Edukacja w Polsce po dwudziestu latach przemian stoi przed nowymi wyzwaniami. Rozważaniami na ten temat podzielili się: b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, ambasador Jan Wojciech Piekarski, prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz i biznesmen Zbigniew Niemczycki - członkowie Międzyuczelnianej Rady Strategii - podczas panelu dyskusyjnego „Edukacja w uczelniach europejskich”.
Spotkanie odbyło się w piątek, 13 kwietnia 2012 r., w auli Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni.
Otwarci na przyjezdnych, migrantów, nie ksenofobiczni
Czy polskie uczelnie powinny być powszechnie dostępne i jak mogą się kształtować proporcje pomiędzy placówkami publicznymi i niepublicznymi? Jak skutecznie współpracować mają z pracodawcami? Wszystko to rozważyć należy w kontekście prognoz, że efekty badań naukowych spowodują zmniejszanie liczby miejsc pracy. Nie można przy tym zagubić myśli, że uczelnie kształcą ludzi, którzy mają do spełnienia pewną misję, spoczywa na nich szczególny rodzaj odpowiedzialności.
Wśród słuchaczy byli studenci i pracownicy naukowi oraz dydaktyczni uczelni oraz zaproszeni goście.
- Nowa koncepcja otwartego systemu edukacji w Polsce w czasie ostatnich dwudziestu lat – lepiej lub gorzej - spełniła swoją rolę, ale też wyczerpały się jej możliwości – powiedział Aleksander Kwaśniewski. – Stoimy przed kolejnym 20 – leciem. Trzeba utrzymać dostępność kształcenia, pozwolić młodym Polakom konkurować w zglobalizowanej, coraz trudniejszej gospodarce światowej, dać instrumenty przydatności na rynku pracy, takie jak nauka języków obcych, dostęp do systemów informacyjnych i in. Uczelnie kształcić powinny ludzi otwartych wobec zmieniającej się struktury społecznej Europy – na przyjezdnych, migrantów, nie ksenofobicznych, ale gotowych do udziału w multi kulturowych przemianach, które będą się dokonywały, stwierdził Kwaśniewski.
Czy chcemy być wielką montownią, drugim po Chinach dostawcą towarów do IKEI, czy chcemy być dostawcą wartości dodanej?
- Nam, przedsiębiorcom, stworzono szanse działania w zupełnie innych uwarunkowaniach – powiedział Zbigniew Niemczycki. – ten pierwszy okres był bardzo trudny, bo dopiero powstawały fundamenty gospodarki wolnorynkowej. Brakowało absolwentów do pracy w przedsiębiorstwach w zupełnie innej rzeczywistości, uczelnie nie miały kadry do kształcenia nowych specjalistów, nie było specjalizacji, które już teraz istnieją, bank nie był instytucją wspierającą biznes tylko kasą oszczędności.
W tym czasie zalewała Polskę grupa zagranicznych ekspertów, bo nie było własnej kadry. Wszystko się rodziło w biegu, kontynuował Niemczycki. Praca, którą uczelnie, w tym nowo powołane - prywatne, wykonały w ciągu 20 lat, jest olbrzymia. Inicjatywy szkół prywatnych zmusiły do wysiłku uczelnie publiczne, które również zaczęły stwarzać nowe kierunki. W większości przypadków kadra zarządzająca jest w tej chwili u nas polska. W Polsce pracują Polacy wykształceni w Polsce, jest grupa Polaków wykształcona za granicą na bardzo dobrych uczelniach. A wiec dorobek 20 – lecia jest bardzo poważny.
- To był okres budowania nowej rzeczywistości, w tej chwili wchodzimy w zupełnie inny etap, w którym postawienie na konkurencyjność i innowacyjność jest konieczne i nieodwołalne –kontynuował Niemczycki. – By takie zadanie móc wykonać trzeba postawić na kształcenie ludzi, ale w sposób niezwykle precyzyjnie określony. Oczekuję wizji Polski, wskazania, w jaki sposób chcemy znaleźć się wśród pięciu najlepiej rozwiniętych państw w Unii Europejskiej. Czy chcemy być wielką montownią, drugim po Chinach dostawcą do IKEI towarów, czy chcemy być dostawcą wartości dodanej, a do tego potrzebne są wiedza, badania naukowe, trzeba to robić świadomie.
Zawężają się specjalizacje, blisko praktyki, absolwent prosto do produkcji. Odczytywać znaki czasu.
- Nie sądzę, żeby montownie samochodów przetrwały w Polsce długo i żeby to była podstawa naszego eksportu przez następnych 20 latach – kontynuował Zbigniew Niemczycki. – Konkurencja, do której dążymy, nie stoi w miejscu, ona się posuwa do przodu, gonimy cały czas za kimś. Ważne jest stawianie na specjalizacje, które będą cały czas się zawężały, będą musiały stale dotykać praktyki, bo my, jako przedsiębiorcy, chcemy studenta, absolwenta, jak najszybciej wprowadzić do produkcji. Jeżeli on chce się uczyć u nas pewnych rzeczy, których nie wie, lub nie wie, jak wiedzę zastosować, to my, w większości przypadków tej szansy mu nie damy.
