Szkoda, że władze Gdańska w tym roku "zapomniały" o tej ważnej w historii dacie - 22 marca - 72 lata po zbrodni na Polonii Gdańskiej...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
72 rocznica rozstrzelania 67 działaczy
Polonii Gdańskiej w obozie Stutthoff
Wśród rozstrzelanych znajdowali się pracownicy polskich urzędów mieszczących się w Wolnym Mieście Gdańsku – Rady Portów i Dróg Wodnych, Poczty Polskiej, kolejarze i urzędnicy Dyrekcji PKP w Gdańsku, nauczyciele, dziennikarze, działacze Związku Polaków w Niemczech, celnicy, urzędnicy bankowi w Banku Polsko-Brytyjskim, działacze plebiscytowi, księża, polski przedstawiciel w Volkstagu Wolnego Miasta Gdańska.Polonii Gdańskiej w obozie Stutthoff
Wszystkie ofiary egzekucji zostały aresztowane już w pierwszych dniach września 1939 r. w ramach prowadzonej przez Niemców tzw. akcji oczyszczania (Säuberungsaktion), mającej na celu wyeliminowanie ze społeczności polskiej Pomorza Gdańskiego najbardziej wartościowych jej przedstawicieli.
Celową akcję niszczenia polskiej inteligencji i polskich warstw przywódczych, zaplanowano w hitlerowskich Niemczech jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, a jej wykonanie nastąpiło w różnych okresach w odniesieniu do poszczególnych regionów Polski. Najwcześniej, bo zaraz po wkroczeniu wojsk niemieckich na te tereny we wrześniu 1939 r., akcja ta rozpoczęła się na ziemiach wcielonych do III Rzeszy – w okręgu Gdańsk Prusy Zachodnie, w Kraju Warty i na Górnym Śląsku. Akcja wyniszczenia inteligencji polskiej i warstw przywódczych w Polsce wynikała z założeń ideologicznych III Rzeszy, gdyż uznano, że są to warstwy szczególnie niebezpieczne i że trzeba naród polski pozbawić jego duchowych przywódców, nosicieli kultury polskiej i potencjalnych przywódców ruchu oporu, a więc osób mogących stanowić przeszkodę w realizacji planów politycznych III Rzeszy. Na Pomorzu Gdańskim akcję likwidacji inteligencji polskiej przeprowadzały od 7 września 1939 r. grupy operacyjne policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa, a także Wehrmacht. Zajmowały się one tzw. „politycznym oczyszczaniem pola” (politische flurbereinigung), inaczej też określaną „akcją oczyszczania”.
Ze szczególną zaciekłością tępiono przedstawicieli polskiego narodu, którzy zwłaszcza na ziemiach dawnego zaboru pruskiego zawsze walczyli o polskość tych ziem - uczestników powstań śląskich i powstania wielkopolskiego, działaczy plebiscytowych na Powiślu i Śląsku, harcerzy i pisarzy, działaczy organizacji polonijnych, nauczycieli i duchowieństwo, które kształtowało patriotyzm w społeczeństwie. Zwłaszcza na terenach wcielonych do Rzeszy starano się zniszczyć całkowicie polskie życie kulturalne i zatrzeć wszelkie ślady przeszłości, pozbawiając naród nie tylko elity ludzkiej, ale też dzieł sztuki i zabytków kultury.
Akcja „politycznego oczyszczania pola” trwała na Pomorzu do stycznia 1940 r. Ci, którzy nie zginęli w bezpośrednich egzekucjach, zostali osadzeni w obozie Stutthof, pełniącego wówczas rolę miejsca internowania dla ludności polskiej Pomorza Gdańskiego.
Plany założenia w wyznaczonym miejscu w obrębie Wolnego Miasta Gdańska obozu dla Polaków opracowywano od lipca 1939 r., jeszcze przed wybuchem wojny, a w sierpniu 1939 r. rozpoczęto prace przygotowawcze, mające stworzyć podwaliny pod przyszły obóz.
W samym Gdańsku w pierwszym dniu trwania wojny aresztowano i doprowadzono do więzienia, mieszczącego się w gmachu Viktoria Schule, około 1500 osób, z których około 150 odesłano 2 września 1939 r. do nowo budowanego obozu w Stutthofie. Po 10 września do Stutthofu odsyłano dalsze transporty z Viktoria Schule z więźniami aresztowanymi z zajmowanych przez Wehrmacht powiatów tczewskiego, starogardzkiego, kartuskiego, kościerskiego i morskiego. W listopadzie 1939 r. bezpośrednio do obozu Stutthof przywieziono grupę działaczy Polonii Kwidzyńskiej i Sztumskiej, a w grudniu z obozu Hohenbruch grupę wykładowców i uczniów gimnazjum polskiego w Kwidzynie, aresztowanych już 25 sierpnia 1939 r.
W styczniu 1940 r. na terenie obozu Stutthof odbyło się posiedzenie policyjnego sądu doraźnego (Standgericht) pod przewodnictwem szefa Staatspolizeileitstelle w Gdańsku, dr Helmuta Tanzmanna, w obecności komendanta obozu Maxa Pauly’ego. Sąd ten skazał kilkudziesięciu działaczy Polonii Gdańskiej oraz pracowników polskich urzędów państwowych w Gdańsku, na karę śmierci, natomiast około 1800 pozostałych więźniów na pobyt w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen, dokąd odesłano ich w kwietniu 1940 r.
