Jakiekolwiek argumenty mieszkańców, co pokazują losy planu zagospodarowania przestrzennego dla okolic dworca kolejowego we Wrzeszczu, jak i budowa „Quattro Towers” pokazują ignorancję miejskich władz, dla których bezgraniczną wyrocznią jest Biuro Rozwoju Gdańska.
Przemilczę w tym artykule temat odbudowy Wyspy Spichrzów, zabudowę Targu Siennego i Rakowego oraz Targu Rybnego. Tematy te były i nadal są wielokrotnie poruszane przez dziennikarzy i mieszkańców, którzy nie patrzą na Gdańsk przez pryzmat urzędniczego stołka, lecz porównują rozwiązania urbanistyczne i drogowe stosowane np. w Amsterdamie, Kopenhadze czy nie tak odległym Berlinie. Betonowo-szklane wizje Biura Rozwoju Gdańska wyciągane jeszcze z PRL-owskich szuflad co jakiś czas wywołują migotanie przedsionków w sercach miłośników i mieszkańców Gdańska, szczególnie w kwestii układów drogowych.
Jeśli chodzi o zabudowę to można odnieść wrażenie, że serwuje się nam ochłapy, które nie zostały zaakceptowane w innych europejskich miastach.
Al. Grunwaldzka poszerzona, nie zrekonstruowano kamienic. Punktowce z wielkiej płyty z „Olimpem” na czele. : „Manhattan” i „Galeria Bałtycka” – nieinwazyjna zabudowa.
Wrzeszcz, podobnie jak większość dzielnic Gdańska, w powojennych dekadach nie miał szczęścia do wizji kolejnych pokoleń planistów (albo tego samego pokolenia?).
Zniszczona w czasie II wojny światowej główna pierzeja tej jednej z największych gdańskich dzielnic (al. Grunwaldzka) wymagała odbudowy i została odbudowana według ówczesnych potrzeb, które uwzględniały poszerzenie ulicy. Odstąpiono tym samym od zrekonstruowania zniszczonych wrzeszczańskich kamienic. Można wprawdzie żałować, że nie odbudowano ich na przedwojenne podobieństwo, jednak biorąc ówczesne powojenne realia, trudno byłoby tego oczekiwać. Trzeba też wziąć pod uwagę, że po 1945 roku mieszkańcy Wrzeszcza to głównie ludność napływowa, niezwiązana sentymentalnie z tym miejscem, a co za tym idzie mniej przywiązująca wagę do przedwojennego charakteru dzielnicy.
Powojenne budownictwo we Wrzeszczu to także punktowce z wielkiej płyty, które wyrosły w kilku miejscach, w sąsiedztwie przedwojennej zabudowy. Do najbardziej znanych budowli tego typu należy budynek „Olimpu”, który sprawił swego czasu, że we Wrzeszczu powiało wielkim światem.
Wrzeszcz po 1989 r. nie doczekał się uzdrowienia. Nieład architektoniczny, który częściowo dotknął dzielnicę w latach powojennych, wciąż trwa. Jednak tym razem, zamiast wielkiej płyty, dominuje głównie beton, szkło i metal. Niektóre inwestycje powstałe w ostatnich latach tj. centra handlowe: „Manhattan” i „Galeria Bałtycka” moim zdaniem dobrze wpisały się w handlowy charakter dzielnicy. Przede wszystkim dzięki stosunkowo niewysokiej i tym samym nieinwazyjnej zabudowie.
Pomimo protestów mieszkańców, przy niezrozumiałym poparciu władz miasta, w sercu starej pięknej dzielnicy, w sąsiedztwie secesyjnych budowli, wyrosły wieże „Quattro Towers”
Niestety, tego samego nie można już powiedzieć o górujących od kilku miesięcy nad centralną częścią Wrzeszcza wieżach „Quattro Towers”. Pomimo protestów mieszkańców, przy niezrozumiałym poparciu władz miasta, w sercu starej pięknej dzielnicy, w sąsiedztwie secesyjnych budowli, wyrosły wysokie na kilkanaście pięter wieżowce. Magistrat przekonywał, że cztery wieże doskonale wkomponują się w panoramę Wrzeszcza i będą współgrały z istniejącym już pobliskim budynkiem „Olimpu”. Argument słaby, podobnie jak słabe są znajomości władz miasta dotyczące standardów miejskiej zabudowy, o czym od lat się przekonujemy.
Wśród decydentów najwyraźniej panuje przekonanie, że im wyżej tym lepiej. Fascynacja wysokościowcami, a nawet drapaczami chmur rodem z Ameryki, niestety, nie mija naszej władzy. Szkoda, że nasi włodarze nie sięgają bliżej - do Hamburga, Bremy, Kopenhagi czy Sztokholmu, w których to miastach - jeśli już powstają wysokie budynki - to nie ingerują w dotychczasową zabudowę. Przykład „Quattro Towers” czy planowany wysokościowiec na miejscu wyburzonego przed kilkoma tygodniami budynku Domu Towarowego przy al. Grunwaldzkiej pokazują, że ci którzy w Gdańsku decydują o takich inwestycjach nie mają rozeznania w dzisiejszych standardach. We Wrzeszczu należałoby oczekiwać spójnej architektonicznie zabudowy, wysokiej na 4-5 pięter. Wrzeszcz mimo wszystko cechuje niewysoka zabudowa, a jedyne drapacze chmur to głównie wieże kościołów.
