Pobyt na przymusowych robotach w Reichu. Boże Narodzenie i Wielkanoc wysiedlonych – wspomnienia Zenona Weissa
Miejscowość Heinrichshof stanowił duży majątek liczący kilka tysięcy hektarów ziemi ornej oraz ziemie na uprawy takowe i konopi. W tej wsi wyróżniał się pałac z dużym ogrodem, w którym zatrudniony byt ogrodnik. Sama uprawa buraka cukrowego zajmowała powierzchnie ok. 100 ha. Rodzice zostali zarejestrowani przez nadanie numeru ewidencyjnego, tak jak czynili to Niemcy w obozach pracy obozach koncentracyjnych. Nie przypominam sobie, żeby byli obligowani do noszenia litery „P”.
28.11.2020 17:01