Zupełnie niepotrzebnie. W ostatnim czasie media niemieckie wykazują wprost nadzwyczajną troskę o Polskę. Moja „ulubiona” gazeta niemiecka, liberalny FAZ („Frankfurter Allgemeine Zeitung”) znalazła przyczynę wszystkich naszych problemów: „Prezydent Karol Nawrocki szkodzi polskim interesom” […] „Celem prezydenta jest sianie chaosu przed wyborami parlamentarnymi” […]. „Walka o władzę w Polsce nabiera cech groteskowych. Prezes Narodowego Banku Polskiego zawiera sojusz z prezydentem Karolem Nawrockim, który zwalcza rząd” Nasi niemieccy „przyjaciele” nie zostawiają suchej nitki na planie finansowania polskich zakupów zbrojeniowych z udziałem Narodowego Banku Polskiego a nie z koszmarnej pożyczki na pół wieku (obwarowanej „praworządnością”!), której sami nie chcą!
Nie ma dnia, żeby niemiecki portal Wirtualna Polska nie donosił o klęsce, jaką armii amerykańskiej zadaje Iran: „Amerykanie bezlitośnie trafieni. Blamaż! Straci także flanka NATO”… Ludzie! My tylko dzięki Niemcom wiemy, co się dzieje na świecie! Gdyby nie oni, nie wiedzieliśmy, że Ameryka Donalda Trumpa jest o krok przed upadkiem! A nasz lekkomyślny prezydent lata ciągle do Ameryki, zamiast do Monachium…
Przepraszam, Szanowni Czytelnicy, że przed Wielkanocą piszę o takich sprawach. Jestem już stary i zawsze, gdy Niemcy „martwią się” o Polskę, ciarki mi chodzą po plecach. Już się poprawiam i teraz skupiam się na Wielkim Tygodniu i na tajemnicy Zmartwychwstania Pańskiego.
Testament dla świata
W Wielki Czwartek przypada kolejna rocznica śmierci św. Jana Pawła II (†2 IV 2005). Pamiętam, wszyscy wtedy czekaliśmy w napięciu na otwarcie testamentu. Czego się spodziewaliśmy? Odkrycia wielkiej tajemnicy? Przepowiedni o Polsce? Testament okazał się skromnym zapisem skromnego majątku skromnego człowieka. Prawdziwy testament wybrzmiał bowiem już na samym początku pontyfikatu, tylko go wówczas nie doceniliśmy w pełni. Dopiero teraz słowa z homilii, wygłoszonej na krakowskich Błoniach 9 czerwca 1979 roku, stają się drogowskazem. W jakże trudnych dla Kościoła czasach!
„My, wszyscy dziś tutaj zgromadzeni, stajemy wobec wielkiej tajemnicy dziejów ludzkości. Oto Chrystus, który po swym zmartwychwstaniu spotyka się z apostołami w Galilei, przemawia do nich słowami: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 18-20).
Wielka tajemnica dziejów ludzkości, dziejów każdego człowieka, wyrażona jest w tych słowach. Człowiek bowiem każdy idzie przed siebie. Podąża ku przyszłości. I narody idą przed siebie. I ludzkość cała. Iść przed siebie — to znaczy nie tylko ulegać wymogom czasu, pozostawiając stale za sobą przeszłość: dzień wczorajszy, rok, lata, stulecia... Iść przed siebie to znaczy mieć świadomość celu. Czy człowiek i ludzkość w swojej wędrówce przez tę ziemię tylko przechodzi i mija — i wszystkim dla człowieka jest to, co tu na tej ziemi zbuduje, wywalczy, zazna? Czy niezależnie od wszystkich osiągnięć, od całego kształtu życia: kultury, cywilizacji, techniki — nic go innego nie oczekuje? „Przemija postać świata” (1 Kor 7, 31) — i człowiek wraz z nią przemija bez reszty...?
