środa, 4 lutego 2026 01:42
Reklama
Reklama

Kapelan Stella Maris: mea culpa

TRÓJMIASTO. Ksiądz Zbigniew B. przed Sądem Okręgowym przyznał się do zarzutów w sprawie prania brudnych pieniędzy z biznesmenami Trójmiasta. W śledztwie zeznał, że o nieprawidłowościach w Wydawnictwie informował abp. Gocłowskiego. Arcybiskup zaprzecza.
Kapelan Stella Maris: mea culpa
B. kapelan abp. Tadeusza Gocłowskiego, główny oskarżony w aferze finansowej w wydawnictwie archidiecezji gdańskiej Stella Maris, przyznał się do zarzucanych mu przestępstw.
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku odbyła się w czwartek kolejna rozprawa w procesie głównych oskarżonych w aferze finansowej w wydawnictwie archidiecezji gdańskiej Stella Maris.
Wraz z 60-letnim, b. kapelanem abp. Gocłowskiego Z.B. na ławie oskarżonych zasiadają jeszcze cztery osoby, w tym: b. dyrektor Stella Maris T.W. i dwóch właścicieli firm konsultingowych, jeden z nich jest b. pracownikiem PRL-owskiej cenzury - J.B. oraz K.K. (sąd pozwolił jedynie na podawanie inicjałów oskarżonych).
Wszyscy odpowiadają przed sądem za współudział w przywłaszczeniu mienia ponad 20 spółek handlowych na kwotę ponad 67 mln zł, pranie pieniędzy oraz uszczuplenia podatkowe na szkodę Skarbu Państwa w wysokości kilkunastu milionów złotych.

Kapelan przyznaje się
Ksiądz Z.B. po krótkiej, kilkuminutowej wypowiedzi, w której przyznał się do winy, odmówił dalszego składania wyjaśnień. W tej sytuacji sąd zaczął odczytywać treść przesłuchań duchownego w prokuraturze podczas śledztwa.
W pierwszych zeznaniach przed prokuratorem przeprowadzonych w 2003 r. ksiądz nie przyznawał się jednak do przestępstw. Na pytanie sądu, dlaczego tak się wówczas zachowywał, duchowny odpowiedział, że był wtedy "przerażony". - To były pierwsze przesłuchania, nie miałem pojęcia, co się dzieje, czekałem na dalszy bieg wydarzeń. Cała sytuacja nie była też uzgodniona z moim mecenasem - dodał.
W prokuraturze ksiądz Z.B. zeznał m.in., że za wielomilionowe długi Stella Maris odpowiada jego b. dyrektor, współoskarżony T.W. - Każde spotkanie z W. jest dla mnie przykre, bo to jego zachowanie sprowadziło na mnie te kłopoty - mówił duchowny.
Oskarżony ksiądz zeznał też w prokuraturze, że na temat trudnej sytuacji finansowej wielokrotnie rozmawiał z abp. Gocłowskim. - Namawiałem wszystkich, aby sprawę oddać do prokuratury, decyzję w tym zakresie podjął abp Gocłowski - on był tu decydentem. Za namową doradców arcybiskup nie skierował sprawy do prokuratury, głównie chodziło o to, żeby sprawa nie nabrała rozgłosu prasowego - mówił w prokuraturze b. kapelan metropolity gdańskiego.

Arcybiskup zaprzecza
Abp. Gocłowski w wypowiedzi prasowej nie potwierdził tej informacji. Powiedział, że mówiono mu o kłopotach z personelem, o "problemów organizacyjnych" w Wydawnictwie, lecz nie o podejrzeniu o przestępstwie.Utrzymuje, że wówczas nie słyszał o oszustwach finansowych i praniu pieniędzy w Wydawnictwie Stella Maris.

