę, aby opisała te najpiękniejsze, najszczęśliwsze, lata, sięgając pamięcią bardzo, bardzo daleko, sięgając głębiej niż pamięć, dzięki zdjęciom, dzięki pamięci rodzinnej. – mówił Władysław. - Mocno się przyczynił do powstania tych wspomnień starszy brat mamy, Jerzy Hajdukiewicz, który pamiętał jeszcze inne rzeczy. Wujku, proszę się przedstawić!
Państwo Hajdukiewiczowie mieszkali w domu z ogrodem przy ulicy Połockiej 45 w Wilnie, w dzielnicy Zarzecze, na prawym brzegu Wilenki. Na wakacje wyjeżdżali do różnych miejscowości położonych na Wileńszczyźnie, nad wielkimi jeziorami, w ogromnych puszczach. Letni czas spędzali w dworkach, pensjonatach, resztówkach szlacheckich, raz nawet w pałacu. Większość tych miejscowości położonych jest na terenie dzisiejszej Białorusi.
- Bohaterka Od Wilii po Uklę. Niezapomniany czas letnich wakacji w Wilnie i na Wileńszczyźnie w latach dwudziestych i trzydziestych dwudziestego wieku, czyli Mama, spotyka tam różnych ludzi, często bardzo ciekawych, o nich jest też tutaj mowa. Zdradzę, że Maryna, z którą się wybrali na przejażdżkę bryczką, to była Maryna Zagórska, nieżyjąca od wielu lat żona znakomitego poety, Jerzego Zagórskiego, legenda warszawskich salonów literackich lat 70., nawet jeszcze 80., bardzo zaprzyjaźniona z naszą rodziną.
Jest również rozdział poświęcony wakacjom spędzonym poza Wileńszczyzną. Raz czternastoletnia Helena wysłana została na obóz do Chłapowa niedaleko Władysławowa i stamtąd po raz pierwszy w życiu pojechała na wycieczkę za granicę – do Wolnego Miasta Gdańska.
- Czytając te wspomnienia, im bliżej roku 1939, tym silniejsze było moje uczucie, że jakbym przeglądał fotografie świata utrwalonego w jakimś momencie, który za chwilę przestał istnieć w tej formie – kontynuował Władysław Zawistowski. – Całe Kresy – wszystkie dwory, pałace, resztówki, pensjonaty, domy, w których oni bywali – wszystko, jak domek z kart rozsypało się w 1939 i 1940 roku, bo przecież te tereny zajęła Armia Czerwona i ziemianie, nie mówiąc o takich obszarnikach jak Chomińscy, byli na pierwszych miejscach list do wywózki. Tak samo mamy przyjaciółka, córka popa, z rodziną, prawosławni, byli jednymi z pierwszych ofiar nieszczęścia, które się na Kresach wtedy dokonało.
P.S. Dziękujemy Stefanowi Figlarowiczowi, artyście fotografowi, za udostępnienie zdjęć z promocji.
Reklama
Inny, kresowy, świat. Zbiorowa tęsknota
Czytając te wspomnienia, im bliżej roku 1939, tym silniejsze było moje uczucie, że jakbym przeglądał fotografie świata utrwalonego w jakimś momencie, który za chwilę przestał istnieć w tej formie. Całe Kresy – wszystkie dwory, pałace, resztówki, pensjonaty, domy, w których oni bywali – wszystko, jak domek z kart rozsypało się w 1939 i 1940 roku, bo przecież te tereny zajęła Armia Czerwona i ziemianie...
- 10.01.2012 00:00 (aktualizacja 01.04.2023 12:42)

Reklama
















Napisz komentarz
Komentarze