Czy też: tajemnicę dziejów człowieka, każdego i wszystkich, tajemnicę dziejów ludzkości wyrażają i wyznaczają te słowa, jakie powiedział Chrystus w momencie rozstania z apostołami — chrzest w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego — chrzest, czyli zanurzenie w żywym Bogu, w Tym, Który Jest (jak głosi Księga Wyjścia) — w Tym, „Który jest, i Który był, i Który przychodzi” (jak głosi Księga Apokalipsy 1, 4). Chrzest, czyli początek spotkania, obcowania, zjednoczenia, do którego całe życie doczesne jest tylko wstępem i wprowadzeniem, a spełnienie i pełnia należy do wieczności. „Przemija postać świata” — więc musimy znaleźć się „w świecie Boga”, ażeby dosięgnąć celu, dojść do pełni życia i powołania człowieka.
Chrystus ukazał tę drogę. A żegnając się z apostołami, potwierdził ją raz jeszcze. I polecił, ażeby oni i cały Kościół uczyli zachowywać wszystko, co im przykazał: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata”.
Testament dla Polaków
„Człowiek jest istotą rozumną i wolną. Może i powinien osobistym wysiłkiem myśli docierać do prawdy. Może i powinien wybierać i rozstrzygać. Chrzest przyjęty na początku dziejów Polski jeszcze bardziej uświadomił nam tę właściwą wielkość człowieka […].
I ja teraz pragnę szeroko otworzyć serce i podnieść głos, składając dzięki w tej najwspanialszej prefacji. O jakże pragnę, żeby to dziękczynienie dotarło do stóp Bożego Majestatu, aby dosięgło Serca Trójcy Przenajświętszej: Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
O rodacy! Jakże gorąco dziękuję wspólnie z wami raz jeszcze za to, że zostaliśmy przed tysiącem z górą lat ochrzczeni w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Że zostaliśmy zanurzeni w wodzie, która odbija w sobie obraz Boga żywego — w wodzie, która jest falą wieczności: <źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu> (J 4, 14). Że zostaliśmy, my ludzie, my Polacy, z których każdy rodzi się jako człowiek <z ciała i krwi> (por. J 3, 6) swoich rodziców, poczęci i narodzeni z Ducha (por. J 3, 5). […].
Zanim odejdę — popatrzę jeszcze stąd na Kraków, w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga — i popatrzę stąd na Polskę... Zanim stąd odejdę, proszę was:
Abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię <Polska>, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym. Abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili. Abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.
Proszę was: Abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości. Abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało.
Abyście od Niego nigdy nie odstąpili. Abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On „wyzwala” człowieka. Abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa”, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.
Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamięć św. Wojciecha, który zginął dla Chrystusa nad Bałtykiem, przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce. Proszę was o to. Amen”.
Z tym testamentem w sercu zasiądźmy do wielkanocnego stołu i rozpocznijmy dzieło naszego życia od nowa – niezależnie od tego, ile mamy lat – bo to jest właśnie największa tajemnica Zmartwychwstania Pańskiego. Nieustanna łaska i nieustanna szansa powrotu, odnowienia serca i ducha. Nie rezygnujmy z tej łaski, przygnieceni codziennymi troskami.
Śluby Jana Kazimierza
Rzadko się je przypomina, a przecież 1 kwietnia mija 370 lat od ich złożenia. 1 kwietnia 1656 roku we lwowskiej archikatedrze Wniebowzięcia NMP król Jan Kazimierz – podczas uroczystej Mszy św., odprawianej przez nuncjusza papieskiego Pietro Vidoniego – złożył Matce Bożej ślubowanie, w którym przyrzekł poprawę sytuacji najuboższych poddanych. Król prosił Maryję o zwycięstwo nad wrogami Rzeczypospolitej. Nazwał Ją Patronką i Królową swojego państwa. Prosił też o wstawiennictwo do Chrystusa, by dał mu siły do wypełnienia tych przyrzeczeń. Tak się stało!
Śluby królewskie stały się natchnieniem i wzorem dla Ślubów Jasnogórskich prymasa Stefana Wyszyńskiego z roku 1956. Wychodziliśmy z koszmarnego okresu sowieckiej władzy w Polsce. Komunizm trwał, ale pojawiła się nadzieja.








Napisz komentarz
Komentarze