Nie ma zgody na samoukaranie

Ksiądz Z.B. i b. dyrektor Stella Maris T.W. chcieli kilka miesięcy temu poddać się dobrowolnie karze, uznając swoją winę. Duchowny proponował dla siebie karę czterech lat więzienia w zawieszeniu na dziewięć lat oraz 100 tys. zł grzywny, a b. pełnomocnik wydawnictwa wnioskował o cztery lata więzienia w zawieszeniu na osiem lat i 150 tys. zł grzywny.
W czerwcu gdański sąd odrzucił jednak te wnioski z powodu braku zgody na samoukaranie ze strony firmy z Koszalina występującej w sprawie jako oskarżyciel posiłkowy. Uzależniła ona zgodę na dobrowolne poddanie się karze przez oskarżonych od wyrównania przez nich strat spółki wycenionych na ponad 16 mln zł.

Prania pieniędzy miała się dobrze
Według prokuratury przestępstwo polegało na tym, że firmy konsultingowe J.B. i K.K. zawierały z różnymi spółkami kontrakty na doradztwo, których wykonanie powierzali z kolei wydawnictwu Stella Maris. W rzeczywistości usługi te były całkowicie fikcyjne i zlecenia nigdy nie zostały wykonane.
Pieniądze ze spółek, które zlecały fikcyjne usługi B. i K., przelewane były najpierw na konta ich firm, a później, po odjęciu kilku procent, do Stella Maris. Wydawnictwo pobierało kolejne kilka procent prowizji i na końcu większość pieniędzy wracała do osób zarządzających spółkami.
Stella Maris, działając jako podmiot gospodarczy w ramach archidiecezji gdańskiej, była zwolniona z podatku dochodowego od osób prawnych w części przeznaczonej na cele statutowe Kościoła. Transfery pieniędzy miały miejsce w latach 1997-2001.
Łącznie w aferze Stella Maris oskarżonych jest ponad 40 osób. Przed gdańskim sądem toczy się już kilka procesów. W jednym z nich występuje m.in. b. lider pomorskiego SLD, Jerzy J., oskarżony o wyprowadzenie wraz z innymi osobami prawie 31 mln zł z firmy Energobudowa oraz "wypranie" ok. 14 mln zł. (Interia.pl)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu portalpomorza.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Komentarze

Reklama
Reklama
bezchmurnie

Temperatura: -12°C Miasto: Gdańsk

Ciśnienie: 1020 hPa
Wiatr: 13 km/h

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: rolTreść komentarza: Ryś - król kociewskich lasów. Oby się mnożył.Źródło komentarza: Jeden z dwustu: Wyjątkowy gość w Bukowinach uchwycony na nagraniuAutor komentarza: Bob sandersTreść komentarza: A Pan M.Morawiecki dawał w takiej sytuacji dotacje do opału. ale Tusk lepszy co?Źródło komentarza: Pellet drogi i praktycznie nie do zdobycia. „Jak tylko się pojawi, znika od razu”Autor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogachTreść komentarza: A to terza będą jeździć do Gdyni do kinaŹródło komentarza: Multikino w Sopocie ogłosiło zamknięcie!Autor komentarza: wolontariuszka chodzi w białych drewniakach na nogachTreść komentarza: To szkoda że zamykają kinoŹródło komentarza: Multikino w Sopocie ogłosiło zamknięcie!Autor komentarza: AgnieszkaTreść komentarza: Bardzo inspirujący artykuł 👍 Urządzanie małego salonu fryzjerskiego to spore wyzwanie, ale dobrze zaplanowana przestrzeń, ergonomiczne meble i jasna kolorystyka naprawdę potrafią zdziałać cuda. Świetnie, że zwrócono uwagę na funkcjonalność i komfort pracy – w małym salonie to podstawa. Przy kompletowaniu wyposażenia warto stawiać na sprawdzone rozwiązania i dobrej jakości meble, które nie tylko ładnie wyglądają, ale też są praktyczne na co dzień. Ciekawą bazą inspiracji i zakupów jest również 👉 https://getfull.pl, gdzie można znaleźć wyposażenie dobrze dopasowane także do niewielkich salonów.Źródło komentarza: Jak zaaranżować mały salon fryzjerski? Inspiracje i gotowe rozwiązania od polskiej marki Ayala
Reklama