Na początek może jednak trochę statystyki. Prognozy demograficzne dla Polski wskazują na znaczący spadek liczby ludności i postępujące starzenie się społeczeństwa, z przewidywaniami zmniejszenia populacji. Populacja Polski spada z ponad 37 milionów (2025) i ma zmniejszyć się do około 30,9-32,9 mln do 2060 r., a do 2080 r. nawet do 27,2 mln, co oznacza spadek o ponad jedną czwartą, co wiąże się z rosnącym udziałem osób starszych (nawet 30% populacji) i spadkiem liczby osób w wieku produkcyjnym, a to będzie miało bardzo poważne konsekwencje gospodarcze i społeczne, wpływając na system emerytalny i rynek pracy, ... ale może właśnie o to chodzi. Polska ma być wasalnym państwem, mało znaczącym na mapie świata. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego mamy tak gwałtowny i alarmujący spadek urodzeń? Przekaz, jaki od lat płynie od lewackiej ideologii, to polityka wstydu w zakresie posiadania więcej jak jednego dziecka, bo to już patologia. A w zasadzie większą wartość dla tej postkomunistycznej, lewackiej „elity” przedstawia kot i pies. Młodzi chcący wynająć w Trójmieście małe mieszkanko, trochę większe niż proponowany przez lewaków boks dla psa, muszą miesięcznie zapłacić ok. 3.500 zł !!! Ktoś powie nie muszą mieszkać w Trójmieście. W Tczewie średni koszt wynajęcia mieszkania waha się od 1700 zł do 3000 zł plus media, więc różnica jest żadna, patrząc na to, że możliwości zarabiania są inne niż w Trójmieście. Podobnie wygląda w całym kraju. Jaki mają wybór młodzi, aby egzystować? Wynająć mieszkanie np. od posła Kropiwnickiego (KO), który ma ich kilkanaście (ciekawe, za co kupił je wieczny urzędnik) za w/w kwotę lub zarzucić sobie pętle na szyję i wziąć kredyt na 35 lat i spłacać np. 4000 zł kredytu miesięcznie, ale musi brać pod uwagę, że przez te 35 lat mogą wydarzyć się różne rzeczy.
Teraz dochodzimy do sedna. Każda młoda, rozsądna para wynajmując mieszkanie czy biorąc kredyt na mieszkanie, po prostu zastanowi się, czy podoła zabezpieczyć podstawowe potrzeby dla dziecka, wykształcić je, wyżywić, ubrać. A większa ilość dzieci to już ekstremalne wyzwanie, ponieważ ceny wynajmu, które podałem dotyczą małych mieszkań max. dla 3 osobowej rodziny, większe będą jeszcze droższe. A co jeżeli jeden z małżonków straci pracę lub zachoruje? Po prostu prawdziwy dramat. Reasumując, podstawowy problem spadającej dzietności to brak stabilizacji i dostępu do mieszkań, ale gadające głowy nie są w stanie tego ogarnąć, a może boją się naruszyć czyjeś i własne interesy? Problem wbrew pozorom jest bardzo prosty do rozwiązania. 500+ ,a później 800+, to był bardzo dobry ruch, ale to za mało.

Przede wszystkim trzeba zacząć od promowania rodziny, jako nienaruszalnej wartości społecznej, niestety lewactwo raczej ma z tym problem, a wrogom Polski to przeszkadza. Jednak podstawowy problem to budownictwo mieszkaniowe. Silne budownictwo komunalne rozwiązałoby problem, a zakaz sprzedaży gruntów komunalnych pod komercyjne budownictwo mieszkaniowe, stworzyłoby konkurencję dla tegoż budownictwa komercyjnego, co w konsekwencji obniżyłoby ceny i zwiększyłoby dostępność do mieszkań, pobudziło gospodarkę i zahamowało emigrację.
Dlaczego tak się nie dzieje? Odpowiedź jest również prosta, goł.d.pce - decydenci na szczeblu centralnym, jak i na szczeblu lokalnym mają swoje szemrane interesy, a jakie niech każdy sam sobie odpowie? Nie interesuje ich interes społeczny, czy jakaś tam demografia. Oczywiście pozorne dyskusje będą trwały nadal, bo w mętnej wodzie robi się najlepiej lewe interesy. Ktoś, kto to zrozumie i będzie realizował program mieszkaniowy, będzie wygrywał wybory przez dekady.
https://www.facebook.com/olek.wojciechowski.1829








Napisz komentarz
Komentarze