Policja też dostała esemesa i biegała po dachu budynku w Gdańsku-Wrzeszczu, w którym – na najwyższym VIII piętrze – jest mieszkanie ministra Sławomira Cenckiewicza. W ostatniej chwili ministrowi udało się powstrzymać tę akcję. Policja wpadła do domu prezesa TV Republika Tomasza Sakiewicza, skuła kajdankami sekretarkę prezesa, bo dostała esemesa, że coś złego dzieje się w tym domu. Prezes TV Republika i jego pracownicy dostają bez przerwy anonimowe pogróżki.
Minister Cenckiewicz w wywiadzie dla Republiki poddał w wątpliwość tezę, że za tymi wydarzeniami stoją „żartownisie”. Jeśli tak, to raczej dobrze wyszkoleni, profesjonaliści, bo nie można ich złapać… Chodzi chyba o to, byśmy się bali. Polacy jednak nie wiedzą, że trzeba się bać, bo 20 maja na proteście w stolicy było nas znowu prawie ćwierć miliona!
Ministrem spraw wewnętrznych i administracji jest obecnie Marcin Kierwiński, syn pułkownika wojska „ludowego”, a na czele nielegalnej komisji do spraw pegazusa, który był kupiony przez poprzedni rząd polski do zapobiegania właśnie takim akcjom jak wyżej, stoi Magdalna Sroka, była policjantka, córka oficerów Milicji Obywatelskiej z Gdańska. Kierwiński i Sroka zasłużyli się w nękaniu chorego ministra Zbigniewa Ziobry. Musiał wyjechać ze swoją chorobą nowotworową na Węgry, a potem do Stanów Zjednoczonych, by ratować życie. W Stanach nikt nie wierzy, że przywłaszczył sobie miliony i rozdał je znajomym strażakom… Tam takie rzeczy dzieją się tylko w najbardziej absurdalnych komediach, gdzie liczy się pomysłowy scenariusz. Państwo polskie dziczeje na naszych oczach. Ale Polacy się nie dają. Prawie 98% uczestników referendum oddało w Krakowie głos za odwołaniem „krakowskiego Tuska” z urzędu prezydenta miasta Krakowa! Nie dali się przekonać KO, by zbojkotować referendum. Jak można wzywać do niekorzystania z narzędzia demokracji, jakim jest referendum?! Krakowianie wykopali z urzędu trutnia. Nec temere, nec timide. Z rozwagą, ale bez strachu…
Sursum corda!
16 maja spotkaliśmy się na nabożeństwie pod pomnikiem św. Andrzeja Boboli w Starogardzie. Ten pomnik to arka przymierza między przedwojennym i obecnym Starogardem. Powstał tuż przed wybuchem wojny i został poświęcony przez Sługę Bożego ks. Antoniego Henryka Szumana, zamordowanego później (2 października 1939) przez Niemców. Już na początku okupacji niemieckiej starogardzianie zdjęli w nocy pomnik z postumentu i zamaskowali go w dużej szopie. Niemcy niszczyli na jesieni 1939 roku wszystkie kapliczki przydrożne na „wcielonym” do Rzeszy Pomorzu. Uważali, że polski opór przed zniemczeniem opiera się na Kościele katolickim. Niszczyli kapliczki i mordowali księży. Tylko w październiku i listopadzie 1939 na terenie diecezji chełmińskiej zamordowali ponad 220 księży! Dziś pomnik św. Andrzeja i jego otoczenie wymagają renowacji. Przez pamięć na tych, którzy ten pomnik wznieśli i którzy umierali w tej strasznej wojnie, zróbmy to! Parafia św. Mateusza w Starogardzie, nr konta: 55 8340 0001 2002 0001 2065 0001, z dopiskiem „Darowizna – św. Andrzej Bobola”. Dodatkowych informacji udziela radna, pani Dorota Glanert (tel. 782024475).
19 maja odbyło się ponowne poświęcenie kamiennego memoriału żołnierzy majora „Łupaszki” w Lubichowie, po jego renowacji przez IPN. Memoriał położony jest przy wejściu do kościoła św. Jakuba Apostoła. Powstał w roku 2006 a jego fundatorem był ś.p. Grzegorz Polikowski z Osowa Leśnego, który był zafascynowany tragiczną walką „wyklętych”. W swoim domu przyjmował byłych żołnierzy mjr. „Łupaszki”: legendarną sanitariuszkę Lidię Lwow-Eberle ps. „Lala”, Józefa Bandzo ps. „Jastrząb”, Henryka Sobolewskiego „Sobola”, Jana Hapa i innych. Wiadomości o ich walce z narastającą okupacją sowiecką Polski czerpał ze źródła. Podczas Mszy św. w intencji Majora i jego żołnierzy wspaniałą homilie wygłosił ks. Tomasz Patoka – proboszcz lubichowskiej parafii. Zaskoczył nas wszystkich nie tylko wiedzą o „wyklętych”, ale i zrozumieniem głębokiego sensu tamtej nierównej walki. Dziś postkomuniści są pewni siebie, bo mają patronów w Sejmie i w rządzie. Ośmielają się znów nazywać „wyklętych” bandytami. Sowiecka hydra żyje. Nawiązał do tego m.in. dr Marek Szymaniak, dyrektor Oddziału Gdańskiego IPN.