Im więcej studentów dostanie się w czasie nauki na praktyki, tym lepiej, bo wtedy młody człowiek styka się z prawdziwą pracą i wie, czy mu to odpowiada, czy nie. Wiedza, badania naukowe spowodują zmniejszanie miejsc pracy, kontynuował Niemczycki. I trzeba będzie umieć się znaleźć nie tylko w kryzysie ekonomicznym, ale i demograficznym. Liczba uczelni się zmniejszy, naturalna selekcja będzie następowała, wytworzy się taka konkurencja, że przetrwają najlepsi. Już w tej chwili w biznesie stworzyliśmy naturalne listy, wiemy na przykład, że dobry prawnik pochodzi z tej uczelni, ja nie patrzę na listy drukowane w tygodnikach, bo one się z naszymi nie pokrywają.
- Kształcimy i prowadzimy prace naukowe, bo to jest swego rodzaju inwestycja indywidualna, rodziny, jak i całego kraju – mówił Krzysztof Pietraszkiewicz. – Każdy absolwent uczelni lepiej funkcjonuje, lepiej zarabia. Musimy uczyć naszych studentów odczytywać znaki czasu. Moim zdaniem trzeba w kształceniu także wyciągać wnioski z tego, co się wydarzyło w ciągu ostatnich dziesięciu lat.
Nie można doprowadzić do tego, żeby 7 miliardów ludzi uczestniczyło pod każdym względem w giełdzie, ugiełgowienie życia we wszystkich sferach jest niebezpieczne, niepotrzebne i nie do zaakceptowania, mówił Piertaszkiewicz. Świat poddany we wszystkich sferach rynkowi giełdy może znaleźć się – jak pokazała praktyka gospodarcza – w setkach kryzysów. Może dojść do nieodwracalnego kryzysu o niewyobrażalnych globalnych rozmiarach.
Misja do spełnienia – jako właściciele firm, organizatorzy życia społecznego. Unia Europejska – oknem na świat
- To, czym się teraz zajmujemy w świecie to nie jest kryzys finansowy, gospodarczy jedynie – kontynuował Pietraszkiewicz. – To jest także kryzys pewnej koncepcji rozwojowej świata, regionu, typu globalizacji. Dzisiaj – dla zrównoważonego rozwoju świata - potrzebne nam są: porozumienia globalne i współdziałania regionalne, ale niezmiernie ważne są porozumienia i działania o charakterze lokalnym. Tego typu świadomość jest potrzebna ludziom: polityki, nauki, biznesu, ale także tym, którzy odpowiadają za przywództwo religijne w świecie. Nam rozmowa o tym dokąd zmierzamy i jak powinniśmy się zorganizować w różnych miejscach jest potrzebna, ponieważ poważna część świata działa według zasad sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy na ziemi było niecałe 3 miliardy ludzi. Dziś żyje blisko 7 miliardów ludzi i są inne problemy, przed którymi stają nie tylko poszczególne regiony, czy kraje, ale cały świat. Na uczelniach taka rozmowa jest potrzebna.
- Kształcąc ludzi na wyższych uczelniach pamiętajmy, ze mają on szczególny rodzaj odpowiedzialności nie tylko za siebie – mówił Pietraszkiewicz. – Korzystając z uprzywilejowanej sytuacji spełniają pewną misję – jako właściciele firm, organizatorzy życia społecznego.
- Odwołując się do swojego brukselskiego doświadczenia chciałbym zwrócić uwagę, że tak, jak Gdynia była dla Rzeczypospolitej oknem na świat, tak, bez wątpienia, dla naszej dzisiejszej młodzieży, oknem na świat jest Unia Eurpejska – mówił Jan Wojciech Piekarski. – Europejskie kształcenie jest bardzo ważne, bo nie ma obecnie dziedziny życia – ekonomicznego, gospodarczego, które nie wiąże się z prawami europejskimi, europeistyka wkracza do wszystkich dziedzin.
Dlatego kształcąc, niezależnie od tego, na jakim wydziale, musimy również młodzież zapoznawać ze standardami europejskim, a w tej dziedzinie mamy dobre doświadczenia jeszcze zanim weszliśmy do UE. Dziś młodzi ludzie podchodzą do kształcenia podobnie jak ich rówieśnicy europejscy, studiują, rozszerzają horyzonty, przerywając na pewien czas studia po to, aby odbyć kilkumiesięczną, czasem roczną, podróż za granicę, ewentualnie, aby studiować w innym kraju, konkluduje Piekarski.







Napisz komentarz
Komentarze