Jeszcze w marcu 2022 roku baryłka ropy Brent kosztowała ponad 130 dolarów, a po przeliczeniu na złote jej wartość przekraczała 600 zł. Obecnie jest ona wyraźnie tańsza, podobnie jak dolar, który ma duży wpływ na koszty zakupu surowca. Teoretycznie powinno to sprzyjać niższym cenom na stacjach, jednak rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

W ostatnich tygodniach można było zaobserwować nietypową sytuację. Notowania ropy Brent w przeliczeniu na złotówki spadły o około 10 proc., tymczasem hurtowe ceny benzyny wzrosły. To pokazuje, że koszt samej ropy jest dziś tylko jednym z elementów wpływających na cenę paliwa.
Eksperci wskazują, że obecnie znacznie większe znaczenie ma sytuacja na rynku paliw gotowych. Po napięciach na Bliskim Wschodzie, związanych z konfliktem między Iranem a Izraelem, pojawiły się problemy z produkcją i transportem paliw. Część instalacji rafineryjnych została wyłączona lub pracuje z ograniczoną wydajnością, a transport produktów naftowych przez rejon Zatoki Perskiej odbywa się wolniej niż wcześniej. W efekcie, mimo spadku cen ropy, benzyna i olej napędowy na europejskim rynku hurtowym pozostają drogie.
Na końcową cenę paliwa wpływają również inne czynniki. Znaczenie mają koszty rafinacji, transportu, magazynowania oraz podatki.
Na razie nic nie wskazuje na szybki powrót wyraźnie niższych cen. Dopóki utrzymywać się będą napięcia na światowym rynku paliw oraz wysoki koszt gotowych produktów rafineryjnych, kierowcy muszą liczyć się z tym, że mimo tańszej ropy za tankowanie nadal będą płacić więcej, niż mogłoby się wydawać.

Napisz komentarz
Komentarze