22 maja w Swarożynie odbyła się uroczystość odsłonięcia i poświęcenia popiersia Danuty Siedzikówny „Inki” ze srebrno-bursztynowym Sercem, darem swarożyńskich parafian. Popiersie stoi na postumencie, przed wejściem do kościoła parafialnego św. Andrzeja Boboli, więc jest to właściwie pomnik. Mszy św. przewodniczył kapelan Prezydenta RP ks. dr hab. Jarosław Wąsowicz. Przedtem odbyła się zachwycająca uroczystość z udziałem uczniów Szkoły Podstawowej im. Stefana Żeromskiego – na dziedzińcu szkolnym. „Inka” w Swarożynie to nie tylko biogram ze słownika żołnierzy „wyklętych”. To program edukacyjny dla dzieci z podstawówki i dla młodzieży z Centrum Kształcenia Rolniczego.
Duszą całego przedsięwzięcia w Swarożynie jest ks. dr Piotr Malinowski, proboszcz parafii św. Andrzeja Boboli. Nie ukrywał swej dumy w słowie poprzedzającym Mszę św.:
„Oczy wielu ludzi w Polsce skierowane są dziś na Swarożyn. W grudniu minie ćwierć wieku od chwili, gdy Polska usłyszała o bohaterskiej sanitariuszce […]. Polacy byli zafascynowani 17-letnią dziewczyną, która w obliczu śmierci, po wydanym na nią wyroku, pragnie tylko jednego: aby bliscy, zwłaszcza kochana babcia, wiedzieli, że „zachowała się jak trzeba”. Nie prosiła o ułaskawienie sowieckiego namiestnika na Polskę Bolesława Bieruta, bo musiałaby się podpisać pod kłamstwami i obelgami rzucanymi przez komunistyczną propagandę na jej dowódcę – majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” i jego podkomendnych z 5 Wileńskiej Brygady AK. Sowieckiemu namiestnikowi nie podobała się jej duma. Napisał: „Z prawa łaski nie skorzystam”! Poszła na śmierć. Wyspowiadała się przed egzekucją, przyjęła Pana Jezusa, a przed salwą zdołała jeszcze wykrzyczeć: „Niech żyje Polska!”. „Niech żyje major <Łupaszko>”! […]. Młody wówczas kapłan, salezjanin z Piły, rodem z Gdańska, ks. Jarosław Wąsowicz – studiujący równolegle teologię i historię, dziś kapelan Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – był głęboko poruszony postacią „Inki”. Postanowił uczynić coś trwałego dla jej pamięci. Rozpoczął akcję Serce dla „Inki”. Wierni w parafiach zbierali złom srebra, który potem przetapiali na srebrne Serce umieszczone na tablicy z wizerunkiem „Inki”. Ta akcja przetacza się przez całą Polskę od 1 marca 2016 roku. Pierwsze Serce umieszczono w kościele Świętej Rodziny w Pile, drugie w miasteczku Czarne, gdzie gimnazjum przyjęło imię „Inki”. Następne w Łomiankach, w kościele św. Zygmunta w Warszawie, w Butrymańcach na Litwie, w Sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej w Ossowie, w kościele św. Katarzyny w Starogardzie i w innych miejscach. 7 stycznia 2023 roku Serduszko zawędrowało do Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze! Potem do bazyliki św. Brygidy w Gdańsku […]. Nasze swarożyńskie Serce dla „Inki” jest pod wieloma względami wyjątkowe. Uroczystość organizuje nie tylko Parafia św. Andrzeja Boboli – którego Pan Bóg dał Polakom za Patrona w przeddzień apokalipsy, jaką była dla naszego narodu II wojna światowa i powojenna opresja komunistyczna. Nie tylko Wójt i Rada Gminy Tczew. Nie tylko Szkoła Podstawowa w Swarożynie, która Serce dla „Inki” połączyła z trwającym już programem edukacyjnym. Nie tylko Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego. Organizuje ją cała wspólnota swarożyńska, która dziś przyjmuje zacnych gości, by podzielić się z nimi swą radością”.
I ja się dzielę tą radością z Czytelnikami „Gazety Kociewskiej”. Będzie dobrze!

Napisz komentarz
Komentarze