Pierwsza egzekucja odbyła się 11 stycznia 1940 r., w której zamordowano 22 osoby, natomiast druga egzekucja miała miejsce 22 marca 1940 r. w Wielki Piątek. Ja pisze ks. Wojciech Gajdus, już w Palmową Niedzielę z grupy więźniów aresztowanych w Gdańsku wyłączono kilkudziesięciu najznakomitszych przedstawicieli Polonii Gdańskiej. Wśród nich byli m. in. ks. Bronisław Komorowski, proboszcz z Wrzeszcza i ks. Marian Górecki, proboszcz z Nowego Portu. Wydzieloną grupę nazwano Kompanią Karną (Strafkompanie), którą do ostatniej chwili gnano do najcięższych i najbardziej upokarzających prac, przy czym: „Nie wolno im było chodzić krokiem. Wszystko odbywało się biegiem, nawet wyjście po obiad, nie mówiąc już o ćwiczeniu, noszeniu desek itd.[…] Utrzymywali się na nogach ostatkiem nerwów i rozpaczliwym wysiłkiem woli.[…] Nigdy w żadnej katedrze czarne jutrznie nie sprawiały bardziej przejmującego wrażenia i nie otwierały silniej serc na oglądanie Męki Pańskiej, jak tu, gdyśmy szepcząc słowa proroków, oglądali krwawe ich ilustracje nie na filmie, lecz w prawdziwej rzeczywistości”.
W Wielki Czwartek, podczas potajemnie zorganizowanej w baraku Mszy św.: „ Wielu po raz ostatni przyjmuje Go na ziemi. To ich wiatyk, zaopatrzenie na ostatnią drogę. Dwaj z nich, ks. Komorowski i ks. Górecki, którzy wsuwają się milczkiem do baraku i przyklękają na przyjęcie Pana, dziś jeszcze będą z nim w raju”.
W Wielki Piątek 1940 r. całą Karną Kompanię, wraz z księżmi, Komorowskim i Góreckim, wyprowadzono z obozu (niektórzy, jak ks. Wojciech Gajdus, podają, że księży rozstrzelano w Wielki Czwartek). Jak pisze ks. Henryk Malak: „Po południu zabrano wszystkich Żydów z obozu. Lecz Żydzi wrócili pod wieczór. <Składaliśmy ubrania> - szepcze tajemniczo i ze zgrozą w oczach stary Goldman, […] <-Tak mi się wydaje, panie ksiądz, że to były ubrania tamtych> - wskazał ku pustemu blokowi kompanii karnej. <Między nimi były także ubrania dwu panów księży>”.
Danuta Drywa
Cytaty z:Ks. Wojciech Gajdus, Nr 20998 opowiada, Kraków 1962; O. Henryk Malak, Klechy w obozach śmierci, Lublin 2004. LudobójstwoZbrodnia jak w Katyniu
22 marca mija 72. rocznica zamordowania czołowych działaczy Polonii Gdańskiej i Plebiscytu na Powiślu, Warmii i Mazurach. Zimą i wiosną 1940 r. Niemcy zaplanowali wymordowanie Polaków, którzy zasłużyli się w krzewieniu polskości Pomorza i Gdańska. Zbieżność wydarzeń w tym czasie nie była przypadkowa.W tym samym czasie, kiedy na wschodzie Stalin z Berią wydawali ludobójcze rozkazy i rozgrywał się dramat polskich jeńców wojskowych i funkcjonariuszy państwa polskiego w obozach w Ostaszkowie, Kozielsku i Starobielsku, zamordowanych skrytobójczo w Katyniu, Charkowie i innych do dzisiaj nieznanych miejscach dawnego Związku Radzieckiego; to Niemcy na terenie Pomorza zaplanowali i wprowadzali w życie swoje ludobójcze akcje eksterminacji siły przywódczej Narodu Polskiego. W Wielki Piątek 1940 r. doszło do wymordowania Polaków z Gdańska i Pomorza, przetrzymywanych w obozie koncentracyjnym Stutthof. Podobnie jak to czynili Rosjanie, Niemcy w skrytobójczy sposób mordowali swoje ofiary. Z niemiecką dokładnością hitlerowcy zacierali w przy obozowym lesie ślady swojej zbrodni, która nigdy - według planów zbrodniarzy niemieckich - nie miała ujrzeć prawdy.
Dla mnie i mojej rodziny jest to szczególne ważny dzień, albowiem w tej kaźni zginęli trzej moi, zasłużeni dla Polski, krewni: Błogosławiony Ks. Bronisław Komorowski, Mieczysław Czyżewski – syn Józefa Czyżewskiego, wydawca prasy i właściciel drukarni polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku oraz Augustyn Czyżewski – działacz zwycięskiego plebiscytu na Powiślu w tzw. Małej Polsce, z którym mój dziadek także Augustyn współdziałał w czasie plebiscytu.
Według słów Zbigniewa Herberta „Naród, który traci pamięć, traci sumienie”. Nie pozwólmy zapomnieć o tragicznych losach cichych, skromnych bohaterów, którzy za swoją miłość do Ojczyzny, w osamotnieniu oddali najwyższą cenę. Niech ich ofiara buduje wśród Polaków wzajemne zaufanie, szacunek, uczciwość i solidarność międzyludzką.
Czesław Czyżewski







Napisz komentarz
Komentarze