Koncepcje budowy kolejnego centrum handlowego w okolicy dworca PKP i dawnego browaru Kuźniczki. Mieszkańcy oczekują obiecanych inwestycji związanych z rewitalizacją Dolnego Wrzeszcza
W ostatnim czasie pojawią się również koncepcje budowy kolejnego centrum handlowego w okolicy dworca PKP i dawnego browaru Kuźniczki. Ogromne centrum - w połączeniu z nową zabudową dworca - ma być miejscem do spędzania wolnego czasu przez mieszkańców Wrzeszcza, Gdańska, a nawet całego Pomorza. Pomijam fakt, że władze miasta i inwestorzy postrzegają, nas, mieszkańców jedynie jako konsumentów, którzy najchętniej spędzają wolny czas w wielkich, ogrzanych niekiedy do granic możliwość, galeriach handlowych.
Oczywiście teren po dawnym browarze przy ul. Kilińskiego oraz najbliższe sąsiedztwo dworca PKP wymaga pewnych zmian, jednak budowa kolejnego w tym rejonie centrum handlowego nie wydaje się najlepszym rozwiązaniem, głównie ze względu na niemal pewne problemy komunikacyjne w jego sąsiedztwie. W przypadku powstania wielkiego centrum handlowego, jak wynika z zapowiedzi władz miasta, zaistnieje potrzeba budowy tzw. drogi czerwonej, czyli projektu rodem z lat 70. ubiegłego wieku. Droga czerwona oznacza ogromną skalę wyburzeń, podobnie jak to ma miejsce w przypadku ul. Słowackiego. Nowa trasa miałaby się stać, kolejną enklawą szybkiego ruchu w sercu gęsto zamieszkałej dzielnicy.
Zamiast wprowadzenia zmasowanego ruchu drogowego mieszkańcy oczekują obiecanych inwestycji związanych z rewitalizacją Dolnego Wrzeszcza. Zrewitalizowana i zagospodarowana ulica Biała, Kilińskiego oraz teren parku Kuźniczki i starego browaru to miejsca idealne na aleje spacerowe, kafejki i restauracje. W połączeniu z deptakiem (o ile powstanie) na ulicy Wajdeloty powstałoby miejsce przyjazne dla mieszkańców.
Buduje się gdzie popadnie i jak popadnie. Zamiłowanie do wysokich budynków i tras szybkiego ruchu nie zna u nas granic.
Nie jest to jakaś nierealna wizja. W Niemczech, w Holandii, a nawet w Polsce trendem jest, że wyprowadza się ruch samochodów z centrów miast, a zniszczone i zapomniane miejskie przestrzenie przywraca się mieszkańcom. W Gdańsku jest trochę inaczej. Buduje się gdzie popadnie i jak popadnie. Zamiłowanie do wysokich budynków i tras szybkiego ruchu nie zna u nas granic.
Rozwiązania spotykane w większości europejskich miast, w Gdańsku nie znajdują uznania. Zamiast spójnej zabudowy nawiązującej do historycznego dziedzictwa dzielnicy serwuje się kilka luźno porozrzucanych wysokich budynków, które mają sprawić, że Wrzeszcz stanie nowoczesną handlową dzielnicą. Owszem, Wrzeszcz może będzie nowoczesny w kilku miejscach i handlowy również. Będzie także zakorkowany, a co gorsze straci swój niepowtarzalny charakter.
Jakiekolwiek argumenty mieszkańców, co pokazują losy planu zagospodarowania przestrzennego dla okolic dworca kolejowego we Wrzeszczu, jak i budowa „Quattro Towers” pokazują ignorancję miejskich władz, dla których bezgraniczną wyrocznią jest Biuro Rozwoju Gdańska.
Wrzeszcz musi i powinien się rozwijać, co do tego nie ma wątpliwości. Problem w tym, że władze miasta sięgają po swoje plany w przeszłość, zaś wizje mieszkańców sięgają w przyszłość. Tak długo jak rządzić będą nami ignoranci, tak długo będziemy skazani na inwestycje rodem z epoki socjalizmu. Pozostaje więc mieć nadzieję, że z licznych zagranicznych służbowych wojaży nasi włodarze przywiozą w pamięci coś więcej niż tylko widok bankietowych sal i hotelowych pokoi, albo przynajmniej wsłuchają się w końcu w głos ludu.
Reklama
Wrzeszcz! To wrzeszczę! Władza ignoruje opinie mieszkanców
GDAŃSK. Pomimo protestów mieszkańców, przy niezrozumiałym poparciu władz miasta, w sercu starej pięknej dzielnicy, w sąsiedztwie secesyjnych budowli, wyrosły wieże „Quattro Towers”. Jeśli chodzi o zabudowę to można odnieść wrażenie, że serwuje się nam ochłapy, które nie zostały zaakceptowane w innych europejskich miastach.
- 27.02.2012 08:52 (aktualizacja 01.04.2023 12:42)

Reklama





Napisz komentarz
Komentarze